Rozmowa z Panem Andrzejem Grzybem
access_time 2005-10-17 12:52:46
Kontunuując zapoczątkowaną niedawno serię wywiadów z prezesami tarnowskich klubów, postanowiliśmy porozmawiać z Panem Andrzejem Grzybem, Prezesem ZKS „Unia” Tarnów. Dzisiaj pierwsza cześć wywiadu.

tarnow.net.pl: Zacznijmy może od tego, jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja finansowa ZKSu? Wiadomo, że klub po wszystkich poprzednich sekcjach odziedziczył spore długi (sekcje takie jak żużel czy koszykówka były własnością ZKS „Unia” Tarnów i do momentu utworzenia oddzielnych spółek, były finansowane z jej konta). Jak w tej chwili sobie Państwo z tym radzicie?

 

Andrzej Grzyb: Zadłużenie ZKSu, jako klubu, było około 4,5 miliona złotych, a z Unii koszykarskiej około 2,5, więc w sumie zanotowaliśmy straty na około 7 milionów złotych. Wspólnymi wysiłkami zarządu spółki, klubu i Zakładów Azotowych udało się doprowadzić do tego, by spółka koszykarska została oddłużona niemal całkowicie. Wspominam o tym dlatego, że w tej właśnie spółce posiadamy około 93% udziałów. Klub też w tej chwili znacznie zmniejszył swoje zadłużenie, co nie znaczy, że zobowiązań nie posiadamy. Biorąc pod uwagę bilans finansowy, to klub wychodzi w tym momencie nawet na plus, dzięki sprzedaży stadionu żużlowo-piłkarskiego (ten przeszedł w ręce miasta pod koniec poprzedniego roku – przyp. red.), ale są one do odzyskania w ciągu najbliższych pięciu lat, jeżeli będziemy w stanie płacić Zakładom Azotowym za media. Bieżące zaległości mamy wobec ZUSu, zapłacone są natomiast wszystkie podatki, wyrównaliśmy pewną część zaległości w stosunku do zawodników, którzy u nas w tej chwili nie grają.

 

tarnow.net.pl: Wspomniał Pan o przejęciu stadionu przez miasto. Ocenia Pan to jako sukces, czy też może porażkę, że takie kroki musiały zostać podjęte, aby spłacić zadłużenie?

 

Andrzej Grzyb: Jako klub nie mieliśmy innego wyjścia, byliśmy zadłużeni w stosunku do Zakładów Azotowych na 2,5 miliona złotych i zostaliśmy wezwani do zapłaty, więc nie mieliśmy manewru, ponieważ takie zawarliśmy porozumienie. Spłata z naszych środków była niemożliwa, a Zakłady nie mogły czekać. Najprostszym rozwiązaniem była spłata majątkiem i to takim, który w efekcie końcowym i tak wrócił do klubu, bo korzystamy z tego obiektu jako piłkarze, swoją dyscyplinę prowadzi tam spółka żużlowa. Po okresie zaledwie jednego roku już widać pewne różnice w funkcjonowaniu stadionu. Jest oświetlenie, zrobiony został remont, a klub nie musi płacić takich kosztów związanych ze stadionem. Koszty związane z posiadaniem stadionu rocznie wynosiły około 400 tys. złotych, a w tej chwili za organizację jednego spotkania płacimy 1 tys. zł. Jeżeli nawet tych meczów mamy około 20 w sezonie, to koszta są nieporównywalne, a korzystamy z tego obiektu na zasadach praktycznie takich samych jak wcześniej. Mamy swoje pomieszczenia dla zawodników, na czas spotkania uruchamiane jest dla nas biuro.

 

tarnow.net.pl: Zatem ocenia Pan tą transakcję jako korzystną?

 

Andrzej Grzyb: Jest to na pewno plus i nie tylko dla samego klubu, ale i dla miasta. Jest to w tej chwili obiekt, z którego może korzystać nie tylko Unia, organizowane mogą być różne imprezy i tak to widzę w perspektywie najbliższego czasu.

 

 


tarnow.net.pl: Rozmawiając o infrastrukturze nie sposób nie zapytać o pozostały majątek Unii. Czy na takich obiektach jak basen, hala „Jaskółka” będą prowadzone remonty?

 

Andrzej Grzyb: Nie, niestety, ale jako klub nie jesteśmy w stanie podjąć żadnych remontów. Nie spłaciliśmy jak na razie bieżącego zadłużenia, a za działalność sportową wpływy wystarczają praktycznie na styk. W to o czym Pan mówi trzeba by było włożyć ogromne pieniądze. Dla nas jedyną nadzieją jest to, co ciągnie się od trzech lat, czyli spółka polsko-włoska. Sprawa miała swój finał w sądzie w Krakowie i spółka została zarejestrowana. W tej chwili na kolejne ruchy oczekujemy ze strony partnera włoskiego. Założenia są takie, że on dysponuje środkami finansowymi, natomiast my majątkiem, natomiast nasze założenie jest takie, że my włożymy tylko tyle majątku ile otrzymamy środków od włoskiego partnera.

 

tarnow.net.pl: Czy firma ta nie straciła zainteresowania kontraktem, kiedy okazało się, że z możliwości korzystania zniknął stadion piłkarsko-żużlowy, jedyny taki obiekt w Tarnowie?

