Szyderstory – kronika wypadków miejskich
Odcinek 1 – Na kogo wypadnie... access_time 2006-12-04 23:51:57
Gdzieś w południowej części Kraju Szczęśliwego leżało najwspanialsze Miasto na świecie. Ludziom tam mieszkającym żyło się dobrze i dostatnio. W sumie nie powinno to nikogo dziwić – symbolem miasta był gwiazda. A znak ten jak chyba wszyscy wiedzą – o powodzeniu i dobrobycie świadczy. Niestety zła wróżka obok gwiazdy także i księżyc wsadziła, a ten wszak za patrona spraw ciemnych jest przyjęty. Życie w najwspanialszym Mieście było zatem pełne tak zdarzeń tych dobrych, jak i tych złych. O jednym z nich opowiada ta historia…

W gabinecie Podszefa Wąsasa zapanowało niezręczne milczenie. Sam Wąsas nerwowo przeglądał dostarczone mu wydruki. Ręce mu drżały, a wzrok miał rozbiegany. Za plecami Podszefa stali jego zastępcy Łoś i Oświatoń. Jakoś nie było mi w smak odzywać się w tej przygnębiającej sytuacji. Patrzyli raz po sobie, raz po ścianach, czekając na jakieś rozwiązanie tej nieciekawej sytuacji. - Trzecie miejsce bardzo boli – rzekł wreszcie Wąsas – patrzcie tylko, miałem być pierwszy… a jak wyszło? Cóż, to że Pośpieszała był pierwszy, to jeszcze przeboleję, ale, że i Mediamarkt mnie pogonił, to już kpina…

Dalsze rozważania Wąsasa przerwało gwałtowne wtargnięcie do pokoju Szefa Miasta – Pienia. On to zrzekł się prawa startu w wyborach, na rzecz Wąsasa i co tu dużo kryć, ta porażka i jego bolała.
- No to sobie narobiliśmy – krzyknął od progu – teraz Pośpieszała będzie Szefem Miasta. Pakujemy się Panowie – przed nami urlopy. Nie ociągać się – szybciutko…
- Może nas zostawi? – nieśmiało zaczął Oświatoń
- Kto ma nas zostawić? – zdziwiony spytał Pień
- No… Pośpieszała, ludzie gadają, że wygrał, ale nie bardzo ma kim krzesła obsadzać, nawet nie bardzo ma chętnych na Podszefów… - nieśmiało dukał Oświatoń
Wąsas drgnął słysząc ostatnie zdanie. Od zawsze był Podszefem. I dobrze mu było w tej roli. Może znów się uda? W sumie nie jest tak źle. Prestiż nieco tylko mniejszy, ale reszta profitów - podobna.
- Trzeba pogadać z Pośpieszałą – pomyślał i uśmiechnął się do siebie. W tej jednej chwili – uśmiechnięty i wyluzowany - stał się podobny do tego pięknego Wąsasa, którego podobizna zdobiła najwspanialsze Miasto w trakcie kampanii. Był tak śliczny, że nie poznał go nikt. Nawet najbliżsi znajomi. Kto wie, może dlatego był tylko trzeci?

Pień tymczasem machnięciem ręki zareagował na pomysł gadania z Pośpieszałą i wyszedł trzaskając drzwiami. Nie od dziś było wiadomo, że ma opinie aroganta i pewniaka. Ale co tu kryć wielu było takich, którzy go kochali i długo nie zapomną mu decyzji o wystawieniu Wąsasa w wyborach.
- Taki los. Raz na wozie, raz pod wozem – pomyślał filozoficznie Pień już w swoim gabinecie i uruchomił niszczarkę papieru. Na biurku piętrzył się całkiem pokaźny stosik szpargałów. Sporo pracy, a czasu tak mało…

Tymczasem nie mniej przygnębiające nastroje panowały w biurze Pośpieszały. Telefony rozgrzane do czerwoności nie nadrabiały z wybieraniem nowych numerów. Najdziwniejsze było to, że nie ważne czyj głos meldował się po drugiej stronie słuchawki – odpowiedź zawsze była taka sama: „Oj, nie, dziękuję, mam inne plany”.

Z każdą minutą na czole Pośpieszały pojawiało się coraz więcej zmarszczek i kropelek potu. Nie było wcale wesoło. Mimo, że był zwycięzcą nie bardzo miał z kim budować drużynę. Wszyscy odmawiali, kręcili nosem… Pośpieszała nie miał pojęcia w czym rzecz. W końcu był taki śliczny, wspaniały i cudowny. Za każdym razem, gdy stawał przed lustrem widział ideał. Wzór, który powinno się zdjąć i umieścić w podziemiach Sevres.

- Panie Prawie Szefie, mam pomysł jak pozyskać ludzi do pracy z nami… - delikatny kobiecy głos wyrwał Pośpieszałę z chwili zadumy.
- Taaaak, przynajmniej ona się zgodziła – pomyślał i uśmiechnął się na widok swojej współpracownicy z czasów pracy w Zakładach Wodorowych – Paczkarzowej. Ona jedna zgodziła się przyjąć stanowisko Podszefa.
- No to słucham – odezwał się już głośniej
Paczkarzowa wyciągnęła przed siebie książkę telefoniczną i z błyskiem w oku oznajmiła:
- Tu są numery wszystkich mieszkańców Najwspanialszego Miasta – dzwońmy do wszystkich po kolei. Na pewno ktoś się wreszcie zgodzi! – triumfalnie obwieściła swojemu Szefowi.

Pośpieszała zamarł. Patrzył na książkę telefoniczną, a po chwili ukrył twarz w dłoniach.
- Połącz mnie proszę z Wąsasem… cała nadzieja, że on się zgodzi… - wyszeptał załamany.
Perspektywa dzwonienia do przypadkowych ludzi zupełnie go załamała. Ale jeśli nie będzie innego wyjścia, cóż robić…

Jak zakończą się poszukiwania Pośpieszały? Czy Pień, Wąsas, Łoś i Oświatoń zupełnie znikną ze sceny najwspanialszego Miasta? Czy Pień odda władzę bez walki? Czym Pośpieszała zaskoczy Mieszkańców?

Chcesz wiedzieć? Następny odcinek już za tydzień.

Janina Zawór – janina _ zawor @ wp.pl


P.S. Wszelkie podobieństwa do osób, wydarzeń, wypowiedzi, miejsc i relacji jest jak najbardziej przypadkowe.
Komentarze...