Kombinatorzy zarobili na drukach
access_time 2006-07-08 00:47:36
Większość emerytów i rencistów żyje na granicy ubóstwa i trudno się dziwić, że perspektywa zdobycia dodatkowych złotówek wydała się kusząca. Według zapewnień anonimowych "filantropów", złożenie odpowiedniego wniosku miało przyspieszyć procedurę ponownego wyliczenia świadczenia.

Nie dano wiary pracownikom ZUS, którzy ostrzegali, że wnioski o ponowne przeliczenie rent i emerytur są bezpodstawne a ktoś, kto je rozdaje, a właściwie sprzedaje chce zarobić na ludzkiej naiwności. W ZUS złożono blisko 31 tys. druków niewiadomego pochodzenia.

 

Rzecznik ZUS w Nowym Sączu Dariusz Kowalczyk mówi, że każdy obywatel ma prawo wystąpić z roszczeniem do instytucji państwowej i domagać się wyjaśnień. Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie mógł zatem odmówić przyjęcia wniosku w tak ważnej dla klientów ZUS sprawie, jaką jest ponowne przeliczenie zarobków i ustalenie wysokości świadczenia.

 

Z punktu widzenia wielu osób weryfikacja jest konieczna, bowiem pod koniec lat 90. doszło do nieprawidłowości w wyliczeniach rent i emerytur. Zgodnie z obowiązującą dzisiaj zasadą wysokość świadczenia liczy się od tzw. 100 proc. podstawy wymiaru, ogłaszanej przez Urząd Statystyczny. Pod koniec lat 90 zaniżono podstawę do 70-80 proc. W obiegowym języku używano określenia "stary portfel", który zawsze był chudy. Rzecznik Dariusz Kowalczyk przypomina, że tej grupie klientów ZUS przyznano prawo do ponownego przeliczenia świadczenia. Takie prawo nadało orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który dał ZUS-owi pięcioletni okres na dopełnienie formalności. Według zapewnień ZUS istnieje harmonogram, zgodnie z którym przeprowadza się tę operację. Pracę rozpoczęto od analizowania dokumentów osób najstarszych, przeliczając świadczenie od 100 proc. podstawy wymiaru, która obowiązywała w okresie, gdy nabyli prawo do świadczenia.

 

Z początkiem roku przynaglano rencistów i emerytów do "nacisku" na ZUS, zweryfikowania wypłat natychmiast. Stąd lawina wniosków nadesłanych także przez osoby, którym naliczono świadczenie od 100 proc. podstawy wymiaru, a nawet od rolników płacących składki w KRUS. Ponieważ druki można było kupić na bazarach, pod kościołami i przed domami handlowymi, większość zainteresowanych osób postanowiła złożyć wniosek - na wszelki wypadek, to przecież nic nie kosztuje - tłumaczono sobie. Niestety, podburzenie rencistów i emerytów i wywołana przez nich akcja jest kosztowna i zapłacimy za nią wszyscy. Ręce zacierają tylko osoby, które wydrukowały i sprzedały wnioski. Akcja przyniosła im korzyści. Warto wiedzieć, że wysłanie odmownej odpowiedzi do adresata to złotówka za przesyłkę. Za listy poczta pobrała blisko 30 tys. zł

 

Tarnowski ZUS wydał właśnie ostatnią z blisko 29 500 decyzji odmownych. W ten sposób ostatecznie zakończona została praca nad pozwami, które masowo składano do tarnowskiego ZUS i Sądu Pracy. Rzecznik twierdzi, że z Nowego Sącza wpłynęły pojedyncze wnioski, akcja wprowadzania ludzi w błąd objęła głównie Tarnów i okolice.

 

Wyliczenie kosztów korespondencji jest proste. Trudno przeliczyć pracę urzędników, którzy musieli przejrzeć przeszło 31 000 takich wniosków.

 

- Do przygotowywania i wydawania tych decyzji musiałem zaangażować większość pracowników spośród 58 osób z mojego wydziału. Przez pół roku pracownicy, oprócz wykonywania bieżących zadań, zajęci byli wydawaniem decyzji. Najgorsza jednak była świadomość, że jest to praca bezsensowna, nie przynosząca żadnych efektów - mówi Krzysztof Rąpała -kierownik Wydziału Emerytur i Rent tarnowskiego ZUS.

 

Również pracownicy Sądu Pracy mieli pełne ręce roboty. Jeszcze w 2005 r. informowali petentów, iż wyrównanie kwoty bazowej do wypłaty emerytur przyznanych pomiędzy 1996 a 1999 rokiem przeprowadzane jest etapami i odbywa się z urzędu. Aby wciągnąć wszystkie te sprawy do sądowych rejestrów, Wydział Pracy tarnowskiego Sądu działał codziennie od 7-19. Do załatwiania tych spraw oddelegować również musiał dodatkowych pracowników.

 

Jedno jest pewne - ktoś nieźle zarobił na ludzkiej biedzie i naiwności.

 

(Kis)

Dziennik Polski

 

 

www.dziennik.krakow.pl

 

Komentarze...