Rozmowa z Panem Andrzejem Grzybem (2)
access_time 2005-10-18 19:41:12
Kontunuując zapoczątkowaną niedawno serię wywiadów z prezesami tarnowskich klubów, postanowiliśmy porozmawiać z Panem Andrzejem Grzybem, Prezesem ZKS „Unia” Tarnów. Dzisiaj część druga wywiadu...

tarnow.net.pl: Przy okazji jednego z V-ligowych spotkań rozmawiałem z prezesem Metalu-Gawro, Panem Gawronem i zapytałem go o sytuację „Tarnovii”, klubu, który grał w I lidze, długo był czołowym ośrodkiem w wielu dyscyplinach. Skomentuje Pan dzisiejszą sytuację MKSu?

 

Andrzej Grzyb: Najtrudniej jest komentować sprawy wewnętrzne sąsiada, tym bardziej, że jakiś czas temu przez dwa lata pełniłem tam funkcję dyrektora klubu, a mój Ojciec i Dziadek byli tam działaczami. Ja pamiętam czasy, kiedy w Tarnovii była jeszcze ekstraliga tenisa stołowego, drużyna siatkówki była w III lidze, w każdym razie coś się w tym klubie działo. Postawili działacze tylko na piłkę nożną i to jest przejaw krótkowzroczności. Natomias, tak jak mówiłem, na dobrą piłkę nożną trzeba poświęcić spore środki. Za te same pieniądze jest się w stanie utrzymać dwie inne sekcje. Trzeba dawać stypendia, premie za wygrane mecze, nawet na poziomie tej czwartej ligi. Takie w Polsce są zwyczaje.
Na zachodzie wygląda to inaczej. Zawodnik w czwartej lidze musi sobie sam płacić za możliwość rozgrywania meczy, a dopiero jeśli jest dobrym ogniwem w zespole, idzie wyżej i tam zarabia pieniądze. U nas są to jeszcze pozostałości po starym systemie i nadal brniemy w takim  kierunku.

 

tarnow.net.pl: Czy zatem nie jest to przerost formy nad treścią? Przecież nasz poziomi piłkarski jest bardzo słaby. Najlepsza drużyna w kraju nie jest w stanie poradzić sobie z ostatnim klubem I ligi hiszpańskiej, co daje tylko do myślenia, czy polska czołówka nie byłaby poziomem zrównana ze środkiem II ligi włoskiej czy hiszpańskiej.

 

Andrzej Grzyb: Tą sytuację ja bym określił tak. W rodzinie miałem muzyków i wybitny polski pianista orkiestry symfonicznej nie jest w stanie zarobić tyle, ile otrzymuje byle jaki piłkarz IV ligi. To jest coś nienormalnego, bo czwartoligowy pracownik w firmie, to jest byle jaki pracownik i każdy się zastanawia, czy takiego człowieka trzymać, czy wymienić na kogoś innego. A we wszystkich klubach piłkarskich, łącznie z ośrodkami, których na mapie nie można znaleźć znajdują się sponsorzy czy pasjonaci, którzy są gotowi wyłożyć tak wielkie pieniądze. Przykładami klubów, gdzie dobry sponsor potrafił podnieść swoimi pieniędzmi poziom mogą być takie miejscowości jak Niecietrza, Stróże, gdzie sam szef solidarności kolejowej patronuje temu klubowi, Heko Czermno, dzięki któremu Polska dowiedziała się o istnieniu takiej osady. Są to swego rodzaju anomalie i zdecydowanie łatwiej się reklamować małym ośrodkom poprzez piłkę nożną, niż poprzez inne dyscypliny sportu.

 

tarnow.net.pl: Czyli można powiedzieć, że krzywdzimy sami siebie?

 

Andrzej Grzyb: W jakim sensie tak, bo te pieniądze, gdyby poszły np. na szkolenie młodzieży, na organizację turnieju, obozu, z tym, że musiało by to nastąpić w całej Polsce, wszyscy musieli by być nagle „oświeceni”(śmiech), zmądrzeć inaczej mówiąc, i powiedzieć: „Panowie, dajemy na 28-35-letnich zawodników pieniądze, a przecież z nich polski sport już nic nie będzie miał”. Z drugiej strony przeczyć będziemy inne idei, że każdy powinien ten sport uprawiać. Mógłby się zgłosić do TKKF, ten zgłosiłby się do rozgrywek, ale za to nie brałby z tego tytułu pieniędzy. Starsi zawodnicy powinni grać w TKKFach, drużynach przyzakładowych, osiedlowych, propagować sport, ale nie brać za to żadnych pieniędzy.

 

tarnow.net.pl: Chciałbym poruszyć jeszcze jeden, bardzo delikatny temat. Chodzi o zachowanie kibiców na stadionach, zwłaszcza w Tarnowie. Jak Pan to wszystko odbiera?

