Jesteśmy pięcioma zapaleńcami... Wywiad z zespołem ''Czuband''
access_time 2006-03-01 19:31:49
Bartek Dembiński i Sławek Ramian. Spotykam ich w „Trzech Słońcach”. Chce usłyszeć jak się ma zespół „Czuband”. Nowa strona internetowa, nowa płyta, co nowego jeszcze? Zagrali właśnie koncert w piwnicach TCK.

- Macie nową stronę internetową. Zabawna, ciekawa, niekonwencjonalna...

 

Bartek - Strona jest fajna. Szczególnie interesujące i trafne są informacje biograficzne wróżki Tamary Chracaucescu. hspace=

 

(Jak powstali? Wieść niesie, że zadecydowały o tym słowa - „Idziemy na przegląd młodych talentów! Ale zaraz...jakich talentów?”. Talenty się zebrały, ujawniły. Na początku było ich siedmiu, potem pięciu. Tym sposobem już kilka dobrych lat mamy możliwość słuchania chłopców w "Czubandu". Pierwsza piosenka -"Piesek" opowieść o rozjechanym przez autobus czworonogu.)

 

- Kto odwiedził Waszą stronę wie, że poprosiliście wróżkę profesjonalistkę o komentarz na Wasz temat. Na pewno dobrze Was oceniła. Ale chciałabym usłyszeć od Was - jacy jesteście? Spróbujcie Internautom przybliżyć zespół.

 

 hspace=Sławek -  Jest nas teraz pięciu. Miłosz Mikrut jest najmłodszym członkiem zespołu i jednocześnie gra z nami od początku. Właściwie od czasu, kiedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że Czuband będzie istniał dłużej niż jeden przegląd. Mieliśmy wziąć udział w przeglądzie talentów w III LO.

 

(„Czuband” to pięciu zapaleńców, jak sami o sobie mówią. Bartek Dembiński, Miłosz Mikrut, Tomasz Januszewski, Sławek Ramian, Grzegorz Nosek)

 

Bartek – Miłosz jest najbardziej ekstrawagancki z nas. Bardzo ciężko się z nim czasami porozumieć. Wprowadza element chaosu w nasze życie zespołowe. Trzeba nad nim panować. Jest niesamowicie inteligentny i ma artystyczną duszę – to cały Miłosz. Świetnie gra. Teraz studiuje zarządzanie i marketing w Tarnowie na Wyższej Małopolskiej Szkole Ekonomicznej.

 

Sławek – Wieść niesie, że jest najbardziej rozchwytywany przez kobiety po koncercie. To nie jest dziwne, bo bardzo dba o siebie a szczególnie o swoją fryzurę.

 

Bartek – I nie będziemy ukrywać, że często wącha sobie pachy. Ale to chyba zboczenie wszystkich perkusistów.

 

- A co możecie powiedzieć o Grzegorzu?

 

 hspace=Sławek - Grzesiek jest naszym bardzo bliskim kolegą z I LO. Wszyscy skończyliśmy tę szkołę. Bartek, Grzesiek, Tomek, ja. Kumplowaliśmy się i tam wystartowaliśmy. Grzesiek jest od nas starszy o rok. Razem mieszkamy w Rzeszowie. Kupił sobie ostatnio nowy bas. Zrobił prawo jazdy i teraz jeździ samochodem a jego ulubiona prędkość to 40 km na godzinę. Ma zaburzenia literalizacji, to znaczy nie rozróżnia prawej strony od lewej, co jest malutkim problemem przy prowadzeniu samochodu. Grzesiek ma też syndrom wyparcia i nie za bardzo wie, co się dzieje. Ale zrzucamy to na karb wrażliwości artystycznej.

 

- A Tomek?

 

Sławek - Tomek studiuje angielski w Krakowie. Jest najbardziej zakręcony na punkcie muzyki. Siedzi godzinami – nie je, nie śpi –  hspace=tylko gra. Nie potrafi nawet mówić o czymś innym niż muzyka. Traci kontakt werbalny z rzeczywistością. Można nawet powiedzieć, że stworzył swój własny język. Na próbach, kiedy jesteśmy już zmęczeni, z Grześkiem porozumiewa się językiem gestów.

 

Bartek – Oni nie są normalni. Nie da się z nimi porozmawiać.

 

(Bartek powiedział to żartobliwie. Widać, że wszyscy się lubią)

 

Sławek – To my jesteśmy normalni. Musimy wprowadzać w nasze bycie razem trochę dyscypliny. Spotykamy się w każdą sobotę w Tarnowie w samo południe.

 

 hspace=- A Ty Sławku – jaki jesteś?

 

Sławek – Jestem współzałożycielem zespołu. Pisze teksty. Studiuję edukację artystyczną w zakresie sztuki muzycznej w Rzeszowie. Łącze hobby z zajęciami codziennymi i cieszę się, że udało mi się to połączyć.

