Piękne dziewczyny kuszą kierowców. A ci nie patrzą na znaki
access_time 2013-06-11 13:56:32
Ograniczenie prędkości do 44 km/h, rasowa wyścigówka VW Castrol Cup oraz ładne dziewczyny walczyły o uwagę kierowców w centrum Katowic w niedzielę, 9 czerwca. To sceneria niezwykłych badań, jakie Policja Śląska przeprowadziła z Maćkiem Dreszerem, młodym kierowcą wyścigowym z Tarnowa.
Przy ulicy zaparkowano dwa samochody wyścigowe (ponad 300 konne Golfy VII) VW Castrol Cup Macieja Dreszera (17 latek, najmłodszy kierowca VW Castrol Cup). Przy samochodach stał kierowca w towarzystwie dwóch atrakcyjnych dziewczyn. Tuż za wyścigówką umieszczono przerobiony znak ograniczenia prędkości tak, że zamiast liczby 40 pojawiła się 44 sugerując ograniczenie prędkości do 44 km/h. Taki znak w przepisach oczywiście nie istnieje. U kierowcy znak miał wywołać dwie reakcje: albo dostosowania prędkości albo zdziwienia. Obie reakcje miały wskazywać na fakt, że kierowca znak zauważył. Sprawdzanie odbywało się podczas wyrywkowej kontroli kilkadziesiąt metrów dalej w czasie której policjanci zadawali kierowcom kilka pytań:
  • Czy dostosował prędkość do obowiązujących przepisów?
  • Czy zauważył znak ograniczenia prędkość?
  • Jeżeli tak, to jakie było ograniczenie?
  • Jeżeli nie, to kto lub co odwróciło jego uwagę? Wyniki badania: 80 proc. kierowców, spośród 30 przebadanych, nie dostrzegło znaku ograniczenia prędkości do 44km/h w trakcie prowokacji przeprowadzonej w niedzielę na ulicy Kościuszki w Katowicach. Pozostali dostrzegli, co prawda znak, ale nie pamiętali, co na nim było. Tylko jedna osoba, 48-letni kierowca dostrzegł ograniczenie i rozpoczął dyskusję z żoną, że przecież takiego znaku nie ma. Wśród badanych znalazł się np. 18-letni kandydat na kierowcę, któremu o obecności znaku powiedziała instruktorka jadąca obok. W grupie nielicznych osób, które dostrzegły ograniczenie nie znalazł się żaden młody kierowca. To ważne ponieważ aż 25 proc. wypadków na polskich drogach powodują właśnie młodzi kierowcy w przedziale wiekowym 18-25. Aż 30 proc. tych wypadków ma ofiary śmiertelne. Z tego właśnie powodu do prowokacji policjanci zaprosili młodego kierowcę wyścigowego Maćka Dreszera, który angażuje się w akcje związane z bezpieczeństwem na drodze szczególnie w grupie swoich rówieśników. Jego odpowiedzialne zachowanie na drodze oraz na torach wyścigowych wiąże się również z odpowiedzialnością, jaką 17-latek podjął wobec swoich partnerów i sponsorów, czyli Grupy Azoty oraz SKOK Ubezpieczenia. A to zobowiązuje. Prawie wszyscy kierowcy przyznali, że ich uwagę przyciągały najpierw samochody wyścigowe, potem dziewczyny oraz Maciek Dreszer, a dopiero na końcu znak drogowy ustawiony za nimi. Większości jednak tej podzielności uwagi nie wystarczało już na znak. W trakcie akcji policjanci wręczali ulotki z radami dla kierowców przygotowanymi wraz z Maćkiem Dreszerem oraz doświadczonymi kierowcami. Dlaczego taka akcja? - Sytuacja ta, choć wygląda bardzo niecodziennie, tożsama jest z umieszczanymi przy drogach banerami reklamowymi, telebimami, które mogą rozpraszać uwagę kierowców - mówi podkom. Mirosław Dybich z KWP w Katowicach. - Chcemy pokazać użytkownikom dróg, że muszą mimo tych "ciekawostek" zachować czujność i uwagę za kierownicą - tłumaczy policjant. Dlaczego Maciek Dreszer? Młodzi kierowcy niestety są znacznie częściej sprawcami wypadków drogowych, a wypadki z ich udziałem są znacznie poważniejsze niż u innych kierowców. Maciek Dreszer jest młodym odpowiedzialnym kierowcą, który panuje nie tylko nad 310 konnym samochodem wyścigowym, ale przede wszystkim nad swoimi emocjami za kierownicą. - Panowanie nad emocjami i skupienie na jeździe jest równie ważne co sama technika jazdy - mówi Maciek Dreszer, kierowca wyścigowy startujący między innymi w tegorocznej edycji VW Castrol Cup. - Skupić się na drodze jest dużo trudniej niż na torze wyścigowym. Tam nie ma pieszych, dziur w drodze i głośnej muzyki - dodaje Maciek.
  • Komentarze...