Biskup Wiktor Skworc w „tarnowskim” szpitalu w Republice Środkowoafrykańskiej
access_time 2009-01-21 15:07:46
Rozmowa z lekarzami, podziękowanie za ich trud – taki był m.in. cel wizyty biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca w szpitalu w Bagandou w diecezji Mbaiki (Republika Środkowoafrykańska). Został on wybudowany przez diecezję tarnowską i jest finansowany z ofiar zbieranych przez kolędników misyjnych. Placówka medyczna wymaga rozbudowy.

Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji poświęcił krzyże do sal w ponownie otwartym szpitalu. Placówka była zamknięta przez półtora roku, bo nie można było znaleźć lekarzy, którzy chcieliby pracować w Afryce.

- Szpital ma 20 łóżek, ale potrzeby są ogromne. Tylko w pierwszych dwóch tygodniach stycznia zdiagnozowano 390 osób, a 90 z nich hospitalizowano. Marzy nam się rozbudowa ośrodka o kolejne sale dla chorych, gabinet dentystyczny, laboratorium, pracownię USG, salę przyjęć i aptekę – mówi dyrektor szpitala Elżbieta Wryk.

Mówi Elżbieta Wryk tarnowska misjonarka kierująca szpitalem w Bagandou :

lub ->POBIERZ


Nad wejściem do ośrodka wisi tabliczka z napisem „Katolickie Centrum Zdrowia im. Jana Beyzyma ufundowane przez diecezję tarnowską”. - Wykonujemy proste operacje, cesarskie cięcia i podstawowe zabiegi. Najczęstszymi chorobami są malaria, wszelkiego rodzaju owrzodzenia i liczne pasożyty. Najwięcej zużywamy środków opatrunkowych, najczęściej podajemy chininę, penicylinę, podstawowe antybiotyki oraz kroplówki – mówi lekarka Izabela Chodor.

Lekarz Izabela Chodor mówi w jakich przypadkach najczęściej ludzie proszą o pomoc:

lub ->POBIERZ


Dużym problemem wciąż jest wiara ludzi, że pomóc mogą im szamani i uzdrawiacze. - Wśród tutejszej ludności powszechne jest myślenie, że przyczyny chorób są ponadnaturalne. Dlatego najpierw chorzy idą do szamanów i czarowników, a dopiero potem do lekarzy. W efekcie na pomoc medyczną często jest za późno – opowiada misjonarka Elżbieta Wryk.

Razem z biskupem Wiktorem Skworcem do Bagandou przyjechały trzy siostry Pasterzanki, które podejmą pracę w szpitalu. Mają one zająć się trędowatymi, będą także uczyć profilaktyki jeżdżąc do wiosek oraz pomagać w dożywianiu najbiedniejszych.

Szpitalem kieruje Elżbieta Wryk z diecezji tarnowskiej, personel to dwie lekarki – Izabela Chodor i Alicja Toton, lekarz – Afrykańczyk wykonujący operacje, dwie położne oraz siedem osób obsługi medycznej.

Szpital w Bagandou został wybudowany przez diecezję tarnowską w 2004 roku. Pieniądze na ten cel w 2000 roku zebrały dzieci, które wzięły udział w kolędzie misyjnej. W sposób szczególny placówka ma służyć i leczyć Pigmejów. Im nikt nie pomaga, nawet wśród Afrykańczyków są traktowani jako najniższa i gorsza kategoria ludzi. Leczeni uiszczają symboliczną opłatę, którą można porównać do realnej wartości trzech bananów. Jeśli nawet na to ich nie stać, mogą bezpłatnie liczyć na opiekę. Wszystkie państwowe ośrodki zdrowia są płatne i bez pieniędzy nie można w nich uzyskać żadnej pomocy.


Przygotował: ks. dr Jerzy Zoń rzecznik biskupa tarnowskiego. Opracowanie: Ewa Biedroń - DSI

Na zdjęciach: Szpital w Bagandou

Komentarze...