Historia z osiedla Westerplatte
access_time 2006-04-03 14:20:20
W związku z piątkowo- sobotnimi wydarzeniami, jakie miały miejsce na tarnowskim osiedlu, dzisiaj redakcja Tarnow.net.pl postanowiła potwierdzić, bądź zdementować informacje pojawiające się w mediach i nieoficjalnych rozmowach. Prezentujemy zebrany materiał w tej sprawie, łącznie z poprzednimi okolicznościami związanymi z podejrzaną.
Jakiś czas temu...

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie, Marek Długosz, potwierdził informacje, że Elżbieta M. straciła 11-letniego syna. Sprawcą zabójstwa był alkoholik, mieszkaniec Tarnowa, który udusił Amadeusza i porzucił jego zwłoki w śmietniku bloku przy ul. Lwowskiej.Obecnie sprawca odsiaduje karę pozbawienia wolności. Po tej tragedii Elżbieta M. sama dokonała przestępstwa, za które została zatrzymana. Motywem była zazdrość – pobiła ze skutkiem śmiertelnym Katarzynę O., która stała jej na przeszkodzie do związku z mężczyzną. Po zakończeniu sprawy w pierwszej instancji, wyrok 13 lat został uchylony przez Sąd Apelacyjny. Ostatecznie zabójczyni miała spędzić 11 lat w więzieniu w Nisku. W tym miejscu pragniemy poinformować, że wyrok został orzeczony na podstawie art. 156 § 3 KK, mówiącym o ciężkim uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem jest śmierć człowieka.

Historii ciąg dalszy...

Od 5 grudnia 2001 Elżbieta M. przebywała w areszcie śledczym w Nisku. Po zakończeniu procedur sądowych, w tym samym mieście miała spędzić kolejne lata życia. Od 2004 roku składała wnioski o przerwę w odbywaniu kary, w związku ze stanem zdrowia. Pierwszy taki wniosek obrońcy wpłynął 14 maja 2004. Po rozpatrzeniu przez sąd, został on odrzucony. Adwokat skierował zażalenie do sądu wyższej instancji, który w swoich zaleceniach z sierpnia 2004, stwierdził konieczność powołania komisji lekarskiej i szczegółowe badania w przedmiocie zdrowia skazanej. W Tarnobrzegu została powołana komisja, w skład której wchodzili lekarze specjaliści. W opinii z października 2004 roku, wynika, że Elżbieta M. jest chora, natomiast nie została sprecyzowana przyczyna stanu zdrowia. Zalecono kolejne badania w warunkach "wolnościowych". Wówczas sąd zadecydował o przerwie w  odbywaniu kary od 22 października do 22 kwietnia 2005, ściśle kierując się zaleceniami sądu wyższej instancji i opinii lekarzy.

Od tego czas wpływały wnioski o przedłużenie okresu przerwy, uzasadnione dalszymi problemami ze zdrowiem. Prowadzony był dozór kuratorski, a w jego raportach pojawiała się informacja, że skazana jest w trakcie leczenie i izoluje od społeczeństwa, co wg sądu nie było niczym niepokojącym. Rzecznik prasowy Sądu w Tarnobrzegu, Marek Nowak, na podstawie posiadanych dokumentów, nie potwierdził informacji, że Elżbieta M. była molestowana w więzieniu. Nie ma również żadnych doniesień o kontakcie skazanej z psychologiem, czy psychiatrą. W uzasadnieniu nie stwierdzono ograniczonej poczytalności. Z informacji przekazanych przez rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Tarnowie, wynika, że opinia psychologa wystawiona w trakcie sprawy karnej, nie była korzystna dla skazanej.

Czy w takim wypadku nie powinno być zalecenia kontaktu z psychologiem?

Z piątku na sobotę...

