Szyderstory – czyli kronika wypadków miejskich Odcinek 4 – Opowieść Wigilijna
access_time 2006-12-23 22:02:03
Gdzieś w południowej części Kraju Szczęśliwego leżało najwspanialsze Miasto na świecie. Ludziom tam mieszkającym żyło się dobrze i dostatnio. W sumie nie powinno to nikogo dziwić – symbolem miasta był gwiazda. A znak ten jak chyba wszyscy wiedzą – o powodzeniu i dobrobycie świadczy. Niestety zła wróżka obok gwiazdy także i księżyc wsadziła, a ten wszak za patrona spraw ciemnych jest przyjęty. Życie w najwspanialszym Mieście było, zatem pełne tak zdarzeń tych dobrych, jak i tych złych. O jednym z nich opowiada ta historia…
Pośpieszała nie mógł zasnąć. Przewracał się z boku na bok gniotąc gładziutkie prześcieradło.
Noc już była późna, a sen nie chciał przyjść za nic w świecie. Nie pomogło liczenie baranów. Wręcz przeciwnie - podniosło ciśnienie, bo Pośpieszała przypomniał sobie kilku osobników tego gatunku, których spotykał w trakcie zgromadzeń Wujków Dobra Rada. Pośpieszała zamknął oczy. Może tym razem?

Gdy już prawie popadł w stan nocnego odrętwienia usłyszał nagle gdzieś z kąta jakieś szemranie. Pośpieszała otworzył najpierw jedno oko, a chwilę później drugie. Niewiele to pomogło. Gdyby mógł, otworzyłby i trzecie, bo nijak nie był w stanie zaakceptować tego co widział. W kącie szamotał się z zasłonką … Pień…
- Dobry wieczór – zaczął Pośpieszała, który nawet w tak absurdalnej sytuacji nie zapomniał o dobrych manierach – czego Pan tu szuka?
Pień wyswobodził się wreszcie z oplatających go macek tekstylnej kotary i ruszył w kierunku Pośpieszały. Było w sposobie jego poruszania się coś dziwnego. Coś nieziemskiego.
- Witaj – odparł wreszcie Pień zatrzymując się naprzeciw Pośpieszały.

Ten ostatni dopiero teraz zobaczył, że Pień jest przezroczysty, na jego ramionach wiszą dzwoniące łańcuchy, a zamiast źrenic ma piekielne ogniki. Zląkł się Pośpieszała okrutnie i schował głowę pod kołdrę.
- Nie bój się – rzekł Pień – nic ci nie zrobię. Nie przyszedłem cię karać. Jestem tu po to, byś zobaczył i zrozumiał. Jestem Duchem Minionej Kadencji.
- Chodź ze mną – Pień wyciągnął rękę.
Pośpieszał podążył za Duchem, choć w głębi serca nie był do tego wcale przekonany. Nagle poczuł, że podłoga gdzieś odlatuje, a on wznosi się wysoko ponad dach domu i rozpoczyna lot nad najwspanialszym Miastem.

Duch Minionej Kadencji rozpoczął swoją historię:
- Widzisz? Ludzie. To on nich tu chodzi. Zobacz – Pień wskazał kierunek – nowe drogi, nowe chodniki, a tam plac zabaw. Widzisz? Właśnie to było zrobione przed Tobą. Słyszysz te wiwaty? To ze Stadionu. Teraz i ten obiekt jest pod Twoją opieką. Dbaj o to, co było zrobione dla ludzi…
Ostatnie słowa Ducha rozmyły się we mgle, która nagle otoczyła Pośpieszałę. Zniknął gdzieś Pień, zniknęło gdzieś Miasto. Pośpieszała rozejrzał się dookoła siebie. Wszędzie białe ściany. Bez kątów, drzwi i okien. Pustka.
- Cholera, zupełnie jak w Matrixie – pomyślał
Nie skończył nawet swojej myśli, gdy nagle jedna płaszczyzna odsunęła się, a z jej mrocznych czeluści wyszedł ubrany w skórzany płaszcz wielki jak przedwojenny kredens, Murzyn. Spojrzał na Pośpieszałę i spytał:
- Zdziwiony?
- No… tak… - wydukał Pośpieszała
- Bo widzisz, jestem Duchem Bieżącej Kadencji – przedstawił się Murzyn – nie pokażę Ci żadnej projekcji. Sam wiesz czego dokonałeś. Teraźniejszość zależy od tego co robisz. Od nikogo innego.

