Tarnowianie uprawiają jogę (rozwiązanie konkursu)
access_time 2011-02-01 14:31:39
Joga jest doskonałą harmonią ciała, zmysłów, umysłu i intelektu, rozumu, świadomości oraz jaźni - o wartości słów jogina Iyengara mogą przekonać się tarnowianie uczestniczący w zajęciach Tarnowskiego Centrum Jogi. Prezentujemy wywiad z Małgorzatą Lipską instruktorką jogi metodą Iyengara.


Jogin na progu drugiej dekady XXI wieku – z Małgorzata Lipską, instruktorką jogi metodą Iyengara o praktyce poruszeń umysłu rozmawia Katarzyna Łabędź.

Katarzyna Łabędź: W latach 60-tych krążyła opinia, że jogin to ten, który potłuczone szkło popija kwasem i w cudowny sposób nie doznaje uszczerbku na zdrowiu. Jak to jest być joginem w XXI wieku w Tarnowie?

Małgorzata Lipska: Dziś już do tak kuriozalnych pomyłek nie dochodzi (śmiech). Choć muszę przyznać, że czasami ludzie nie wiedzą czego się spodziewać – myślą, że joga to pewien rodzaj medytacji, relaksu albo uważają wręcz, że na zajęciach przeprowadzam tajemniczy rytuał.

K.Ł.: A przeprowadzasz? (Rozglądam się podejrzliwie po sali, w której odbywają się zajęcia, a teraz przeprowadzam wywiad – naprzeciwko wejścia znajdują się ułożone zwyczajne maty do ćwiczeń, zwykłe szare koce, zielone wałki nie odznaczające się niczym magicznym i drewniane kostki, też zwykłe. Na parapecie są paski i pianki, przy ścianach na całej szerokości sali przymocowane są drabinki. Jedynym wyróżnikiem jest bujna zielona paprotka przy oknie, zdjęcie prekursora i nauczyciela jogi B.K.S. Iyengara oprawione w zwykłą antyramę oraz zapis sylaby OM w alfabecie dewanagari, które symbolizuje hinduską mantrę.)

M.L.: Oczywiście, że nie.

K.Ł.: No dobrze, zacznijmy jednak od początku, czyli od zdefiniowania tego, czym jest joga.

M.L.: Jedna z definicji mówi o tym, że joga to zatrzymanie poruszeń umysłu, dotarciem przez praktykę fizyczną do umysłu. W skrócie chodzi o to, by doprowadzić do takiego stanu, w którym umysł będzie reagował na czynniki, zewnętrzne, wewnętrzne, przyjemne czy nieprzyjemne w sposób spokojny i zrównoważony.

K.Ł.: Brzmi zachęcająco, ale w jaki sposób i po jakim czasie dochodzi się do takiego stanu?

M.L.: To bardo indywidualna sprawa. Niektórzy bardzo szybko odczuwają zmiany w swoim życiu. Inni potrzebują więcej czasu. Głębszy wpływ na psychikę widoczny jest po 3, 4 latach regularnej praktyki. Pojawia się wtedy większy spokój, opanowanie, większa pewność siebie, poczucie lekkości ciała i lekkości ducha.

K.Ł.: Mówisz teraz o tych, którzy praktykują dłuższy czas, co jednak z tymi, którzy dopiero co zaczynają ćwiczyć, czy zauważalne są wymierne korzyści po miesiącu, dwóch?

M.L.: Każde zajęcia to półtora godziny wyciszenia umysłu, ale i zmierzenia się z własną fizycznością. Na początku może być trudno, bo np. coś boli, czegoś nie wiem, nie rozumiem, itd., ale to skupienie na ćwiczeniach się opłaca – precyzja i dokładność w wykonywaniu asan przedkłada się na dokładność i precyzję w życiu osobistym. Często po zajęciach pojawia się większa energia, lekkość w ciele, lepiej się oddycha. Poza tym ćwiczenia jogi oddziaływają na stawy, narządy wewnętrzne, co daje lepsze samopoczucie, ale i zdrowie.

K.Ł.: Joga zawitała do Tarnowa kilka lat temu. Czy można się pokusić na próbę stworzenia profilu uczestnika Twoich zajęć?

