Doskonałe popołudnie z Michałem Czarneckim…
access_time 2006-05-14 11:28:49
Piątek - kino „Marzenie” - godzina 17:30 – film Przemysława Wojcieszka „Doskonałe popołudnie” – koniec dnia, którego do udanych należy zaliczyć.

Osobiście nie dane mi było obejrzeć filmu w całości, jednak z twarzy wychodzących z sali ludzi wywnioskowałem, że było to dzieło nietuzinkowe i szczególne. Tradycyjnie już, po projekcji konkursowej odbyło się spotkanie z odtwórcą głównej roli – Michałem Czarneckim.

W trakcie spotkania wyszło na jaw, że Michał po raz pierwszy w Polsce miał przyjemność oglądać ten film, właśnie na XX TNF. O swoich przeżyciach mówił tak:„ Wcześniej byliśmy z tym filmem na festiwalu w Berlinie, jednak w Niemczech czułem się jak kompletny alien. Tamtejsza publiczność nie rozumiała problemów w nim przedstawionych. Nasze realia są dla nich obce. W filmie są momenty przepełnione humorem, który niestety dla nich nie był zrozumiały… „

 

Film urzeka tym, że jest o NAS. O młodych Polakach z ambicjami, marzeniami i problemami. O tym, że jest nadzieja, że warto próbować, że liczy się miłość i przyjaźń, bycie wiernym sobie. O tym, że może się udać. Nie daje gotowych rozwiązań, ale sugeruje, że nawet w Polsce (przede wszystkim tu!) może być dobrze. Jak mówi sam Czarnecki „Ten film był szalenie aktualny blisko ok. temu kiedy wychodził na ekrany – 25 lecie solidarności, moment w historii bliski naszym sercom, teraz odbieramy go troszeczkę inaczej. Jesteśmy po wyborach, do których – przyznaję – podchodziłem z nieukrywaną nadzieją na lepsze jutro. Niestety lepsze jutro -  jak na razie - jest w sferze marzeń…”

 

Michał Czarnecki opowiadał także o pracy z Przemysławem Wojcieczkiem. Trzeba dodać, że ten reżyser – jako jeden z nielicznych – nie ukończysz szkoły filmowej i jest „amatorem”. Przez długi czas pracował w supermarkecie, magazynach – żył jak szary człowiek i może dlatego jego filmy są, aż tek bliskie sercom Polaków. „ Na planie filmu panowała niesamowicie ciepła atmosfera. Nikt nie zapominał o swoich rolach jednak będąc tam czułeś się jak na 14 dniowym turnusie z przygodą. Każde ujęcie zaczynało się słowami Przemka  >> Pamiętajcie metr tej taśmy kosztuje 20 PLN!<<<. Komfortem była także możliwość zmiany i modyfikacji poszczególnych kwestii. Razem z reżyserem byliśmy jak koledzy dyskutowaliśmy, a nawet kłóciliśmy się o poszczególne sceny… Na pewno dużą nobilitacją dla mnie była praca wraz z Jerzym Stuhrem i Małgorzatą Dobrowolską, którzy stworzyli niepowtarzalne, >>pełne<< kreacje.”

 

Spotkanie z Michałem Czarneckim, podobnie jak sam film przepełnione było słowami nadziei i otuchy, że nasza Polskość powinna być powodem do dumy, a nie kolejnym argumentem do pogłębiania narodowych kompleksów.

 

Michał Madura


Komentarze...