Najbardziej elokwentna dziewczyna w Polsce jest tarnowianką
access_time 2004-11-19 19:10:06

Aleksandra Pękala uczennica I Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie zdobyła I miejsce w Konkursie Krasomówczym organizowanym w Golubiu Dobrzyniu.  Oddajemy głos Oli, bo któż lepiej niż ona sama, opowie nam o tym wydarzeniu.

[[fotka1]]Aleksandra Pękala – I Liceum Ogólnokształcące, klasa dziennikarska, a mieszkam w Łękach Górnych koło Pilzna.



To był XXXIII Międzynarodowy Konkurs Krasomówczy, odbywający się co roku na zamku Golubskim koło Torunia. W konkursie wzięło udział 36 uczestników z całej Polski. Konkurs nazywa się międzynarodowy z tego względu, że przyjeżdżają również uczestnicy z Białorusi i Ukrainy, a w przyszłym roku organizatorzy pragną zaprosić także polonię australijską, amerykańską i kanadyjską, więc rozszerzą tę działalność.



Przesłuchania trwają praktycznie przez 4 dni. Zaczęło się wszystko w czwartek a skończyło w niedzielę - finałem. Pierwsza część - jest to część, w której każdy uczestnik prezentuje 10 minutowe wystąpienie, na wybrany i opracowany przez siebie temat. Ja pracowałam pod kierunkiem Pani Prof. Ewy Ciesielczyk, mojej wychowawczyni, a w wyjeździe towarzyszył mi Pan Prof. Janusz Węgrzynek, który jest nauczycielem geografii w naszej szkole.



Do drugiego etapu przechodzi 5 finalistów, którzy mieli najwyższe noty punktowe, i ta piątka ostatniego dnia, czyli w niedzielę prezentuje 15 minutowe wystąpienie, a później jeszcze jest 3 minutowa improwizacja, na wylosowany temat. Czyli losuje się tam na miejscu i ma się dosłownie minuty na przygotowanie tego tematu.



W pierwszej części miałam temat „Przemyślenia o mojej Polsce”, czyli jak widzi młody Polak Polskę – spojrzenie trochę wstecz na Lwów, na Sybir. W drugiej części natomiast prezentowałam temat „Dwa szczyty polskości” gdzie mówiłam o dniu 16 października 1978 roku. Tego dnia bowiem - jak wszyscy wiemy, nasz Ojciec Święty został papieżem i tego samego dnia, o czym nie wiemy jak się okazuje - Wanda Rutkiewicz zdobyła Mont Everest.



Moja ciocia śmiała się ze mnie dzwoniąc po konkursie, że zapomniałam jeszcze o jednym ważnym wydarzeniu tego dnia, bo wtedy też urodziła się moja bliska kuzynka.



Tego - co mówiłam na konkursie, nie uczyłam się na pamięć. Nie umiem tych tekstów na pamięć, na co dowodem może być przede wszystkim to, że one nigdy nie powstały na papierze. Powstały w punktach i każdy punkt jest jakby w mojej głowie i jeden punkt rozwijam. Oczywiście to brzmi bardzo podobnie, ale zdarzają się elementy różniące się od pierwszego, drugiego czy trzeciego wystąpienia.



Piszę też bardzo dużo wierszy i tak po cichutku myślę, że może dzięki temu, że byłam w tym konkursie, że tak odrobinę zaistniałam, że uda się coś zrobić w kierunku wydania czegoś. Bo tych wierszy mam bardzo dużo i myślę, że coś by się uzbierało na jakiś skromny tomik. Może ktoś wie jak można by mi pomóc?



Oprócz konkursu krasomówczego, na którym byłam trzeci raz - cały czas nauki w liceum i jeszcze wcześniej w gimnazjum, brałam udział w konkursach recytatorskich, teatralnych, brałam udział w warsztatach teatralnych i recytatorskich organizowanych tu w Tarnowie, w Teatrze, czy w Pałacu Młodzieży. Starałam się rozwijać, to - co mnie interesuje.


 

Komentarze...