Zbawienie czy uciemiężenie?
access_time 2006-11-28 17:46:38
Przy największych tarnowskich osiedlach wyrastają potężne ekrany wygłuszeniowe. Dzięki temu mieszkańcy mają życ ciszej i spokojniej, a odgłos przejeżdżających po Al. Jana Pawła II samochodów mniej uciążliwy.

Ekrany wygłuszające montowane są od dwóch lat. Inwestycje spotykały się z różnym odbiorem, w zależności od etapu prac wykonywanych w konkretnych miejsca. Każdy, kto mieszka w tych okolicach, mówi o minusach, ale jednocześnie dostrzega plusy podjętego przedsięwzięcia.

Tarnowianie z "sypialnianej" części miasta, nie od dziś narzekali na duży ruch i zarazem hałas dobiegający z al. Jana Pawła II. Wszystko spowodowane było zwiększeniem się ilości pojazdów na tym odcinku trasy, jak również pogarszającym się z roku na rok stanem nawierzchni. Od kilku miesięcy jeden pas drogi jest już wyremontowany na całej długości, od ul. Błonie do Słonecznej, drugi czeka na realizację planowanych inwestycji. Jednak zanim to nastąpi, Tarnowski Zarząd Dróg Miejskich postanowił zainwestować w kolejny pas barier dźwiękowych, tym razem od strony osiedla Zielone.

I przy tej okazji pojawiło się masę problemów. Przede wszystkim brak zgody mieszkańców na "zrobienie z ich osiedla getta". W trakcie rozmowy z kilkoma osobami, to stwierdzenie usłyszałem niemal za każdym razem. Czy faktycznie budowa podobnych barier dźwiękowych jest robieniem z osiedli obozów? Ponadto, jak zwykle przy okazji takich inwestycji pozostaje problem utrzymania ich w czystości. Może te stare nie wyglądają tragicznie, ale jednak nie uchroniły się przed działaniem niszczycielskich puszek z farbą.

Sytuacja stała się na tyle patowa, że jeden odcinek budowy został wstrzymany (od wjazdu na osiedle, przy sygnalizacji świetlnej, w stronę ul. Słonecznej). Bardzo silne protesty mieszkańców skłoniły decydentów do przeanalizowania planu budowy. Jednak w pozostałych miejscach inwestycja posuwa się do przodu i niebawem powinna zostać ukończona. Jednym z podstawowych problemów jest wygląd. Kwestia estetyki pojawia się zawsze i nie można obok niej przejść obojętnie. Jednak czy faktycznie skala obrzydliwości projektu jest tak duża (o ile w ogóle istnieje, wszak z gustami się nie dyskutuje), że powinna przysłaniać funkcjonalność tego typu budowli?

O korzyściach otwarcie mówią nie tylko pracownicy TZDM, ale również ludzie, którzy na osiedlach, gdzie inwestycja została już ukończona. Co ciekawe, widzą poprawę nie tylko poziomu hałasu, ta wynosi około 5 db różnicy, ale i bezpieczeństwa. To również był jeden z problemów. Sceptycy twierdzili, że podobne projekty sprzyjają rozwojowi wandalizmu i są miejscami, gdzie chętnie gromadzą się miejscowi miłośnicy wina w kartonie. Na szczęście podobne schematy nie sprawdziły się. Pani Irena, z którą pewnego późnego popołudnia udało mi się porozmawiać, mówi, że jest wręcz przeciwnie. Betonowo-szklane mury są barierą nie do sforsowania dla małych dzieci, a jak wiadomo, to one są najbardziej zagrożone ze strony przejeżdżających samochodów.

Czy zatem diabeł jest taki straszny jak go malują? Kwoty inwestycji nie są małe, bo koszt budowanych właśnie ekranów to 1 200 tys. zł., a zbudowanie ekranów pod drugiej stronie ulicy, na całym odcinku, na jakim są one ustawione, kosztowało w sumie 3,2 mln zł (inwestycja była podzielona na dwa niezależne etapy). Zamienienie betonowych bloków, na szklane elementy, a o to najbardziej zabiegają mieszkańcy osiedla Zielone, podwaja koszt wykonania prac. Głównie ze względu na dwukrotnie wyższą cenę szyby, w porównaniu do bloku betonowego. W czwartek ma dojść do spotkania inwestora z projektantem. Możliwe, że zapadną nowe ustalenia i budowa wstrzymanego odcinka najprawdopodobniej zostanie wznowiona.


Mateusz Śliwa
Komentarze...