Spotkanie z kapitanem
access_time 2004-10-25 21:55:46

Uczniowie pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 19, jedynej w Polsce noszącej imię Marynarki Handlowej, przeszli chrzest morski. Uczestniczył w nim kpt. Włodzimierz Świniarski, który kiedyś pływał na statku „Ziemia Tarnowska”. Wcześniej z kapitanem spotkali się uczniowie starszych klas, którzy wypytywali go o codzienne życie na morzu, przygody, piratów i historie związane z jego pracą

Kapitan Włodzimierz Świniarski od lat przyjaźni się z tarnowską szkołą. Zawsze chętnie tu przyjeżdża wraz z żoną i opowiada uczniom dziewiętnastki o życiu wilków morskich.



Kapitan pływa po morzach i oceanach już prawie czterdzieści lat. Obecnie jego statkiem jest „Maciej Rataj.” Za kilka dni wyruszy być może w ostatni swój rejs, gdyż przejdzie na emeryturę.



- Pierwszy rejs odbyłem jeszcze w Szkole Morskiej w Gdyni – wspomina.- To było na Darze Pomorza. A po szkole zaczynałem na „Świetliku” w stopniu starszego marynarza. To był niewielki statek tylko 960 ton. Pływał do Anglii Zachodniej. Co dwa i pół tygodnia byłem wtedy w Szczecinie.



Przez trzy lata kapitan Świniarski pływał na Ziemi Tarnowskiej. Szczególnie jeden z rejsów wspomina dramatycznie.



- Ziemia Tarnowska to był dobry statek, z dobrą załogą – wspomina kapitan.-  Woziliśmy stal z Europy zachodniej do USA. Podczas jednego z rejsów przybłąkał nam się ślepy pasażer. Przez osiemnaście dni ukrywał się na dziobie w takiej niszy. To był rosyjski komandos, który przeszedł szkołę przetrwania. Nie wytrzymał jednak sztormu. Zwyciężyła go choroba morska i wówczas ujawnił się i poprosił o pomoc. Wysadziliśmy do w USA. Tam poprosił o azyl. Jednak go nie dostał. Podejrzewano, ze chciał przeniknąć do Stanów w celach szpiegowskich...



Dzieci interesowały się też piratami, których jak się okazuje nie brakuje w dzisiejszych czasach.



- Najgorzej jest na wodach brazylijskich i indonezyjskich- opowiadał gość.- Czasami ginie wszystko: cały statek wraz z ładunkiem i załogą. najbardziej narażone są statki przewożące towar, na który jest duży zbyt np. telewizory, sprzęt elektroniczny. ja w swoim życiu raz spotkałem się oko w oko z piratami. To było gdy staliśmy na redzie w Iranie. W nocy po łańcuchach od kotwicy wspięli się piraci. Wzięli 450 kg farby, tratwę ratunkową. Na szczęście nikomu z załogi nic się nie stało. Zawiadomiliśmy kapitanat, ale ten był w zmowie z nimi, więc nie reagował. Podpisaliśmy nazajutrz jedynie dokument potwierdzający napad... Najmilej jednak wspominam wszystkie te rejsy, w które mogłem zabrać swoją rodzinę...



Wkrótce kapitan przejdzie na zasłużoną emeryturę. Choć zdrowie mu jeszcze dopisuje i mógłby nadal pływać przepisy na to nie pozwalają. najprawdopodobniej za kilka dni wyruszy więc  w swój ostatni rejs  jako kapitan statku „Maciej Rataj”.



Kapitan został wraz z żoną zostali zaproszeni także na Chrzest Morski „szczurów lądowych” z pierwszej klasy. Takie przyjęcie pierwszoklasistów w poczet braci szkolnej to tradycja sięgająca 1978 roku, kiedy z inicjatywy ówczesnego dyrektora szkoły mgr A.Guzika przystąpiono do realizacji programu wychowania morskiego. Obecna dyrektor szkoły mgr Alicja Dzięciołowska -Ciuruś kontynuuje wraz gronem pedagogicznym i rodzicami tę piękną marynarską tradycję.



Podczas chrztu, jak na prawdziwym statku, pierwszaki musiały wykazać się nie lada umiejętnościami i sprawnością, aby zadowolić czuwającego nad obrzędem Neptuna i jego świtę. Kibicowali im wiernie najbliżsi i nauczyciele. Wszystko jednak poszło świetnie i teraz najmłodsi w szkole „marynarze” zyskali pełne prawa pływania po oceanie wiedzy w Szkole Podstawowej nr 19 im. Marynarki Handlowej. Czy kiedyś któreś z nich wypłynie w prawdziwy morski rejs ? Kto wie? Okaże się za kilkanaście lat. Dziś małym wilczkom morskim życzymy powodzenia!



Tekst i zdjęcia EK


 

Komentarze...