Nadal niepokonani
access_time 2005-02-22 15:27:42
Spotkanie kadetów tarnowskiej Unii z ekipą Wisły Kraków bezpardonowo można było nazwać meczem na szczycie. Niepokonani dotąd tarnowianie jadąc do Krakowa na pewno nie chcieli stracić "żółtej koszulki lidera". Ostatecznie wszystko poszło po myśli Jaskółek, choć emocji na hali przy ul. Reymonta nie zabrakło.
[[fotka1]]Spotkanie zaczęło się nie po myśli trenera Wiesława Klapera, gdyż w 3 minucie Unia przegrywała już 10:2. Tarnowianie mieli jednak w swoich szeregach Daniela Troszyńskiego, który wziął na siebie ciężar gry i seryjnie zaczął zdobywać punkty. Dzięki jego 11 "oczkom" na pół minuty przed końcem 1 kwarty udało się doprowadzić do remisu 15:15 i takim też wynikiem zakończyła się ta część meczu.

Kolejna "ćwiartka", podobnie jak poprzednia, miała dwa oblicza. Początkowo, przez prawie 4 minuty, trwała zażarta walka. Walczono o każdy centymetr parkietu, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Taki stan nie mógł trwać jednak długo, toteż nabuzowani sportową złością goście przyspieszyli tempo gry i starali się odskoczyć od rywali. Akcje "ucieczka" rozpoczął celną trójką Bartosz Wojnarowski, po czym 5 punktów dorzucił Krystian Kapałka i w 6 minucie różnica dzieląca oba zespoły wzrosła do 11 "oczek" (34:23). Tym samym Unia zaczęła "rozdawać karty" i kontrolować losy rywalizacji. Ostatecznie na półmetku wynik brzmiał 45:33 na korzyść Jaskółek i wszystko zmierzało w dobrym kierunku, by nadal pozostać jedyną, niepokonaną drużyną w sezonie.

[[fotka2]] Druga połowa rozpoczęła się od kilku prostych błędów i niecelnych rzutów tarnowian. Niemniej jednak 10 punktowa przewaga cały czas była zachowana. W 5 minucie trzeciej "ćwiartki" w odstępie niemal kilku sekund 4 faul popełniają Daniel Troszyński i Bartosz Wojnarowski. Trener Wiesław Klaper momentalnie posadził obu zawodników na ławkę rezerwowych, co w dużej mierze odbiło się na grze Unii. Wisła mozolnie odrabiała straty i zbliżyła się nawet na 3 punkty (53:50). Nie czekając na dalsze wydarzenia, szkoleniowiec z Tarnowa zadecydował o zmianie obrony na strefową. Była to skuteczna zagrywka w obliczu słabszej gry w ataku. Biało-niebieskim "dopomógł" także trener Wisły, który został ukarany przewienieniem technicznym za zbyt impulsywne zachowanie. Takiego prezentu nie sposób było zmarnować, dlatego też przed decydującą "ćwiartką" sytuacja się ustabilizowała i Jaskółki prowadziły 65:56.

Biała Gwiazda nie dawała jednak za wygraną i rozpoczęła kolejny pościg. Przez pierwsze 5 minut czwartej kwarty Wisła zdobyła 10 "oczek" przy tylko 2 gości. Mimo, iż Unia ciągle prowadziła to przewaga nie była już tak okazała (67:66). Zdenerwowany grą swoich zawodników trener Wiesław Klaper natychmiast udzielił ostrej reprymendy. Wydawało się wtedy, że wszystko już wróciło do normy i na 4 minuty przed końcem ponownie przewaga wynosiła 8 "oczek". [[fotka3]] Mówi się jednak, że do trzech razy sztuka, toteż Wiślacy znów wzięli się do odrabiania strat. Na 54 sekundy przed końcem doprowadzili nawet do remisu 76:76. W końcówce profesorskimi zagraniami popisywał się jednak duet Kondrat-Troszyński. Najpierw ten pierwszy odzyskał prowadzenie, po czym drugi 15 sekund później dodał 2 "oczka". Ostatecznie po 40 minutach walki tarnowianie pokonali zespół z grodu Kraka 83:78.

Należą się słowa uznania za ambicje i coraz "dojrzalsze" granie. Niemniej jednak brak stałości i nerwowość w grze może w przyszłości się zemścić. Jest więc nad czym pracować. Miejmy nadzieję, że w decydujących meczach nie będzie można się już do niczego doczepić.

TS Wisła Kraków - ZKS Unia "Bruk Bet" Tarnów 78:83 (15:15, 18:30, 23:20, 22:18)

Unia: Troszyński Daniel 26, Kondrat Arkadiusz 21, Wojnarowski Bartosz 15 (2x3 pkt.), Kapałka Krystian 13, Piska Mateusz 6, Niemczura Dominik 2, Ciesielski Kacper, Koczwara Marcin

Wisła: Bukała Mateusz 17, Zawrzykraj Adrian 14, Zaszczudłowicz Konrad 13, Bańdo Łukasz 11, Solecki Jakub 10, Tracz Jakub 8, Szot Michał 5, Urbanek Przemysław, Gorgoń Wojciech

Chciałbym jeszcze na koniec wspomnieć o 6 zawodniku na parkiecie, jakim była grupka rodziców z Tarnowa. Niejeden z nich przeżywał ten mecz bardziej niż sami zawodnicy. Miło było popatrzeć, że w natłoku codziennego życia, dorośli znajdują czas, by przyjść na halę i wspierać swoich synów. Nic tak podobno nie uskrzydla jak doping, a jeżeli on pochodzi od rodziców, którzy bez skrępowania krzyczą: "Unia!Unia!", to nic tylko wygrywać i zdobywać medale.
Mam nadzieję, że kiedyś w przyszłości podczas meczów, hale będą pękać w szwach, niezależnie od tego, czy będzie się wygrywać, czy też nie. Bo koszykówka młodzieżowa to coś więcej niż tylko zwykły sport...
Komentarze...