Pracownik Aliora ukradł miliony, ale jego konta są puste
access_time 2011-08-19 15:36:23
Nadal pozostaje głośna sprawa kradzieży dużej sumy pieniędzy z lokat klientów Alior Banku w Tarnowie. Konta bankowca podejrzanego o przywłaszczenie blisko miliona złotych są puste. Poszkodowani klienci odzyskali już swoje pieniądze zwrócone przez bank.
Klienci tarnowskiego Alior Banku mogą spać spokojnie. Ich pieniądze są bezpieczne. Wszystkie szkody poczynione przez nieuczciwego pracownika bank pokryje z własnego kapitału. Tymczasem aresztowany bankowiec zeznał, że mógł przywłaszczyć sobie nawet 2 mln zł. Ale całą sumę stracił. Przez rok na internetowych zakładach bukmacherskich roztrwonić miał ogromne pieniądze. Śledczy do rewelacji o uzależnieniu od hazardu podchodzą z rezerwą. Ale na razie zaginionych pieniędzy nie udało się odnaleźć na kontach, którymi w różnych bankach dysponował podejrzany. Przestępstw długo nie dostrzegali pracodawcy 28-latka, ani oszukiwani klienci. Alarm wszczął dopiero inny bank, w którym jedno z kont miał podejrzany. Maciej P., do niedawna pracownik tarnowskiego oddziału Alior Banku, przyznał się, że kradł pieniądze klientom. Nie do końca znana pozostaje tylko skala jego działalności. Sam podejrzany szacuje, że mógł wyprowadzić z banku sumę nawet 2 mln zł. Udało nam się dotrzeć do informacji na temat konkretnych ustaleń śledztwa w jednej z największych finansowych afer ostatnich lat w Tarnowie. Nie ma już wątpliwości co do tego, że Maciej P. podkradał pieniądze z lokat zakładanych przez klientów banku. Z dostępem do ich kont nie miał najmniejszego problemu. Pozwalały mu na to uprawnienia bankiera klienta indywidualnego połączone z funkcją kasjera. 28-latek operował na lokatach terminowych zakładanych przez klientów. Bez wiedzy właścicieli likwidował lokaty na długo przed upływem ich terminu. Pieniądze nie trafiały jednak na rachunki bieżące właścicieli. Podejrzany przelewał je na swoje rachunki, zarówno w banku, w którym pracował, jak i w innych. W niektórych przypadkach pieniądze pochodzące ze zlikwidowanych lokat wypłacał sobie w kasie. Na razie podejrzany usłyszał zarzut przywłaszczenia sumy ponad 986 tysięcy złotych. To pula, której zniknięcie udało się już udokumentować w okresie między 27 września ub.r. a 8 sierpnia, kiedy wychodzącego z pracy Macieja P. zatrzymali policjanci. Przez ten czas klienci, których oszczędności znikały, niczego podejrzanego nie zauważyli. O dziwo, żadnych nieprawidłowości nie dostrzegł także bank, mimo że mężczyzna działał w sposób stosunkowo prosty. Dbał o to, by spreparować kompletną dokumentacją poświadczającą likwidację lokat. Na stosownych drukach podrabiał podpisy klientów. Nie wiadomo, jak długo pozostałby bezkarny, gdyby nie zainteresowanie jakie jego finansowe operacje wzbudziły w innym banku, jednym z tych, w których Maciej P. założył rachunek i gdzie przelewał część przywłaszczanych pieniędzy, a następnie je wypłacał bądź przelewał na kolejne rachunki. Po tej informacji centrala banku, w którym pracował, zarządziła kontrolę. W jej trakcie ujawniono poważne nieprawidłowości. Jak dotąd dotyczą one lokat, niekoniecznie pojedynczych, rozwiązanych bez wiedzy pięciorga klientów. W przypadku jednej z osób chodziło o oszczędności rzędu ponad 700 tysięcy złotych. Jak udało się dowiedzieć Gazecie Krakowskiej, tarnowski oddział poddany został drobiazgowej kontroli przez centralę. Prześwietlane są wszystkie operacje dokonywane przez Macieja P. od dnia, w którym rozpoczął pracę. Z Aliorem związany był ponad dwa lata. W trakcie przesłuchania nie tylko przyznał się do zarzutów. Twierdził, że w identyczny sposób likwidował więcej lokat. W sumie doliczył się około 15 ich właścicieli, podawał nazwiska i wymienił kwotę rzędu 2 mln zł. Prokuratura do tej chwili ustaliła i zabezpieczyła trzy konta należące do Macieja P. Na dwóch rachunkach znajdowały się niewielkie sumy, na trzecim kilka tysięcy złotych. Gdzie przepadła reszta? Aresztowany bankowiec twierdzi, że jej nie ma, bo wszystko przegrał. Pieniądze miał wydawać na udział w grach i różnego rodzaju zakładach bukmacherskich oferowanych przez portale internetowe. Słabość Macieja P. do hazardu potwierdzają jego znajomi, z którymi rozmawiali dziennikarze Gazety. Bankowiec, mimo przywłaszczenia pokaźnej sumy, był zadłużony. Ma zaciągnięty spory kredyt na budowę domu. Pracownik Alior Banku w Tarnowie przebywa w 3-miesięcznym areszcie. Grozi mu od roku do 10 lat więzienia. Więcej w bieżącym wydaniu Gazety Tarnowskiej - dodatku do Gazety Krakowskiej nr 192 (19284), wydanie D Poprzednie wiadomości w tej sprawie: Pieniądze skradzione klientom banku wydał na hazard | Ukradł klientom z Tarnowa dwa miliony złotych
Komentarze...