Oszustwa "na żonę dilera"
access_time 2006-03-09 17:50:22
Oszustwa "na żonę dilera" Policja przestrzega: do Tarnowa dotarli już oszuści, którzy wyłudzają grubsze kwoty pieniędzy metodą "na żonę dilera", od starszych wiekiem ludzi. Przebiegłej szajce udało się wyłudzić kilkadziesiąt tysięcy zł od łatwowiernych tarnowian.

W Tarnowie były już przynajmniej trzy tego rodzaju przypadki. Za każdym razem oszuści wybierali starsze osoby, o których mieli najprawdopodobniej informacje o posiadanych oszczędnościach. Scenariusz za każdym razem był ten sam: około południa był najpierw telefon, w którym oszust podawał się za członka rodziny i przedstawiał "legendę": wujku jestem w Krakowie i kupuję właśnie samochód w salonie. Mam konto w euro, ale już dziś muszę dokonać wpłaty pieniędzy dilerowi. Czy mógłbyś pożyczyć mi tę brakującą kwotę. Pokryję koszty operacji bankowej i na dniach oddam ci pieniądze. Praktycznie wszystkie starsze osoby, do których zadzwonili oszuści, były przekonane, że rozmawiają z członkiem swojej rodziny. Twierdzili, że osoba dzwoniąca miała łudząco podobny głos. Wszyscy też zgodzili się w pierwszym momencie pomóc i pożyczyć grubsze kwoty pieniędzy. W trzech przypadkach starsi ludzie udali się więc zaraz po telefonie do banku, aby wybrać z konta swoje oszczędności trzymane na lokacie bankowej. Gdy wracali do domu, od razu telefonował do nich ten sam oszust, podszywający się pod członka ich rodziny. Jak twierdzili zresztą, praktycznie cały ten czas byli bombardowani telefonami od niego. Gdy pieniądze mieli już w domu, następował natomiast zwrot akcji. Gdy tylko wchodzili do domu z banku, oszust praktycznie od razu telefonował i, podszywając się za bratanka lub siostrzeńca, tłumaczył, że nie zdąży niestety przed godziną 18 przyjechać z Krakowa do Tarnowa. Ale, jak twierdził oszust, krakowski diler samochodowy, który sprzedaje mu samochód ma swoje przedstawicielstwo i salon również w Tarnowie. Dlatego diler przyśle do starszych ludzi swoją żonę, która jest w Tarnowie, po odbiór pieniędzy potrzebnych na zapłacenie samochodu.

 

Praktycznie zaraz po tym telefonie w mieszkaniu "namierzonych" przez oszustów starszych ludzi zjawiała się kobieta. Jak twierdzą już po czasie, prawdopodobnie była ucharakteryzowana, miała perukę, a może nawet maskę na twarzy. Kobieta twierdziła, że bardzo się spieszy i nie chciała nawet wchodzić do mieszkania. W dwóch przypadkach starsi ludzie dali się nabrać i wydali kobiecie za pokwitowaniem - 30 tysięcy zł, wybrane prosto z banku, a w drugim przypadku - 10 tysięcy.

 

Tylko w jednym przypadku mieszkaniec Mościc nie dał się przechytrzyć szajce i zażądał od rzekomego bratanka - gdy ten do niego dzwonił, aby ten osobiście zjawił się w jego mieszkaniu po odbiór pieniędzy. Wtedy oszuści próbowali jeszcze telefonować i przedstawiali się jako policja. Głos w telefonie prosił, aby wydać kobiecie reklamówkę z grubszą kwotą, gdyż jest to wszystko prowokacja policyjna, a szajka musi być ujęta na gorącym uczynku.

 

Jak się okazuje, Tarnów nie jest pierwszym miastem, w którym doszło do tego typu oszustw "na żonę dilera samochodowego". Podobne przypadki miały już miejsce w okolicach Żywca i Kluczborka.

 

Janusz Smoliński

Dziennik Polski

 

www.dziennik.krakow.pl


Komentarze...