Święta świętość
access_time 2006-11-30 11:00:31
Od Święta Niepodległości minęło nieco ponad 2 tygodnie. Większość z nas zapewne już przeszła nad tym do porządku dziennego, czemu w sumie trudno się dziwić. Postanowiłem jednak odgrzać temat. Odgrzać, aby przedłużyć żywot patetycznego nastroju i zadumania.

Polacy przy okazji podobnych rocznic okazują niebywałe przywiązanie nie tylko do pamięci o największych bitwach i walkach w dziejach narodu, ale również do tragedii jakie nawiedzały kraj i jego mieszkańców. Przynajmniej słownie. A jak to się na świecie zdarza, słowa nie zawsze idą w parze z czynami. W tym tekście pozwolę sobie na wycieczkę w kilka newralgicznych rejonów naszego życia społecznego. Zaznaczam przy okazji, że to tylko subiektywne odczucia i na wszelką dyskusję, jak zawsze, jestem otwarty.


Od dłuższego czasu w kraju trwa dyskusja na temat tego, czy sklepy w niedzielę czynne być powinny czy nie. Problem nie nurtuje świadomości narodu stale, ale powraca niczym bumerang, przy każdej próbie ingerencji polityków w prawo. O ile przedstawiane argumenty bywają sensowne, o tyle właściciele nie tylko wielkich hipermarketów, ale i małych sklepików nawet nie chcą słyszeć o zamykaniu interesu w 7 dzień tygodnia.


Rozumiem, że w przypadku niedzieli, dzień ten dla wielu jest zwyczajnym dniem wolnym. Bez rozpatrywania go w kategoriach świętości czy specjalnej czci. O tym często zapominamy. Jak wynika z ostatnich badań, religijne deklaracje polskiego społeczeństwa nijak się mają do rzeczywistej praktyki. Inaczej jest jednak w przypadku świąt narodowych. Jeśli tworzymy jedno państwo, społeczeństwo, to nie da się ukryć, że takie rocznice powinny być ważne dla wszystkich, mieszkającym między Odrą a Bugiem. Przynajmniej tak by się wydawało.


Święto Niepodległości powinno być dniem przeznaczonym wyłącznie dla pamięci i czci polskiej historii, a zgodzicie się Państwo, że ciężko to zrobić, kiedy człowiek właśnie obsługuje kolejnego „uciążliwego” klienta. Ponadto w przypadku sieci i centrów handlowych, możliwości wyboru dla mniejszych firm, wynajmujących powierzchnię, są znacznie ograniczone.

W dużej części przypadków zamknięcie lokalu, gdy całe centrum pracuje, grozi wysokimi karami finansowymi i nie tylko. I gdzie w tej sytuacji miejsce na wybór? Albo dzień wolny, albo dalsze możliwości prowadzenia interesu.


A co na to mieszkańcy ? Zapewne jakoś przeżyliby jeden dzień bez otwartych sklepów. Zapasy można stworzyć kilka dni wcześniej, odpowiednio zaplanować uzupełnianie braków w lodówce. Od razu należy w tej sytuacji zastrzec, że nie chodzi o wyłączanie z działalności służb koniecznych do funkcjonowania państwa, czyli szpitali, policji itp. Porównywanie tych dwóch przypadków jest co najmniej nie na miejscu, a już na pewno nie ma uzasadnienia.


Ale czy Polacy faktycznie odczuwają konieczność specjalnego przeżywania świąt narodowych? Iluż to mieszkańców naszego miasta, województwa i kraju wiesza w swoich oknach symbole narodowe? Ilu jest w stanie wywiesić na balkonie biało-czerwoną flagę? Jak widać, niewielu. Dlaczego? Czy wstydzimy się, że jesteśmy Polakami? Czy faktycznie mamy się czego wstydzić? A jeśli tak, to czy nie zawdzięczamy opinii samym sobie?


Pewnie jeszcze sporo czasu minie, zanim będziemy się umieli cieszyć swoją wolnością i możliwością stanowienia świąt, tak jak nam się podoba. Chociaż nie jest to takie pewne. Bo jeśli nadal będziemy potrafili się jednoczyć w sytuacjach zagrożenia, a chwilę później zapominali o tym, co nas do niego skłoniło, to nic z tego nie wyjdzie. Nic nie będzie z dalszej współpracy, jeśli w jednym kraju, będą żyli ludzie, którzy byli katowani przez hitlerowców i ci, którzy dzisiaj pragną wprowadzać podobne działania. A może to tylko kolejne moje gderanie...


Mat

%%br%%

Komentarze...