Bień, PiS i praca w Czechach
access_time 2006-09-28 12:15:10
Grupa rozczarowanych i niezadowolonych tarnowian powróciła z czeskiego Pilzna. Twierdzą, że warunki pracy w fabryce Panasonica były złe, warunki zakwaterowania i płacy również rozmijały się z obietnicami. Teraz wskazywani i rozliczani są winni całej sytuacji. Forum Mlodych PiS wyciągnęło wnioski - Prezydent, który jest dobrym gospodarzem za priorytet swoich działań powinien stawiać działania zmierzające do pozyskania inwestorów, którzy zgodziliby się ulokować swoje firmy na terenie Tarnowa, a nie promować przymusową emigrację.

O pracy tarnowianie dowiedzieli się podczas sierpniowego spotkania w tarnowskim teatrze z przedstawicielami pośrednika, czyli firmy Work Service. Spotkanie miało dotyczyć przede wszystkim pracy na Słowacji w Nitrze. Jak mówi prezydent miasta Mieczysław Bień sprawa zatrudnienia w Pilźnie została zaproponowana przez firmę Work Service dopiero na wspomnianym spotkaniu w tarnowskim teatrze. Chętnych nie brakowało. Mieczysław Bień zapytany przez Forum Młodych Pis-u czy sprawdził tę ofertę powiedział, że nie sprawdził tej oferty, nie pojechał do Pilzna. Był z wizytą na Słowacji w Nitrze, sprawdzając warunki, w jakich mieli pracować i mieszkać tarnowianie. „Sądziłem, że skoro wyjazdy do Czech organizuje ta sama firma to można jej zaufać” – pisze Mieczysław Bień w odpowiedzi na list Forum Młodych PiS.

 

To okazało się błędem, za który rzeczywiście zapłacili tarnowianie. Z czterdziestu trzech osób, które udały się do Czech (z Tarnowa wyjechało 26 osób) wróciło do Polski 16 – dziesięć osób niezadowolonych z zakwaterowania i sześć osób bez zaliczonych testów sprawnościowych. Podróż powrotną zapewniła im firma Work Service. Tarnowianie mówili o złych warunkach mieszkaniowych – pięć osób w małym pokoju, brudno, zimno, dwa prysznice na sto osób, brak lodówki, bardzo daleko do fabryki. Na te zarzuty odpowiedziała pośrednicząca firma pisemnie, kierując list do prezydenta Bienia. Czytamy w nim:

 

„Wczoraj osobiście pojechałem do Pilzna i obejrzałem miejsce zakwaterowania grupy, która przyjechała 12 września. Hotel znajduje się w centrum miasta, 20-25 min. jazdy bezpośrednią linią trolejbusu do miejsca pracy. Pokoje są maksymalnie 5 osobowe, w tej chwili mieszkają po3-4 osoby, na każdym piętrze są według przepisów toalety, prysznice, kuchenki elektryczne, zlewozmywaki oraz dwie pralki automatyczne na parterze. Obiekt jest po remoncie, dlatego wszystkie urządzenia są nowe, wyposażenie pokojów jest również nowe. Dodatkowe wyposażenie należy indywidualnie ustalić z właścicielem hotelu. Według mojej opinii jest to jeden z najlepszych obiektów, które mamy do dyspozycji w Pilznie. Warunków, których niezadowolone osoby wymagały po przyjeździe od naszych koordynatorów - dwuosobowe pokoje z łazienką i lodówką - nie jesteśmy w stanie zapewnić za 3200,-Kc na osobę. Ceny takich pokojów kształtują się na poziomie około 4500-5000,-Kc za łóżko. Każdy z pracowników w przypadku wyższych wymagań może wynająć mieszkanie albo hotel we własnym zakresie, a WS CZ przekaże każdemu pracownikowi sumę 2500,-Kć (jest to dofinansowanie do zakwaterowania przy odpracowaniu odpowiedniej ilości roboczogodzin/miesiąc o czym informowaliśmy na spotkaniu w Tarnowie). Są takie osoby wśród naszych pracowników. Poza tym osoby niezadowolone podobno miały obiecaną stawkę 62,-Kc netto, osobiście byłem na spotkaniu w Tarnowie i takiej informacji nikomu nie udzieliłem (na spotkaniu w teatrze było ponad 200 osób)” - pisze Krzysztof Antczak, dyrektor operacyjny WS w Czechach.

 

Według tarnowian fikcją okazały się zarobki, z obiecywanych 1400zł, mogliby odłożyć najwyżej 400 zł. Na ten zarzut Krzysztof Antczak odpowiada listownie: „Warunki wynagrodzenia są porównywalne z wynagrodzeniem firm konkurencyjnych bądź nawet lepsze. Dbanie o warunki zatrudnienia i zakwaterowania jest w naszym interesie. Niezadowolony pracownik stwarza nam problemy przy rekrutacji kolejnych, więc nie możemy sobie na coś takiego pozwolić. Dlatego staramy się w miarę naszych możliwości zapewnić określony standard”.

