Tanie kursy prawa jazdy - w czym tkwi haczyk?
access_time 2011-08-18 10:17:01
Cena za kurs kategorii B w kilku tarnowskich ośrodków szkolenia kierowców jest niższa niż u konkurencji. Czy w parze z niską ceną idzie wysoka jakość szkolenia?
Niską cenę za kurs na kategorię B oferują dwa typy ośrodków: nowe na rynku, mało popularne - co jest to zrozumiałe, ponieważ każdy kto rozpoczyna biznes pragnie przyciągnąć klientów - oraz takie, które za wszelką cenę (lub właśnie jej "brak") na odpowiednio niskim poziomie, pragną pokonać konkurencję. Bardzo uważnie należy przyjrzeć się tym drugim ośrodkom, ponieważ od jakości usług świadczonych przez nich zależeć może nasze zdrowie, czy nawet życie - nie mówiąc już o zupełnie niepotrzebnie straconych pieniądzach. OSK od dłuższego czasu stosują różnoraką politykę reklamową zachęcającą przyszłego kierowcę do rozpoczęcia kursu. Z kolorowych plakatów można wyczytać atuty ośrodka np. tanie dodatkowe godziny jazdy, merytoryczna kadra szkoląca, wysoka zdawalność. Co się dzieje w ośrodkach, w których nadrzędnym celem nie jest jakość szkolenia, lecz nastawienie na stworzenie niebezpiecznego modelu monopolu władzy? W tych ośrodkach głównym celem jest zdominowanie konkurencji poprzez stosowanie polityki nazbyt niskich, dumpingowych cen, poniżej kosztów własnych, tylko po to by maksymalnie ograniczyć ilość OSK, czyli zagrożenia w postaci konkurencji. Z badań czasopisma Szkoła Jazdy wynika, że cena oscyluje w granicach 950-1150 zł w zależności od regionu kraju. Całkowity koszt wyszkolenia jednego kursanta oscyluje w granicach 787 zł. Natomiast niektóre ośrodki w Tarnowie oferują swoje usługi poniżej granicy 800 zł. Oczywiście od razu można zauważyć, że tak niska cena jest nieopłacalna. Ale dla kogo? Tutaj sprawdza się zasada, która mówi, ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Również w tym przypadku można podzielić OSK oferujące kurs za cenę w granicach 800 zł na dwie kategorie - małe i nowe na rynku, jak i te które pragną być bezkonkurencyjne. Ośrodki stosujące politykę niskich cen nie baczą na efekty swoich usług, w myśl zasady liczy się ilości, a nie jakość. W takich OSK stan techniczny, wygląd i czystość pojazdów szkoleniowych pozostawiają wiele do życzenia. Samochody są wyeksploatowane, jeżdżą na zużytych oponach, co ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo osób szkolonych, jak i innych uczestników ruchu drogowego. Powodem do dumy tych ośrodków jest liczba kursantów, jednak jak pokazuje praktyka wielu z nich nie zdaje egzaminu za pierwszym, drugim i trzecim razem, co wymusza na kursancie obowiązkowe wykupienie dodatkowych pięciu godzin. W ten sposób "tanie OSK" rekompensują sobie niską cenę kursu. Wtedy wychodzi na jaw, co jest powodem stosowania tak niskich cen. Warto również sprawdzić, jak ośrodek dobiera kadrę szkoleniową - instruktorów. O jakości szkolenia może świadczyć procedura zatrudniania nowych pracowników. W tym miejscu należałoby rozważyć zasadę "co tanie, to drogie" - przecież za niską cenę nie można spodziewać się usług na wysokim poziomie. Niektóre OSK prowadzą ranking zdawalności podopiecznych swoich instruktorów. W jednym z tarnowskich OSK, weryfikacja prowadzona jest co kwartał – instruktorzy, którzy zajmują końcowe miejsca są mobilizowani do lepszej jakości szkolenia, co zazwyczaj przynosi wymierne efekty. Niestety ci instruktorzy, którzy nie poprawiają jakości szkolenia, muszą odejść z owego OSK. Jednak, nie pozostają długo bez pracy - niektórzy z nich trafiają do OSK oferujących z pozoru niską cenę.
Komentarze...