Ośmioletnia Madzia zaginęła w piątek. Kiedy o godz.15:00 dziewczynka nie pojawiła się w domu, jej mama rozpoczęła poszukiwania na własną rękę, a następnie zgłosiła zaginięcie dziecka na policję. Policja od razu zareagowała. O 21:30 oficer dyżurny został zawiadomiony, że na osiedlu Westerplatte pojawiła się dziwnie zachowująca się kobieta. Trzej mężczyźni zwrócili uwagę na (jak później się okazało) 37 letnią Elżbietę M., która kierowała się w bliżej nieokreślonym kierunku, prowadząc wózek dziecięcy. Na zadane pytanie, o cel swojej wyprawy, odpowiedziała, że jedzie z chorą córką do lekarza. Ponieważ mężczyźni nie uwierzyli w relację podejrzanej, postanowili zatrzymać ją do przyjazdu policji. Oczom interweniujących funkcjonariuszy ukazał się widok uduszonej wcześniej dziewczynki. Miała posiniaczoną szyję i twarz.

"Wczoraj zatrzymana, została przesłuchana. W zasadzie nic z niego nie wyniknęło. Elżbieta M. nie przyznaje się do winy, nie rozumie zarzutu. Dokładny zarzut brzmi następująco: 31 marca 2006 roku działając w zamiarze pozbawienia życia Magdaleny O. przez ucisk rękami oraz pętlą z bliżej nieustalonego materiału na szyję, spowodowała zgon tejże Magdaleny w wyniku gwałtownego uduszenia, na skutek zadzierżgnięcia i zadławienia. To jest zbrodnia zabójstwa, zagrożona karą od 8 lat pozbawienia wolności w górę, czyli poprzez 25 lat do dożywocia włącznie - poinformowała nas prokurator Bożena Owsiak. W dniu wczorajszym sąd na wniosek Prokuratory zastosował wobec tej kobiety areszt tymczasowy na okres 3 miesięcy. Dementuję pogłoskę o tym, że dziecko było w jakikolwiek sposób spokrewnione z podejrzaną. Będziemy też zabezpieczać nagrania z kamer
znajdujących się na budynkach w pobliżu miejsca zdarzenia. Nie słyszałam również nic o zaginięciu dwójki innych dzieci"- dodała Pani Prokurator.

Brak informacji o zaginięciu innych dzieci potwierdził też rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie Andrzej Sus.

Sekcja zwłok dziewczynki odbędzie się w dniu dzisiejszym w Krakowie w Zakładzie Medycyny Sądowej. Obecne zarzuty są postawione na skutek oględzin zewnętrznych.

Komentujemy...

Ponieważ nie jest to pierwszy przypadek, kiedy z więzienia na przepustkę wychodzi skazany i dokonuje kolejnego przestępstwa, postanowiliśmy bliżej przyglądnąć się sprawie składania cyklicznych raportów od kuratora sądowego, wyznaczonego do opieki nad skazaną. Mimo starań, jakie poczyniliśmy w tym kierunku, odmówiono nam zarówno możliwości skontaktowania się z kuratorem społecznym, jak i komentarza w tej sprawie.

Zastanawiające jest, dlaczego Elżbieta M., z tego, co nam wiadomo, nie przebyła żadnej terapii związanej z poprzednimi zajściami. Śmierć własnego dziecka, zabicie drugiego człowieka, nie pozostają bez wpływu na zdolność funkcjonowania w społeczeństwie. Kto jest winny? Będziemy próbowali rozmawiać z psychologiem sądowym, który może wyjaśnić nam zawiłości ludzkiej
reakcji na tego typu bodźce.

Komentarzy do zamieszczonego przez nas newsa o tym tragicznym zajściu było bardzo dużo. W większości z nich przewijała się myśl -- "śmierć za śmierć". Każdy musi sobie sam wyrobić zdanie na temat tego, co się stało. Jak myśleć o Elżbiecie M.? Chora kobieta czy morderczyni?


Beata Burkat & Mateusz Śliwa

%%br%%
Komentarze...