 

Andrzej Grzyb: Nie jest tak źle. Z Klubem Kibica utrzymuję stały kontakt, bo tylko rozmowa może do czegokolwiek doprowadzić. Dostrzegam już jakąś poprawę zachowania naszej młodzieży. Zachowują się w miarę dobrze, a śpiewu wulgarnych piosenek ciężko zabronić, bo przecież nie mogę cały mecz stać przy nich i pilnować. Dopóki nie będą przeszkadzali w prowadzeniu spotkań, to myślę, że będzie dobrze. Z jednej strony źle się zachowują na obcych stadionach, później my za to płacimy karę, tak jak za wybryki na stadionie Tarnovii, po którym to meczu dostaliśmy karę 500 zł. Z drugiej strony przez lata pracowałem w oświacie, jak my młodzieży nie wpuścimy na stadiony, przestaniemy wpuszczać do kina, tak jak sugerował jeden z tarnowskich radnych, to będą siedzieć na klatkach schodowych, przed blokami i tak jak teraz będą rozrabiać, klnąć i pić. Najłatwiej jest uciekać od problemu. Zastanówmy się co ta młodzież w niedzielę w Tarnowie może robić, jaką ona dostaje od nas propozycję ze strony miasta na spędzenie wolnego czasu? Poza pubami, gdzie mogą przyjść i siąść sobie pod parasolem i wypić piwo, nie ma specjalnie imprez rozrywkowo-sportowych, wychodzi się na miasto i klapa. To nie jest młodzież, która pójdzie na wystawy, do muzeum, bo tam pojawia się inna młodzież. Do Pałacu Młodzieży nie pójdą na kółko zainteresowań modelarskich, bo to nie jest to. Na kółku różańcowym też się nie pokażą, bo to jest całkowicie inna młodzież.

 

tarnow.net.pl: W Pańskiej wypowiedzi zastanowiła mnie jedna rzecz. Unia musiała zapłacić karę za fatalne przegotowanie się do meczu Tarnovii Tarnów? Przecież obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa spoczywa właśnie na gospodarzu, a ciężko sobie było wyobrazić, że mecz będzie przebywał w sielankowej atmosferze, gdzie nikt nikomu krzywdy robił nie będzie.

 

Andrzej Grzyb: My praktycznie nie mamy wpływu na to co się dzieje, bo ta grupa nie jest zorganizowana wokół klubu. Sytuacja z karą za ten mecz jest to wynik paranoi Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Krakowie, który wprowadził, że za porządek na stadionie odpowiadają obie strony. Jest to totalna głupota. Załóżmy, że chcemy wygrać mecz z Okocimskim w Brzesku napuścimy kilku łobuzów np. żeby zrobili tak, by sędzia przerwał mecz i wygramy go walkowerem. Za porządek odpowiadają obie strony. Ale i odwrotnie. U nas będzie mecz z tym samym rywalem i w jakiś sposób sprowokuje się kibiców Okocimskiego, a ci wtargną na boisko. I znowu Okocimski ma przegrać walkowerem mecz? To powinno być jednoznaczne. Jeśli nie ma jednoznaczności, to jest możliwość interpretacji: to nie nasi, to tamci itp.
Powinno być tak, że gospodarz ma użyć takich sił i takich środków, aby mecz odbył się zgodnie z przepisami.

 

tarnow.net.pl: Ciężko wpływać klubowi przyjezdnemu na to, co się będzie działo na trybunach...

 

Andrzej Grzyb: Dokładnie. To, że nasi kibice wtargnęli, jest wynikiem tego, że im na to pozwolono. Można w ten sposób prowokować takie sytuacje. Posadzimy kiboli Unii przy bramce, która będzie zamknięta. Wiadome jest, że za chwile będzie otwarta przez nich i momentalnie znajdą się na murawie. Jak z drugiej strony usłyszą parę wyzwisk i epitetów, to za chwilę ich ruszy i zaatakują.

tarnow.net.pl: Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Andrzej Grzyb: Również dziękuję.


W obu przeprowadzanych przez nas rozmowach pojawiał się wątek Tarnovii. Sprawa dlatego jest poruszana, że wokół tego, co się dzieje w tym klubie krąży wiele plotek, których zapewne większość jest nieprawdziwa. Najlepiej opinie zbierać od osób, które w temacie są zorientowane, dlatego wydawane przez prezesów pozostałych tarnowskich klubów wydają się być pomocne w kształtowaniu własnego poglądu. Niebawem postaramy się o wszystkie interesujące kibiców sprawy zapytać działaczy MKS, a ci zapewne będą mieli też coś do przekazania Państwu.

 

Mateusz Śliwa

 

 

Komentarze...