Tarnów bez długu
access_time 2011-08-18 13:36:26
Tarnowski oddziału stowarzyszenia KoLiber wzorem ogólnopolskiej akcji "Polska bez długu" rozpoczął akcję pn. "Tarnów bez długu". Organizatorzy poprzez petycję sugerują prezydentowi Ścigale zaprzestanie zadłużania Tarnowa.
- "Tarnów bez długu" to projekt tarnowskiego KoLibra, którego celem jest uświadomienie mieszkańców miasta Tarnowa o kłopotach finansowych w jakie zostali pośrednio wprowadzeni tarnowianie - mówi Piotr Gładysz, prezes stowarzyszenia. Kampania ta ma polegać na przedstawieniu niezadowolenia tarnowian wobec ciągłego zadłużania Tarnowa przez aktualnie władający miastem tarnowski magistrat. Prezydent Tarnowa, dr Ryszard Ścigała już podczas kampanii wyborczej w 2006 r. – podczas, której walczył o stanowisko włodarza miasta – obiecywał nam, że zakończy ówczesną normę jaką było zaciąganie kredytów przez tarnowskich urzędników. Jednak od dłuższego czasu (dokładnie od 2007 roku) można zauważyć gwałtowny wzrost liczby zaciąganych długów przez prezydenta Ścigałę na poczet wydatków tarnowskich urzędów. Maksymalny próg długu miasta może wynieść 60%, gdzie na koniec br. może się on równać nawet 55%. Panie Prezydencie W trosce o dobro tarnowian i miasta Tarnowa zwracamy się do Pana z wyrazami dezaprobaty i obawy w zarządzaniu finansami naszego miasta, które zagraża bezpieczeństwu przyszłości mieszkańców Tarnowa. Martwi nas przede wszystkim zaciąganie kredytów przez tarnowski magistrat. Tarnowianie już wiele razy spotykali się z pańskimi obietnicami, jakoby Tarnów miał przestać być zadłużany. Niestety zapewnienia nadal nie są spełniane. Na początku 2008 r. zadłużenie miasta wynosiło 126 milionów PLN. Na koniec 2010 było to już 231 mln zł! W 2011 roku dług ma wzrosnąć o kolejne kilkadziesiąt milionów. Oznacza to, że dług publiczny miasta będzie ponad dwukrotnie większy, niż na początku 2008 roku! Szacujemy, że na koniec 2011 roku na każdego pracującego mieszkańca miasta przypadnie blisko 7 tys. zł długu. Ponadto jak Pan wie, maksymalny próg ewentualnego długu miasta to 60%, gdzie tarnowskie zadłużenie może wynieść ok. 55%. Pańska rzecznik tłumaczy wyżej wymienione fakty koniecznością współfinansowania przez miasto inwestycji dotowanych przez Unię Europejską. Absurdem jednak jest, iż przypływ środków zewnętrznych ma być usprawiedliwieniem dla zadłużania miasta. Takie wytłumaczenie na pewno nie wystarczy tarnowianom, gdy przyjdzie im spłacać kredyty zaciągane przez tarnowskich urzędników. Zdrowy rozsądek podpowiada, że dodatkowe środki pieniężne, pomagające przecież finansować także inwestycje, które byłyby konieczne i bez dotacji, powinny pomóc w zbilansowaniu budżetu, a nawet wygenerowaniu nadwyżki. Jesteśmy jednak świadkami bezsensownej walki o jak największe wskaźniki wykorzystania środków unijnych. Powoduje to niepotrzebne wydatki (byleby środki unijne wykorzystać), co skutkuje zaciąganiem kolejnych zobowiązań. Trzeba podkreślić, że korzystanie z subwencji UE tylko wówczas pozytywnie wpłynie na rozwój naszego miasta, gdy środki te będą użytkowane w sposób właściwy i racjonalny. Warto więc dodać, że ważna jest nie tylko ilość, ale też jakość wykorzystania dotacji ze środków Unii Europejskiej. Martwi nas zbliżający się nieubłagalnie moment, kiedy to finansowanie z UE zostanie zakończone, a miastu pozostanie do spłaty ogromny dług. Brak zewnętrznych środków, w połączeniu z koniecznością spłaty licznych kredytów, może skutkować drastycznym zatrzymanie inwestycji. Dlatego z trwogą i troską o tarnowian, sugerujemy Panu dalsze nie zaciąganie kredytów na poczet wydatków miasta oraz nie zadłużanie Tarnowa. Piotr Gładysz Prezes tarnowskiego oddziału stowarzyszenia KoLiber
- Petycję, każdy z Państwa – posiadający konto na portalu społecznościowym facebook – może wesprzeć na stronie: Petycja – facebook lub już w najbliższym czasie na ulicach Tarnowa - zachęca Gładysz.
Komentarze...