 

Pretensje za całą zaistniałą sytuację spłynęły na prezydenta Bienia. Grzegorz Kądzielawski – przewodniczący Pis FM twierdzi – „Miała być dobra praca, dobre zarobki, szansa na lepsze życie, okazało się, że pozostał żal i rozgoryczenie. Tarnowianie, którzy pojechali do pracy do Czeskiego Pilzna wracają do domu i narzekają. Prezydent Tarnowa, który rekomendował ten wyjazd, mówi, że nie zdawał sobie sprawy, z tego, że nie można ufać firmie pośredniczącej. Prezydent niejako umywa ręce. Ręce umywa też firma, która pośredniczyła w wyjeździe. Powiatowy Urząd Miasta, który pomagał w wyjeździe, w ogóle w tej chwili milczy. Jako Klub Forum Młodych Pis 1 września wystosowaliśmy list otwarty, w którym wyraziliśmy zaniepokojenie związane ze sprawą pozyskiwania inwestorów dla naszego miasta. Prezydent, który jest dobrym gospodarz za priorytet swoich działań powinien stawiać działania zmierzające do pozyskania inwestorów, którzy zgodziliby się ulokować swoje firmy na terenie Tarnowa, a nie promować przymusową emigrację”.

 

Sprawa pracy w Czechach posłużyła do „dyskusji” na temat problemu bezrobocia w Tarnowie. Czy to dobrze, że włodarze miasta odpowiadają na propozycje współpracy ze Słowacji, Czech? Grzegorz Kądzielawski odpowiada jednoznacznie: „Nie chcemy, aby po skończeniu studiów, kiedy pójdziemy do Powiatowego Urzędu Pracy, jedyną ofertą była propozycja zatrudnienia w Czechach czy na Słowacji. Obawiamy się wyjazdów za granicę, aby to nie okazało się fiaskiem”.

 

Na pewno w tej całej sytuacji został popełniony błąd. Prezydent nie pojechał osobiście do Pilzna, co uczyni za kilka dni, aby wyjaśnić sytuację. Na pewno poszkodowani są CI, którzy zostawili pracę w nadziei na lepszą pracę, zadłużyli się w nadziei na dobre pieniądze. Na pewno można było uniknąć tej sytuacji, poszukując w Internecie opinii pracowników czy byłych pracowników na temat pracodawcy, warunków pracy i płacy w Pilznie. I takie opinie można przeczytać na jednej ze stron internetowych. Są negatywne i pozytywne, ale to zależy od nastawienia tych, którzy udają się tam do pracy. Choć z wypowiedzi Polaków można wywnioskować, ze firma Work Service jest jedną z najgorszych firm pośredniczących. Mieczysław Bień do czasu wyjaśnienia sprawy zawiesił współpracę z tą agenturą.

 

Każdy wyjazd za granicę niesie ze sobą ryzyko. Każdy wyjazd wiąże się niedogodnościami. Kto pracował w Stanach, Anglii, Irlandii czy gdziekolwiek indziej, wie o tym. Tarnowianie czują się rozczarowani. I co z tym fantem zrobić? Grzegorz Kądzielawski z Forum Młodych PiS mówi: „Miasto powinno pomagać – tak twierdzi pan prezydent, ale stoi to w sprzeczności z wypowiedzią prezydenta w kontekście powrotu osób z Czech. Na chwilę obecną miasto nie może pomóc tym osobom. Jeśli jest dobrze to możemy pomagać, jeśli jest źle to nie ma możliwości pomocy?” I dodaje:  „Pierwsze i podstawowe pytanie, kto jest winien- nie chcemy tu nikogo w tym momencie oceniać i wskazywać, kto jest winien. Ale naszym zdaniem należałoby przeanalizować jak to się stało, że firma Work Sernice pośredniczyła w tej transakcji”.

 

W tej sytuacji podróż prezydenta do Pilzna jest uzasadniona. Może również zmiana firmy pośredniczącej, może zupełna rezygnacja z pracy w Czechach i na Słowacji? W końcu zawsze można indywidualnie zwrócić się do pośrednika i mieć pretensję tylko do siebie, jak się nie uda. Poczekajmy na relację z miejsca zdarzenia i wówczas wydamy werdykt – kto, co i ile zawinił.

 

I jeszcze jeden komentarz do zarzutów Forum Młodych PiS – zdrowa krytyka i pokazywanie a nie wytykanie błędów może pomagać. Sytuacja na arenie politycznej tylko utwierdza, że tej sztuki nie opanowała żadna z partii.

 

 


fot. Michał Stańczyk kontakt: michalstanczyk@tarnow.net.pl

 

Komentarze...