Pośpieszła kiwał głową słuchając Ducha. Wiedział jak wspaniałym Szefem jest. Minęło co prawda niewiele dni jego rządów, ale widać było, że jest świetny.
- I w tym właśnie jest Twój problem – powiedział Duch Bieżącej Kadencji – patrzysz tylko na siebie. Dlatego w tym pokoju nie ma nic, co mogłoby zmaterializować Twoje odbicie. Pomyśl o tym. Najwspanialsze Miasto to nie tylko Ty...
Murzyn zaczął zanikać jak sygnał w starym telewizorze. Nie pomogło nawet, zdecydowane trzepnięcie w obudowę, które zastosował Pośpieszała. Takie rozwiązanie było zwykle skuteczne w przypadku dawnych odbiorników, ale nie tym razem.

Rad nie rad, poddał się Pośpieszała biegowi wypadków, który jednak nie wróżył dla niego nic dobrego. Ściany zmieniły kolor na brunatno-krwisty, stały się chropowate, śmierdzące, a na suficie ktoś napisał sprayem „Doktorczyk na Madagaskar”. Jednym słowem - koszmar.
Wśród tych niezbyt zachęcających okoliczności przyrody z podłogi zaczęła wyrastać mała główka. Nieśmiało jak rzeżucha w pierwszym odruchu wzrostu, podniosła się w górę. Pośpieszała zobaczył, że głowa była z twarzy podobna zupełnie do nikogo. Troszkę się przestraszył, bo to widok dość rzadki.
Parę sekund później, już nie jedna, ale setki głów kiwało się przed Pośpieszałą. Na długich giętkich szyjach tańczyły miarowo w rytm bezgłośnej, zaklętej muzyki. Pośpieszała przetarł oczy. Nie wierzył własnym oczom. Tymczasem głowy zaczynały mu jednak kogoś przypominać. Ta z lewej - Pienia, pośrodku był Bojek, gdzieś z prawej w drugim rzędzie (jak zawsze zresztą) kiwał się Wąsas, nawet Doktorczyk uśmiechał się gdzieś z oddali… Reszty głów nie kojarzył, ale nie było wśród nich żadnego oblicza, które było równie piękne jak on sam. Wyłącznie brzydale.
- Co za koszmar, kim wy jesteście? – krzyknął Pośpieszała zasłaniając się rękami.
- Jesteśmy Duchem Przyszłej Kadencji – odparły jednocześnie wszystkie tańczące głowy. Ich synchronizacja ruchów była niezwykła – to jaki jesteś i jaki będziesz, wskaże tego, który Cię zastąpi. Jak widzisz możliwości jest wiele. Każdy może wygrać…
- Nawet ja! – wyrwał się jak zawsze Doktorczyk – kiedyś... może…

Pośpieszała wrzasnął i otworzył oczy. Słyszał swój oddech. Ciężki i nerwowy. Rozejrzał się dookoła. Znów był w swoim pokoju. Żadnych Duchów, tylko on i żona. Wygodnie ułożył głowę na poduszce. Zamknął oczy.
- To tylko zły sen – pomyślał – tylko zły sen, w ogóle nie ma nic wspólnego z prawdą… Nagle w kącie pokoju coś zaczęło niepokojąco szemrać…

Czy Pośpieszała potraktuje swoje sny jak proroctwa, czy raczej jako wynik zbyt ciężkostrawnej, świątecznej diety? Czy Matrix był plagiatem Wachowskich na dziełach braci Grimm? Czy Doktorczyk powróci z Madagaskaru?
Chcesz wiedzieć? Czytaj następny odcinek. Już w Nowym Roku.

Janina Zawór janina_zawor(malpa)wp.pl

P.S. Wszelkie podobieństwa do osób, wydarzeń, wypowiedzi, miejsc i relacji jest jak najbardziej przypadkowe.
P.S.II. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku, życzę wszystkim pomyślności i powodzenia. Bez względu na to, co te terminy oznaczają, dla każdego z Was.
Komentarze...