Panie Waldku, pan się nie boi…
access_time 2006-10-02 12:42:46
Dziwnie nieswojo zabrzmiały słowa premiera, kiedy to podczas orędzia do narodu oznajmił, że ostatnie 365 dni to najlepszy okres ostatnich 17 lat. Po chwili jednak wykoncypowałem, że przeca nietrudno znaleźć grupę osób dla których ten czas rzeczywiście przyniósł pełnie zadowolenia i samospełnienia.

Jeszcze łatwiej jest zobaczyć rzeczone persony w telewizji – podpisane zgodnie z następującym schematem: minister/wiceminister, premier/wicepremier (ewentualnie członek kluby parlamentarnego Pis/LPR) + imię + nazwisko. Wszystkimi możliwymi drogami przekonują nas, że żyjemy w kraju, który niegdyś był przegniły moralnie jak Petersburg Dostojewskiego, zacofany jak kraje trzeciego świata, nieustannie rozkradany i niszczony przez wrogi, tajemniczy UKŁAD… Teraz natomiast (czyli właśnie od ostatniego rok) wdrapuje się na wyżyny demokracji i sprawiedliwości…

 

Patrząc na to z drugiej strony - podczas tych „najlepszych dni” funkcję wicepremiera objął człowiek skazany prawomocnym wyrokiem sądu, swoją współpracę z rządem zakończył profesor Bartoszewski, a prezydent wytoczył wojnę polityczną satyrykowi niemieckiej gazety dlatego tylko, że ten nazwał go ziemniakiem (wyobraźmy sobie co by było, gdyby ten, o zgrozo, zwrócił się do Lecha Kaczyńskiego per „Spieprzaj dziadu!”).

 

„I gdzie jest sens i szansa, proszę pana?”. Na to pytanie natychmiastowej odpowiedzi udziela nam minister Roman Giertych – w czterech P: Prawdzie, Pracy, Patriotyzmie i Porządku (nie mylić z: w PO-rządku). A jak można 4P wprowadzić w życie? Ano, na początek amnestia maturalna (a propos Pracy), następnie propozycja stworzenia gett dla trudnych uczniów (odnośnie Porządku). Kolejnym krok to usunięcie z listy lektur antypolskiego Gombrowicza (Patriotyzm) i zastąpienie go Sienkiewiczem (Prawda). Zmiana procedur maturalnych na 8 miesięcy przed egzaminem dojrzałości to wykroczenie poza ciasne ramy przewidzianego planu, i dowód pracowitości oraz poświęcenia szefa MEN. Zmian bez liku, tymczasem głowa ministra nadal aż kipi od cudownych pomysłów. Pozostaje jedynie czekać do momentu, kiedy z powaga w głosie będzie można rzec – „już więcej spier. się nie da”. Wtedy misja Wielkiego Romana zostanie zakończona.

 

Ale nic. Przeca to tylko 365 dni. Smutno się tylko na sercu robi, jak pomyślę, że następny rok też będzie najlepszy. I następny. I następny. Najlepszy – ponowienie dla panów z telewizji. A z panami z telewizji bywa różnie. Można im wierzyć, można nie wierzyć. Sęk w tym, czy uwierzy im pan Waldek. Zwracam się więc do pana Waldka – „Panie Waldku, Pan się nie boi, cały naród murem za Panem stoi”. Bo, Pan, Panie Waldku, może sprawić, że IV RP upadnie szybciej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.

 

Dominik Zając


Komentarze...