 

Bartek – Sławek ma talent muzyczny.

 

Sławek – Miałem perypetie z egzaminem na studia. Na mój kierunek dostały się osoby, które skończyły szkoły muzyczne. Dla mnie zwołano drugą komisję. Nie znałem nut. Dostałem się. Dobrze mi idzie. Mieszkam z Grześkiem. Nasze mieszkanie to rzeszowskie „Las Vegas”. Mieliśmy już dwa węże, jeden uciekł. Teraz mamy dwa szczury – Edytę i Odettę. Edyta w wakacje miała młode – osiem szczurząt. Hodowaliśmy też myszy, które mieszkały z Pytonem. Na szczęście dbaliśmy o to, żeby nasz wąż był syty i myszki były bezpieczne.

 

Bartek -  Był z nami też Jonasz. Chodziliśmy do klasy dziennikarskiej. Siedziałem w ławce z Jonaszem. Uczyliśmy się tego, czego chcieliśmy. Działaliśmy też w radiu Maks. Pamiętam jak postanowiliśmy rysować, nawet kupiliśmy zeszyt i okazało się, że nie umiemy. Dlatego zaczęliśmy pisać teksty – na lekcjach.

Sławek – Ja wtedy pierwszy raz coś skomponowałam. Zacząłem grać na gitarze. Wszystkie te jedenaście utworów z naszego pierwszego demo, które nagraliśmy w TCK są skomponowane kilka miesięcy po tym, jak zacząłem grać na gitarze. Cieszyło mnie to.

 

- Bartku, a jak Ty siebie widzisz w tym zespole?

 

Bartek – Jestem kimś w rodzaju managera zespołu. Innego nie mamy. Wymaga to wysyłania maili, dzwonienia, załatwiania  hspace=koncertów. To moja działka. Nie mamy nikogo, kto nas organizacyjnie prowadził. Liczymy na to, że nasza strona będzie często odwiedzana i tak będą się rodziły kontakty. Poza tym studiuję socjologię i jestem zadowolony ze studiów.

 

Sławek – Bartek odbył swój staż w „Newsweeku”. Jest się czym pochwalić.

 

- Jesteście przyjaciółmi?

 

Sławek - Niewątpliwie. Z Bartkiem spotykamy się często. Kontynuujemy tradycję szkolną tzw. „piątki”. To oczywiście nie musi być piątek, może być czwartek, środa. Na przykład we środę chodzimy na „piątek”. Kryje się pod tym spotkanie towarzyskie w gronie przyjaciół.

 

Bartek- Ciągle wracamy pod I LO. Siedzimy na murku, jeśli jest ciepło i wspominamy. Cały czas chce nam się przyjeżdżać do Tarnowa.

 

Sławek – Każdy z nas ma inną osobowość. Często się kłócimy. Jesteśmy pięcioma zapaleńcami.

 

- Jak ten miniony rok Wam się udał?

 

Sławek - Nagraliśmy demo w styczniu. Ale nie mieliśmy pieniędzy na okładkę. Opuścił nas klawiszowiec, a ostatni koncert zagraliśmy w lecie. Graliśmy w Rotundzie w styczniu 2005 roku w ramach Studenckich Horyzontów Muzycznych i w marcu jako "gość specjalny" na zakończenie II Przeglądu Kapel Studenckich. Zagraliśmy też na Mistrzostwach Regionów w Tarnowie przed Patrycją Markowską i Kayah. Były dobre i gorsze chwile.

 

- Wiele zespołów zaczyna i po jakimś czasie znikają, rozwiązują się. Co zadecydowało o tym, że istniejecie?

 

 hspace=Bartek - W Polsce mamy 6 tysięcy zespołów i wybić się jest naprawdę trudno. Mieliśmy na początku kilka dobrych bodźców i to nam pomogło. W 2004 zostaliśmy zespołem studenckim Małopolski, wygraliśmy Juwenalia w Krakowie. Zagraliśmy koncert „Pod Jaszczurami” przy pełnym lokalu ludzi. Uczestniczyliśmy w „Rockowych ogródkach”, gdzie śpiewało 15 zespołów z całej Polski. Koncertowaliśmy w Płocku, Lublinie, Piasecznie, Krakowie, Dębicy. Dużo nam dają koncerty, dlatego chcemy do nich wrócić. To nam dodało skrzydeł i mieliśmy chęci do dalszego działania. Gdyby ludzie nie przychodzili na koncerty, stwierdzilibyśmy, że jesteśmy kiepscy i nie będziemy grać. Ludzie, którym podoba się nasza muzyka zapraszają nas, przeglądają naszą stronę internetową.

