Popłynie bez jachtu
access_time 2004-07-13 06:07:14

Tarnowianin Andrzej Kornaś podejmie drugą próbę przepłynięcia Morza Bałtyckiego. Inna będzie trasa morskiej wyprawy od tej, którą planował przepłynąć w ubiegłym roku. Będzie sporo dłuższa.

[[fotka1]] W ubiegłym roku Kornasiowi nie powiodła się próba pokonania Bałtyku. Musiał zawrócić, a jego łódź wiosłowa własnej konstrukcji została odholowana do polskiego portu przez asystujący jacht. Po prostu nie dopisała pogoda, fale stawały się coraz większe, a dalsze płynięcie stwarzało zbyt duże niebezpieczeństwo. Kornaś już wtedy zapowiedział, że próbę przepłynięcia Bałtyku powtórzy w tym roku.

- Aby zmniejszyć koszty wyprawy, zrezygnowałem z jachtu, który będzie mnie eskortował - powiedział żeglarz. - Tym razem popłynę więc bez obstawy, zupełnie sam. Koszty wynajęcia jachtu trzeba bowiem liczyć na jakiś tysiąc zł na dobę. Jeśli moja wyprawa zabierze około 20 dni, więc łatwo policzyć, że taka eskorta kosztowałaby mnie dodatkowo około 20 tysięcy zł.

Kornaś uzyskał zgodę na samotny rejs bez eksorty - z Urzędu Morskiego w Szczecinie. Dlatego nie wyruszy z portu w Kołobrzegu, ale popłynie ze Świnoujścia.

Z Tarnowa planuje wyruszyć ze swoją łódką wiosłową w stronę Świnoujścia w piątek rano. Około dwóch dni zabierze mu sama podróż do Świnoujścia - z 10-metrową łodzią wioślarską na przyczepie. Następne dwa dni będzie potrzebował w Świnoujściu na aklimatyzację i przygotowanie się do rejsu już na miejscu. Najprawdopodobniej wyruszy więc w morze nie wcześniej niż w środę.

Długość morskiej trasy, którą zamierza pokonać, to około 720 kilometrów. Planuje ją przepłynąć w 15 dni przy bardzo dobrej pogodzie. Jeśli pogoda zawiedzie, wyprawa potrwa dłużej.

Część noclegów tarnowianin planuje w portach, ale część spędzi na morzu. Jest to szczególnie niebezpieczne ze względu na możliwość stratowania łódki przez wielkie jednostki pływające. Dlatego zabiera ze sobą budzik, aby co pół godziny budzić się ze snu i sprawdzać, czy nic aby nie płynie w tę stronę.

- Moja wyprawa będzie miała charakter etapowy - podsumowuje Kornaś. - Planuję ją w sumie na 25 dni. Ostatni, najdłuższy odcinek chcę pokonać w sześć do siedmiu dni. Będę miał wtedy w każdym razie zapas żywności na siedem dób.

Nie obawia się bałtyckich sztormów, które jak mówi, nagle przychodzą, ale też nagle odchodzą. - Takie dwie sztormowe doby to można w razie czego i na gwoździu przesiedzieć - mówi tarnowski śmiałek.

Kornaś planuje uzbieranie w przyszłości pieniędzy na przepłynięcie samotnie Atlantyku.

Janusz Smoliński


fot. Janusz Smoliński

Komentarze...