Nauczyciel grafficiarzem
access_time 2005-08-08 14:32:12
Nie należą do rzadkości napisy na murach miejskich budynków, w których kibice jednego z tarnowskich klubów sportowych obrażają kibiców drugiego klubu i na odwrót. Choć walka z graffiti przypomina raczej walkę z wiatrakami, tarnowskiej Straży Miejskiej udało się w ostatnich dniach zatrzymać grupę trzech pseudokibiców malujących takie napisy na jednym z tarnowskich supermarketów.

Wśród zatrzymanych grafficiarzy był nauczyciel jednej z tarnowskich szkół. - Nie ujawnię oczywiście, w której szkole uczy ten pan ani nawet czego uczy - mówi rzecznik tarnowskich strażników, Marek Futera. - Dość, że udało się nam go złapać i został pociągnięty do odpowiedzialności za popełniony przez siebie czyn.

 

Jak przestrzegają strażnicy, malowanie graffiti na murach zagrożone jest karą nawet do pięciu tysięcy zł grzywny. Do tego dolicza się zwrot kosztów za wyrządzoną szkodę, a mogą to być koszty dość duże, bo wiążą się często z ponownym malowaniem całej elewacji budynku.

 

W tym roku tarnowska Straż Miejska miała już 10 interwencji związanych z malowaniem graffiti, w których udało się zatrzymać sprawców szpecenia budynków. - Latem ten proceder w niektórych dzielnicach się nasila, w związku z tym, że młodzież w wakacje ma znacznie więcej czasu wolnego - twierdzą inspektorzy miejscy.

 

Część ze spraw o graffiti została już rozpatrzona przez tarnowski Sąd Grodzki, inne czekają dopiero na rozstrzygnięcie. W jeszcze innych udało się doprowadzić do ugody między przyłapanymi sprawcami a poszkodowanym. W tym przypadku skończyło się jedynie na zadośćuczynieniu i musieli jedynie pokryć koszty wyrządzonej szkody.

 

- Jeśli graffiti było na budynku miejskim, to automatycznie wniosek kierowany jest przez nas do sądu, a jeśli na prywatnym, to grafficiarz może jeszcze próbować dogadać się z właścicielem, aby uniknąć kierowania wniosku o ukaranie - tłumaczy Marek Futera.

 

W centrum miasta w łapaniu grafficiarzy bardzo pomaga uliczny monitoring. W ręce strażników wpadają tu praktycznie tylko sprawcy z innych miast, którzy zabierają się za malowanie tarnowskich murów, bo nie wiedzą, że centrum jest monitorowane przez uliczne kamery, przez które patrzą na nich strażnicy. Tarnowscy grafficiarze już to wiedzą i "próbują szczęścia" w innych dzielnicach miasta, ale... - Jak widać, coraz mniej się im to opłaca - twierdzą strażnicy.

 

Janusz Smoliński

 

Dziennik Polski

 

www.dziennik.krakow.pl

 

Komentarze...