Sala im. Abratowskiego
access_time 2004-11-22 07:36:01
W Mościcach przypomniano muzyczną rodzinę Abratowskich. Minęła 30. rocznica śmierci prof. Kazimierza Abratowskiego Towarzystwo Przyjaciół Mościc proponowało swego czasu nazwanie jednej z ulic imieniem Abratowskich. Pomysł nie doszedł do skutku, ale Mościcka Fundacja Kultury uwiecznia nazwisko Kazimierza -tablicą i nazwą sali koncertowej.

Z dzielnicą mocno byli związani - Kazimierz Abratowski i syn - Jerzy Gabriel. Kazimierz-pianista, dyrygent orkiestr symfonicznych i dętych, mandolinowych, chórów, pedagog, kompozytor muzyki scenicznej i rozrywkowej żył w latach 1893-1974. Jadwiga Jarosz, autorka biogramów ojca i syna, ustaliła, iż senior pochodził z rodziny organistów. Kształcił się we Lwowie i tu, przez kilka lat, prowadził amatorską orkiestrę symfoniczną przy stowarzyszeniu "Gwiazda". Równocześnie prowadził klasę kameralną i orkiestrę symfoniczną w Lwowskim Instytucie Muzycznym, późniejszym Lwowskim Konserwatorium Muzycznym im. K. Szymanowskiego. Jubileusz dziesięciolecia amatorskiej orkiestry uczczono koncertem z utworami dyrygenta. Komponował utwory do poezji Rydla, Konopnickiej. Komponował muzykę do wodewilów, nie stronił - zaznacza Jadwiga Jarosz - od muzyki lekkiej. W 1937 roku muzyk przeniósł się do Tarnowa, gdzie do roku 1958 prowadził kilka orkiestr: Orkiestrę Dętą Zakładów Azotowych, a także smyczkową i mandolinową. Najwięcej uwagi poświęcał tej pierwszej. Po dramatycznych latach wojny (dyrygent znalazł odpowiednią kryjówkę dla instrumentów i tym samym uratował tak wielki majątek) orkiestra koncertowała w całym kraju, ciesząc się uznaniem i krytyków i publiczności. Gdy w roku 1958 przeszedł na emeryturę, muzyczne pasje skupił na szkolnej orkiestrze Technikum Chemicznego, gdzie wychował ponad 120 uczniów. Grób Abratowskiego znajduje się na cmentarzu w Mościcach.

Syn Jerzy Gabriel był pierwszym w kraju posiadaczem organów Hammonda i poszedł w ślady ojca, komponując m.in. muzykę rozrywkową. Przez wiele lat zasiadał w jury Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Tą postacią szczyci się IV LO. Absolwent rocznika 1949, zdradzający talent muzyczny, wkrótce po maturze rozpoczął studia muzyczne na Uniwersytecie we Wrocławiu. Tu zatrzymał się na dłużej pracując w Teatrze Młodego Widza, a następnie w Polskim Radiu. Do Warszawy przyjechał w 1952 r., gdzie jako inżynier nagrań przetrwał lata stalinowskie. Skomponował m.in. muzykę do trzech sztuk teatralnych Sławomira Mrożka i do "Szklanej menażerii" Tennesse Williamsa-jednego z największych dramaturgów amerykańskich. Interesował go jazz, grał w kwartetach i kwintetach. Skomponował muzykę do około 150 piosenek, w tym szlagierów gwiazd polskiej piosenki. Od 1966 roku przebywał w USA, spędził tu 23 lata życia, aż do tragicznego wypadku - zginął od kuli czarnego bandyty, schwytanego wkrótce przez policję i skazanego na dożywocie.

W Mościckiej Fundacji Kultury trwają przygotowania do uroczystości nadania imienia Kazimierza Abratowskiego sali koncertowej. Kilka miesięcy temu odnowiono wnętrza, wymieniając kilkaset foteli. Przed wejściem pojawi się tablica pamiątkowa- dzieło artysty rzeźbiarza Jacka Kucaby. Kazimierz Abratowski- według relacji bliskich i znajomych, z którymi rozmawiałem-był człowiekiem pogodnym, o ujmującym sposobie bycia, darzących ludzi sympatią i taką podobiznę stworzyłem - mówi artysta.

Zbliżającą się uroczystość (25 bm) uświetni wystawa (zbiór interesujących plakatów z lwowskiego okresu Abratowskiego) i opera włoska "Cyrulik sewilski" Gioacchino Rossiniego. (Kis)

Dziennik Polski

Komentarze...