 

Andrzej Grzyb: Nadal jest zainteresowany współpracą. Zresztą sprawa nie jest zakończona, bo przecież istnieje możliwość nabycia tego stadionu od Urzędu Miasta. Mimo wszystko ta transakcja na pewno nieco wyhamowała naszego partnera w działaniach, ale też i na pozostałym terenie jest co zrobić. Jeżeli wykaże się tym co obiecuje, czyli zaangażowaniem w remonty, rozbudowę i poprawę tej infrastruktury, to wydaje mi się, że władze miasta mają takiego partnera, który wykazuje się prawdą w tym co mówi i będą w stanie pertraktować w sprawie stadionu, tym bardziej, że jest zainteresowany nie tylko tym obiektem. Interesuje go również były internat przy ul. Czerwonych Klonów, który też stoi w tej chwili niezagospodarowany i myślę, że wtedy będzie to temat do rozmów na linii spółka-miasto.

 

tarnow.net.pl: Rozmawiamy o szansach na polepszenie sytuacji bytowej klubu. Zapytam zatem jak odnosi się Pan do prywatyzacji Zakładów Azotowych? Pytanie kierowane jest z związku z licznymi spekulacjami, zwłaszcza wśród kibiców.

 

Andrzej Grzyb: Na dzień dzisiejszy nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Dla sponsora zagranicznego żużel nie będzie wcale tak atrakcyjną inwestycją. Jest to sport regionalny, kończy się praktycznie na pięciu krajach. Wszystko zależy od indywidualnych upodobań sponsora. Będzie zainteresowany piłką, to da pieniądze na piłkę nożną. Taką sytuację widzimy u wielu sponsorów. Pojedziemy np. do „Witospolu” i on chętnie będzie dawał tylko na piłkę nożną. Na tą chwilę musimy poczekać na przebieg wydarzeń na Zakładach Azotowych.

Nie możemy dzisiaj narzekać na to, aby ZA nie wspierały sportu w Unii, ponieważ np. otrzymujemy wszystkie fronty robót, dzięki którym możemy się utrzymywać i zarabiać pieniądze na prowadzenie sekcji. Bez tej pomocy byśmy już dawno zginęli i wyzbywanie się terenów byłoby zdecydowanie szybsze.

 

tarnow.net.pl: Wspominałem w trakcie rozmowy telefonicznej, że chciałem również porozmawiać na temat piłki nożnej. Biorąc pod uwagę tradycje klubu, który długo miał swoje miejsce w II lidze, to czy jest jakaś szansa na to, by sytuacja w najbliższym czasie się poprawiła? Chyba warto, aby takie miasto jak Tarnów miało swoje przedstawiciela w wyższych klasach rozgrywkowych, a Unia w tej chwili jest najlepszym naszym zespołem.

 

Andrzej Grzyb: Chcąc być realistą, to w tej chwili zaczęliśmy robić pierwsze ruchy ku odbudowie piłki nożnej, co może widać bardziej po drużynach młodzieżowych. Jeśli chodzi o zespół IV-ligowy, to taki mamy zespół, jakimi środkami finansowymi w tej chwili dysponujemy i nie możemy robić żadnych roszad, bo jeśli my wychodzimy z długów to nie możemy sobie pozwolić na zrobienie jakiegoś niewłaściwego ruchu. Aby zainwestować w klasowych piłkarzy, to trzeba mieć na to pieniądze, a nas na to nie stać w tym momencie odbudowy. Musimy wypełniać wszystkie warunki narzucane przez ZUS i Urząd Skarbowy. Jeśli my nie będziemy realizowali tych założeń, to znajdziemy się w punkcie wyjścia. Musimy dziłać wielokierunkowo i to się właśnie dzieje. Staramy się odbudować sport w ogóle. Piłkarze ręczni wrócili do pierwszej ligi (po wieloletnie tułaczce w II w minionym sezonie udało się osiągnąć upragniony awans, o czym informowaliśmy Państwa na naszej stronie – przyp. red.), piłka nożna, jeśli porównamy obraz z końcówki poprzedniego sezonu a aktualną sytuację, to też jest pewna różnica nadal utrzymujemy sekcję lekkoatletyczną, pływacką, nasi młodzieżowi koszykarze należą do czołówki krajowej, to i tak przy tych środkach finansowych wydaje się, że jest nienajgorzej. Chcąc widzieć piłkę na III-ligowym poziomie, to trzeba by zainwestować spore pieniądze i w tym momencie konieczny będzie sponsor. Zakłady Azotowe wspierają żużel, koszykówkę i na dzień dzisiejszy nie są w stanie dokładać się jeszcze do piłki nożnej, a zewnętrzny sponsor nie wejdzie w IV-ligowy zespół, bo to jest słaba reklama, a czasem pojawiają się głosy, że jest to nawet antyreklama.

Trzeba spokojnie szkolić młodzież, przygotować zespół do potencjalnego awansu, a dopiero potem walczyć o awans i o to, aby jednego sezonie nie wejść i nie wylecieć od razu.

 

tarnow.net.pl: Czy zatem przygotowania są ku temu czynione?

 

Andrzej Grzyb: Razem z trenerem postanowiliśmy zahamować upadek sekcji piłki nożnej, postarać się powrócić do czołówki tabeli, a zimie dokonać kilka transferów, obóz zimowy, w przyszłym sezonie w czerwcu dokupić jeszcze jednego lub dwóch zawodników, zaplanować kolejny obóz i wtedy próbować podjąć poważną walkę o wejście do III ligi. Wtedy będzie jedna grupa i wszystko stanie się bardziej miarodajne. Na dzień dzisiejszy Okocimski jest w stanie wygrać grupę i nie jest w stanie czy awansuje.

 

tarnow.net.pl: W tym momencie przemawia też fatalna statystyka, która praktycznie drużynom spoza Krakowa i okolic całkowicie odmawia wstępu do wyższych klas.

 

Andrzej Grzyb: Tak, nasze drużyny odpadają. Okocimski jest dobrym zespołem, nabyci przez nich zawodnicy są wysokiej klasy i nie kupuje się ich za grosze.

 

cdn...

 

 

Mateusz Śliwa

 

 

Komentarze...