Chcą postawić tramwaj na ul. Krakowskiej - urzędnicze procedury nie pozwalają
access_time 2011-08-04 13:07:11
Niespełna dwa lata temu, dwójka tarnowian wyszła z inicjatywą powrotu tramwaju do Tarnowa. Miał stanąć w ścisłym centrum miasta. Pomysł uzyskał poparcie urzędników, ale w miarę zbliżania się terminu finalizowania przedsięwzięcia, urzędnicy mnożą problemy proceduralne.
Kilka lat temu, Anna i Łukasz Bielakowie wpadli na pomysł postawienia w centrum miasta repliki tramwaju, takiego jaki jeździł po tarnowskich ulicach w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Replika starego tramwaju mogłaby spełniać funkcje historyczną, informacyjną i kulturalną. Turyści mogliby tam znaleźć punkt informacyjny, a oprócz niego funkcjonowałaby mała kawiarenka. Stylizacja tramwaju oddawałaby klimat starego miasta. Prezydent Ryszard Ścigała po zapoznaniu się z tramwajową ideą, zgodził się nawet wystawić pomysłodawcom oficjalny list referencyjny. Łukasz Bielak z wiarą, że jego pomysł to dobra propozycja, był pełen entuzjazmu i kapitału. Wraz z siostrą pojechał do Lwowa, gdzie jest jedyny ocalały tramwaj, który jeździł po tarnowskich ulicach. Zamiar kupienia oryginalnego tramwaju nie wypalił, więc Bielakowie zabrali się do robienia repliki. Zakupili oryginalne podwozie, klamki, lampę, fragmenty szyn. Zamówili także stylizowane filiżanki. Na miejsce ulokowania tramwaju pomysłodawcy wybrali Plac Sobieskiego, gdzie dawniej mieścił się przystanek, a otwarcie Cafe Tramwaj Tarnów zaplanowali na 25 września tego roku, czyli w stulecie uruchomienia linii tramwajowej w mieście pod Górą św. Marcina. Pomimo, że tarnowski magistrat był jak najbardziej "za", to w momencie złożenia wniosku o wydzierżawienie miejsca pod tramwaj, długo zwlekano z decyzją, aż Bielakowie dowiedzieli się, że Tarnowski Zarząd Dróg Miejskich ma ogłosić przetarg na dzierżawę tej niewielkiej powierzchni. Powiedziano im, że to wymóg prawny, choć na próżno go szukać w uchwałach Rady Miejskiej. Potem pojawiły się informacje, że urzędnicy zrezygnowali z przetargu i umowa jest gotowa do podpisu. W czerwcu pomysłodawcy ponownie złożyli wniosek o dzierżawę, ale do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi. W drodze przez urzędnicze zawiłości, Bielakowie spotkali się także z innym argumentem przeciwko lokalizacji tramwaju, którym okazały się względy związane z estetyką. W tym przypadku przekonywująca dla urzędników okazała się wizualizacja usytuowania tramwaju, którą dysponuje Łukasz Bielak. Tymczasem replika tarnowskiego tramwaju jest już prawie gotowa. Projekt jego postawienia na Placu Sobieskiego zyskał akceptację konserwatora zabytków. Ulica Krakowska jest w trakcie rewitalizacji, więc to idealny moment, aby postawić tramwaj i wybudować odpowiednie przyłącza, nim nowa nawierzchnia zostanie ułożona. Niestety, urząd stawia kolejne warunki. - Propozycja inwestora zmierza do tego, aby tramwaj ulokować na terenie, który jest przedmiotem rewitalizacji i realizacji projektu współfinansowanego z budżetu marszałka województwa małopolskiego - mówi Krzysztof Madej, dyrektor Centrum Rozwoju Miasta. - Czyli trzy elementy jeszcze przed inwestorem: opinia instytucji zarządzającej, uzyskanie tytuły do gruntu, na którym będzie mógł postawić ten tramwaj, jak i uzyskanie pozwolenia na budowę - dodaje dyrektor. Z kolei w wypowiedzi dla TEMI, dyrektor Madej wskazuje na potrzebę uzyskania akceptacji projektu przez mieszkańców miasta. Z pewnością trudno będzie magistratowi uzyskać wiarygodną odpowiedź mieszkańców, czy tramwaj im się w tym miejscu podoba, skoro go tam nie ma. Swoją drogą, przy wielu znacznie poważniejszych i większych przedsięwzięciach inwestycyjnych miasto w ogóle nie zasięgało opinii mieszkańców. Pomysłodawcy Cafe Tramwaj Tarnów nie kryją rozżalenia. - Włożyliśmy w cały projekt mnóstwo energii, czasu i pieniędzy, ale urzędnicze tryby nawet taki kapitał potrafią zniszczyć - mówi Łukasz Bielak. Tygodnik TEMI doszukuje się drugiego dna tego urzędniczego blokowania inicjatywy. Z oczywistych przyczyn chcący zachować anonimowość urzędnik tarnowskiego magistratu powiedział dziennikarzowi TEMI: - Sami nie wiemy, dlaczego nagle sprawa utknęła. Kolega nawet ocenił w żartach, że projekt jest po prostu za dobry dla Tarnowa. Ja jednak sądzę, że komuś wizja kawiarenki w tramwaju na Placu Sobieskiego przeszkadza i stara się zablokować inicjatywę. Komu? A jaki renomowany lokal mamy w pobliżu? Oficjalnie nic się na ten temat nie mówi, nieoficjalnie... Więcej o historii w której urzędnicy rzucają pomysłodawcom kłody pod nogi zamiast tramwajowych szyn - w bieżącym wydaniu TEMI nr 31 (1617)

Elektryczne tramwaje w Tarnowie kursowały w latach 1911-1942, łącząc Śródmieście z oddalonym na południowy zachód dworcem kolejowym. Poza Lwowem i Krakowem, Tarnów był jedynym miastem w Galicji, w którym uruchomiono tramwaj. Wagony miały czerwony kolor z błękitno-złotym herbem miasta. Nazywano je pieszczotliwie "biedronkami". Wzorowane były na tego samego koloru tramwajach lwowskich. Stale kursowało sześć wozów, co 6 minut od godz. 6 rano do 10 wieczorem. Dwa wozy tramwajowe pozostawały w zapasie w zajezdni. Długość tarnowskiej linii tramwajowej wynosiła 2580 m. Wiodła od ul. Burtniczej, Lwowską, Wałową, Krakowską do dworca kolejowego. Tramwaj w Tarnowie zlikwidowały okupacyjne władze niemieckie w 1942 r. Według okupanta, trakcja przeszkadzała w ruchach wojsk na wschód i została rozebrana. OBEJRZYJ KONIECZNIE FILM: Historia miejskiego tramwaju
Komentarze...