Sławek - Udało nam się pozyskać sponsora. Małopolska Wyższa Szkoła Ekonomiczna wsparła nas. Ale promocja naszego zespołu działa jak „głuchy telefon”, jak łańcuszek. MWSE pomogła nam w wydaniu pierwszego dema. Nasz perkusista jest studentem tej uczelni. Będą nas wspierać w wyjazdach. Z nową płytą uderzymy do rozgłośni radiowych. To dobry materiał. Nagraliśmy ją w studio „SPECTRUM”.

 

(Nazwa? Sławek napisał na kartce: CZUBAND. Bartek zaakceptował, a Sławek uzasadnił: „Jesteśmy czubkami i mamy czubate czapki”, a Bartek zgodził się i tak oto powstała nazwa.)

 

- Pierwsze demo i ta nowa płyta – jak się mają do siebie?

 

Bartek - Jest ogromna różnica.

 

Sławek – ten nowy materiał nie jest tak dziecinny. Może właśnie te pierwsze piosenki były tak świeże, przez to, że były trochę prymitywne. Drugie demo już inaczej jest komponowane. Piosenki pisane są na fortepian. Rozwinęliśmy się po prostu.

 

(Pierwsze demo nagrywają w lutym 2003 pod okiem Piotra Smolenia i Pawła Mazura nagrywa 11 utworów. Całość, łącznie z profesjonalną okładką i efektownym tłoczeniem na płycie, gotowa jest w maju - nakład to 170 egzemplarzy.)

 

- Z Waszych tekstów wyłania się ciekawy obraz świata.

 

Bartek - Nie można powiedzieć, że to typowe teksty. Nie lubię taniej liryki. Tato Słąwka zapytał kiedyś, jak możemy śpiewać „Skop moje wątłe ciało” do tak świetnej muzyki. Ten tekst napisał Jonasz i pisał o miłości.

 

Sławek - To nasza wizja świata. Z tekstów wyłania się nasza osobowość.

 

Bartek – Ja pisze teksty, Sławek, Jonasz pisał.

 

- Skąd pomysły?

 

Sławek - Z życia. Jest taka piosenka „Stuk, puk okienko” – to o gołębiach. Bartek, kiedy mieszkał w Krakowie nie mógł znieść obecności gołębi. Jeden nawet wszedł do pokoju i kiedy Bartek otworzył oczy zobaczył go spacerującego koło twarzy.

 

Bartek – Nasze teksty są opisem rzeczywistości. Tylko rzeczywistość pokazana jest w krzywym zwierciadle.

 

Sławek – No w prostym zwierciadle to, to nie jest.

 

Bartek – Nie mamy zapędów moralizatorskich. Pokazujemy absurdy, śmiejemy się z paradoksów naszego życia. To chyba zdrowe podejście.

 

 hspace=- Czego słuchacie?

 

Bartek – Muzyki klasycznej, Cold Play, U2.

 

Sławek – Słuchałem Edyty Górniak, byłem zafascynowany jej głosem. Bardzo podobał mi się musical „Bal w operze”, do którego muzykę skomponował Leszek Możdżer. Słuchałem tego ponad dwadzieścia razy. Bartka też zaraziłem tym. Miłosz też słucha Depeche Mode. Tomek – Lady Pank, Led Zeppelin. Tomek zna nawet zagrywki perkusyjne z koncertów Lady Pank.

 

(Przezwyciężyli trudności organizacyjne i po znalezieniu nowego klawiszowca, nowej salki do prób, pieniędzy na demo zaczynają koncertować. Szczęście się do nich zaczyna uśmiechać. Trzymamy kciuki!!!)

 

- Chcecie wrócić do koncertowania?

 

Sławek – Naszą największą siłą jest koncert. Mamy kontakt z publicznością, robimy nietypowe rzeczy na scenie. Pamiętam koncert chyba na WOŚP-ie kilka lat temu, kiedy wyszliśmy na sceną w torbach z McDonalda na głowach. Chcieliśmy zaśpiewać pierwszą piosenkę incognito. Telewizja Kablowa przerwała transmisję. Albo podoba się to, co śpiewamy, albo nie.

 

Bartek – Ten rok zaczęliśmy od koncertu w Kolbuszowej i w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury. Zagramy w Krakowie 5 marca w klubokawiarni Łubu dubu przy ulicy Wielopole. I jeszcze jedna niespodzianka dla naszych fanów – dostaliśmy zaproszenie na duży festiwal do Warszawy. Będziemy gościem specjalnym na zakończenie tygodniowego festiwalu PUPA. Będzie to 26 marca o godzinie 20 w klubie „Remont”. To naprawdę duże wyróżnienie dla nas.

 

- Dobrze się zaczyna kolejny rok Waszego muzykowania... Życzymy Wam kolejnych sukcesów!!!!

 

 

Rozmawiała : Beata Burkat

 

 

http://www.czuband.rix.pl


Komentarze...