M.L.: Z moich obserwacji wynika, że osoby, które praktykują, to przede wszystkim osoby ciekawe świata, bardzo otwarte, nietuzinkowe, chcące poznać coś nowego, zrobić coś dla siebie. Jest też grupa osób nastawionych na znalezienie w jodze ratunku dla siebie w przypadku schorzeń fizycznych, najczęściej kręgosłupa. Jeśli zaś chodzi o wiek, to są to osoby należące do przeróżnych przedziałów wiekowych – najmłodsza osoba miała 14 lat, najstarsze mają około 60-tki. Najwięcej jednak osób jest około czterdziestki. Może się to wiązać z tym, że na tym etapie życia przychodzi pewien kryzys, dokonujemy bilansu swojego życia i chcemy zrobić coś dla siebie, swojego zdrowia.

K.Ł.: Jest też grupa, która do zwolenników jogi nie należy, wręcz przeciwnie. Ale tacy chyba nie pojawiają się na zajęciach?

M.L.: Na początku funkcjonowania Tarnowskiego Centrum Jogi słyszałam, że pewien ksiądz zabronił komuś chodzić na jogę, bo to zła praktyka. Cóż, jogę ćwiczą ludzie różnych wyznań na całym świecie.. Poza tym, jeśli jesteśmy do czegoś wrogo nastawieni, to znaczy, że tego się boimy. Jeśli się czegoś boimy, to jedynym sposobem, aby pozbyć się tego strachu jest poznanie tego, co powoduję, że się tego boimy. Dlatego ja w imieniu Tarnowskiego Centrum Jogi zapraszam do wzięcia udziału w zajęciach, w szczególności, że pierwsze zajęcia zawsze są gratisowe!

K.Ł.: Jakie plany Centrum ma na najbliższy rok?

M.L.: Myślimy o uruchomieniu zajęć jogi dla dzieci. Na pewno odbędą się również warsztaty z założycielem szkoły Markiem Migałą.

K.Ł.: Czy Tarnowianie mogą również liczyć na Jogę na trawie w okresie wiosenno-letnim?

M.L.: Kto wie? (śmiech) Też może się wydarzyć!

K.Ł.: Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Lipska ćwiczy jogę od 8 lat, stopień instruktorski Introductory II uzyskała pod okiem Konrada Kocota. Jest również instruktorem rekreacji ruchowej o specjalnościach ćwiczenia psychofizyczne oraz kinezygerontoprofilaktyka.




Tarnowskie Centrum Jogi (www.jogatarnow.pl) ufundowało karnet "8 wejść", który uprawniania do uczestniczenia w 8 dowolnie wybranych zajęciach jogi w ciągu miesiąca. Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie: "Dlaczego to właśnie ja powinnam/powinienem otrzymać karnet?" wysyłając maila wraz ze swoim imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu na adres redakcja(małpa)tarnow.net.pl. Wybierzemy najciekawszą odpowiedź i nagrodzimy ją karnetem. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 23 stycznia 2011 r.

Zwyciężczynią konkursu została pani Halina R. Gratulujemy! Poniżej prezentujemy uzasadnienie, które dotarło do nas od pani Haliny.

Dlaczego ja? Myślę,że te ćwiczenia pozwoliłyby mi uwolnić od środków farmakologicznych nauczyłabym się pozytywnego myślenia i wyciszania. Choruję na seronegatywne zapalenie stawów, fibromialgię oraz inne choroby mające podłoże nerwicowe. Sama widzę i to mnie zastanawia, że gdy jeżdżę na rowerze, czy na nartach to nie odczuwam żadnych dolegliwości. Problem chyba tkwi w tym, jak tłumaczy w artykule Pani Małgorzata Lipska, że trzeba nauczyć się doprowadzić do takiego stanu, w którym umysł będzie reagował na czynniki, zewnętrzne, wewnętrzne, przyjemne czy nieprzyjemne w sposób spokojny i zrównoważony, a ja tej umiejętności nie posiadam. Dobrze byłoby się nauczyć pod fachowym okiem. Jest to dla mnie szansa, którą nie zmarnuję.

Komentarze...