Milionowy spadek dla tarnowskiego szpitala (FOTO)
access_time 2010-09-28 08:43:07
Prawie milion złotych otrzymał w spadku tarnowski Szpital im. Edwarda Szczeklika w Tarnowie, od zmarłego w Kanadzie polonusa - Leona Ligusa.


- To niespotykany przypadek na skalę naszego kraju, że jednostka taka, jaką jest szpital otrzymała tak pokaźny zastrzyk pieniędzy od osoby prywatnej - wyjaśnia Marcin Kuta, Dyrektor "starego" szpitala.

Dzięki tak pokaźnej donacji możliwa była renowacja oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyń. Połowa przekazanej kwoty pokryła koszty modernizacji wnętrz, pozostałe pieniądze przeznaczono na wyposażenie oddziału, a także doposażenie w sprzęt bloku operacyjnego.

Na oddziale odsłonięto także pamiątkową tablicę, ku czci zarówno donatora jak i jego matki, która zmarła na raka wątroby właśnie w tarnowskim szpitalu w 1943. Przebywający na emigracji Leon Ligus, juz w latach 70-tych, chciał podziękować lekarzom "Szczeklika" za opieką jaką otoczyli jego umierającą matkę. Niestety, historyczne realia ówczesnej Polski uniemożliwiały taką pomoc.

- Wujek zapisał 20% swojego majątku na rzecz "starego" szpitala - wyjaśnia realizatorka ostatniej woli Leona Ligus - prof. Elżbieta Kuta - i choć w ciągu wielu lat jego życia testament był wielokrotnie zmieniany, ten zapis pozostał od początku bez ingerencji.

Ponad trzy lata trwały procedury spadkowe. Komplikacje powodowały kwestie kanadyjskiego obywatelstwa donatora, a nawet zbieżność nazwisk obecnego dyrektora "szczeklika" z realizatorką ostatniej woli zmarłego - Elżbietą Kuta.

- Musieliśmy udowodnić, że nie jesteśmy ze sobą w żaden sposób spokrewnieni - dodaje Marcin Kuta.

A wszystko zaczęło się od krótkiego maila, który trafił na skrzynkę pocztową szpitala.

- Z początku myśleliśmy, że to żart, albo nowy rodzaj spamu, który jest tak powszechny we współczesnym Internecie - wyjaśnia dyrektor "starego" szpitala.

Z czasem okazało się jednak, że okoliczności przedstawione w poczcie elektronicznej nie są fikcyjne.

- Nasza wdzięczność dla rodziny donatora jest ogromna. Włożyli ogromny bagaż pracy, zaangażowania i przede wszystkim serca w sprawne wykonanie testamentu swojego wujka - wyjaśnia dyrektor Kuta.

Finał tej niezwykłej historii, która zaczęła jeszcze w czasie II wojny światowej docenią najbardziej pacjenci, którzy na wyremontowanym oddziale będą leczeni w najlepszych warunkach.

Komentarze...