Komisja pracuje, winnych nie ma, Krakowska nadal się sypie
access_time 2014-02-05 12:02:11
Serial z Krakowską w tle nie ma końca. Komisja złożona z radnych, zajmująca się sprawdzaniem m.in. feralnej inwestycji wskazuje na błędy urzędników magistratu, ale nie oznacza to, że jesteśmy bliżej poznania odpowiedzi na kluczowe pytanie: kto za bałagan ponosi(e) odpowiedzialność?
W aneksie umowy dot. remontu ul. Krakowskiej urzędnicy z Tarnowa zgodzili się, by kostkę z polskiego granitu zastąpić "materiałem równoważnym". Szkopuł w tym, że za taki uznali materiał "tego samego koloru". W aneksie nie ma mowy o wytrzymałości, ścieralności, czy nasiąkliwości... Jak TZDM pomógł wykonawcy Na podstawie aneksu zezwalającego na użycie granitu "made in China" śledczy z tarnowskiej prokuratury uznali, ze wykonawca mógł zamienić kamień, ale tylko na taki, który poza odpowiednim kolorem będzie także zgodny z polskimi normami. - Wyniki śledztwa wskazują, że brak określenia innych parametrów użytego w czasie inwestycji kamienia, i wskazanie jedynie jako istotnego parametru barwy tego kamienia, nie oznaczało dowolności w tym zakresie, ponieważ wykonawca realizując umowę zobowiązany był do stosowania materiału, które spełnia polskie normy - mówiła w wrześniu 2012 r. Radiu Kraków Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik tarnowskiej prokuratury. Śledczy podkreślali wtedy również i to, że materiał przed zamianą przeszedł szereg badań w specjalistycznych instytucjach, a ich wyniki nie budziły wątpliwości - użyty do budowy chodnika chiński granit mieścił się w normach przewidywanych przez polskie przepisy. Komisja prześwietla, ale co z tego? Remont ul. Krakowskiej to jedna z największych porażek tarnowskich samorządowców ostatnich lat. Na prace, które trwały prawie rok dłużej niż planowało (co wpędziło w kłopoty przedsiębiorców prowadzących przy ulicy swoją działalność), miasto wydało ponad 7 mln zł, a efekty są fatalne. Ulica się sypie, chiński granit ekspresowo pokryły nieusuwalne plamy, drogowcy naprawiali fragmenty w centrum już kilka razy... Wszystko na nic. Wskazaniem przyczyn zajmuje się specjalnie powołana komisja, składająca się z miejskich radnych. - Nie potrafię zrozumieć, dlaczego w aneksie do umowy miasto zgodziło się, aby za materiał równoważny uznać taki, który jest jedynie takiego samego koloru. Tam nie ma ani słowa o dużo ważniejszych parametrach: nasiąkliwości, ścieralności, czy wytrzymałości - oburza się Kazimierz Koprowski (PiS), członek komisji. Na wspomnianym aneksie widnieją podpisy m.in. ówczesnego szefa Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich, Zdzisława M. Ostatni dyrektor zlikwidowanej przez Ryszarda Ś. instytucji - podobnie jak prezydent - przebywa w krakowskim areszcie zamieszany w "aferę łącznikową". Obaj mogą wyjść najwcześniej w marcu. Kto za to zapłaci? Miasto powinno jak najszybciej i jak najskuteczniej toczyć batalię z wykonawcą o dokonanie koniecznych poprawek. Według radnego Jerzego Hebdy (Tarnowianie) scenariusz może być bowiem taki, że magistrat wygra sprawę z firmą, która modernizowała Krakowską, ale pieniędzy nie odzyska, bo firma zawiesi lub zamknie swoją działalność. W ostatnich latach w branży budowlanej nie było to niczym dziwnym. Wtedy za fuszerkę przy Krakowskiej zapłaci każdy tarnowianin płacący w mieście podatki. Tajne ekspertyzy pokażą dopiero przed sądem Nowe światło na sprawę rzuciłoby opublikowanie ekspertyzy zamówionej przez miasto, która - mówiąc w skrócie - miała wskazać przyczyny źle wykonanego remontu. Mimo, że dokument został zamówiony za publiczne pieniądze, przez publiczną jednostkę, wciąż jest tajny. Najpierw zdecydował o tym Ryszard Ś., a jego zdanie podtrzymuje Henryk Słomka-Narożański. Ten ostatni nadzorował "działkę drogową" w mieście w ostatnich latach... Obaj tłumaczą utajnienie tym, że "nie chcą dawać argumentów drugiej stronie przed rozprawą w sądzie". W oficjalnym stanowisku magistratu czytamy m.in., że "Ekspertyza została sporządzona w celu wyjaśnienia przyczyn występowania wad wyremontowanej ul. Krakowskiej, a w konsekwencji zasadności wszczęcia w przyszłości postępowania sądowego. Stanowi ona podstawę do sprecyzowania roszczeń w ewentualnej sprawie cywilnej. W związku z tym, nie stanowi ona informacji publicznej, gdyż o zakwalifikowaniu ekspertyzy do dokumentów podlegających udostępnieniu w trybie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U z 2001r., Nr 112, poz. 1198 z późn. zm.) decyduje cel, w jakim została opracowana. Ujawnienie treści przedmiotowej ekspertyzy podlega ograniczeniu przez wzgląd na dobro wspólne Gminy Miasta Tarnowa. Pełna treść jej zostanie opublikowana w pozwie sądowym przeciw wykonawcy." Co ciekawe firma MK Bud też zleciła ekspertyzę, też nie ujawniła jej wyników. Nie jest wykluczone, że ekspertyzy będą się wzajemnie wykluczać. Trzy miesiące temu miasto na własny koszt przeprowadziło doraźny remont najbardziej zniszczonych fragmentów ulicy. Rachunek zamierza wystawić firmie MK Bud, która modernizowała reprezentacyjną (do niedawna) ulicę. Ciąg dalszy (niestety) nastąpi. FOTO: Norbert Ziemirski
Komentarze...