Zgrzyt na trakcie
access_time 2004-05-28 07:35:57

Ulica Krakowska to dawny szlak królewski, przez wieki traktowany i przez ojców miasta i architektów z troską, jako miejsce szczególne. Niestety tak dobrej opinii nie pozostawią po sobie kolejni gospodarze Tarnowa. Niedawno zezwolono na budowę stacji benzynowej, dziś największej szpetoty ulicy, zanosi się na to, że wkrótce, na naszych oczach wyrośnie hangar pełniący funkcję hipermarketu.

Decyzja o budowie hipermarketu w miejscu dawnego browaru Sanguszków wskazuje na to, że obecnej ekipie rządzącej bliższe są interesy inwestora, niż ogółu mieszkańców. Od inwestora nie zażądano np. ogłoszenia konkursu na projekt architektoniczny obiektu. Analiza kilku projektów i wybór najlepszego zmniejszyłaby ryzyko popełnienia błędu. Do magistratu wpłynęła wizualizacja, przedstawiająca typowy hipermarket. Faktu tego nie zmienia szkic fasady z sugestią, że ściana hipermarketu od frontu, będzie przypominać angielską zabudowę przemysłową z XIX wieku. Dlaczego odwołano się do tego wzoru? Prawdopodobnie dlatego, że w mniemaniu wielu osób brzmi to światowo i że 90 proc. tarnowian nigdy nie miało możliwości oglądania rzekomego wzoru a więc nie potrafi ustalić prawdziwości słów o podobieństwie. Mało istotne wydaje się zapewnienie, że w pobliżu pojawi się pas zieleni, komponujący się z plantami. Szanujący się architekt dba o to, by projektowany budynek, nieważne - dom jednorodzinny czy salon samochodowy - wpisywał się, bez zgrzytów, w istniejące otoczenie. W tym przypadku sąsiedztwo jest nie byle jakie - m.in. dworzec, nawiązujący układem brył do barokowej rezydencji, z elewacją i bogatą plastyką w stylu secesyjnym. Nawiasem mówiąc twórca projektu tej wielkiej budowli nie zakładał, że którykolwiek fragment dworca będzie musiał ukrywać za innymi budynkami lub retuszować czy zasłaniać zielenią. Projekt okazał się doskonały i od strony głównego holu i mieszkania naczelnika stacji. Podobne ambicje powinien mieć współczesny architekt.

A cóż proponuje współczesny architekt? Pawilon handlowo-usługowy o powierzchni około 6400 m2. wraz z otaczającym go terenem, połączy - czytamy w dołączonym do wizualizacji opisie - szereg niezbędnych dla centrum miasta funkcji. Znajdą się tu zarówno sklep spożywczy jak również stoiska handlowe i usługowe towarzyszące, usytuowane wzdłuż pasażu wewnątrz budynku.

Wiemy już, że centrum miasta nie potrzebuje wspomnianych funkcji. Zespół z Instytutu Rozwoju Miasta pod kierunkiem dr hab. architekta Zygmunt Ziobrowskiego prof. IRM i AE w Krakowie prognozując skutki budowy obiektów handlowych o pow. sprzedażowej powyżej 2000 m.kw. dla rynku pracy, komunikacji, istniejącej sieci handlowej oraz zaspokojenia potrzeb i interesów konsumentów dla miasta Tarnowa, wykazał ponad wszelką wątpliwość, że lokalizacja hipermarketu w miejscu browaru jest błędem, że zniszczy istniejący handel, pogłębi bezrobocie! Do analizy wybrano pawilon o pow. 2 tys. metrów, powierzchnia tego, który stanie, będzie trzy razy większa.

Warto przytoczyć jeszcze jeden fragment opisu planowanego centrum. Na terenie inwestycji - czytamy - powstanie: parking na ok. 290 miejsc, plac- "punkt spotkań" związany z akcentem -dominantą urbanistyczną kominem i sąsiadującą, zachowywaną częściowo architekturą browaru. Akcenty urbanistyczne w posadzce i małej architekturze nawiązującej do historycznego układu zabudowy. Zieleń izolacyjno-rekreacyjna. Pas zwalniający i wjazd od strony ul. Krakowskiej. Przebudowa ulicy Bandrowskiego. Przebudowa skrzyżowania Bandrowskiego-Narutowicza. Przebudowa ulicy Kolejowej. Sygnalizacja świetlna. Drogi dojazdowe. Drogi wewnętrzne i plac manewrowy. Ciągi piesze. Pasy zieleni rozdzielającej. Oświetlenie budynku i całego terenu. Zawarta w opracowaniu idea przewiduje powstanie w centrum miasta budynku łączącego w sobie optymalne wykorzystanie komercyjnego terenu z zabudową nawiązującą do architektury miasta i skali człowieka.

Tak zagmatwany, miejscami niezrozumiały opis musi rzucić na kolana każdego, kto powinien zaopiniować koncepcje. Rzucony na kolana nie piśnie słówkiem, nie skrytykuje koncepcji, choćby przeszły go ciarki na samą myśl o tym, cóż to się będzie dziać w centrum podczas budowy kolosa, choćby przemknęło mu przez myśl, że skupianie się na "dominancie urbanistycznej- kominie" - nie ma sensu. No i jeszcze ta "skala człowieka". Wstyd zapytać, co architekt miał na myśli. Jak tę skalę mierzyć, stając przy "dominancie urbanistycznej" czy siadając przy urzędniczym biurku. Zamiast dociekliwości, co zawsze wiąże się z wysiłkiem, lepiej złożyć podpis, byle w tej kadencji, bez żadnej odpowiedzialności. Bo czyż poznaliśmy osobę, która podpisała zgodę na budowę wspomnianej stacji benzynowej? Nie, pozostała anonimowa i nic się nie stało. Mimo wszystko można liczyć jeszcze na rozsądek magistratu i Rady Miasta. Do historii, w chwale, weszła tylko jedna anonimowa postać - Gal Anonim. Oby odpowiedzialność za miasto dała o sobie znać, zanim na budowie zostanie wbita pierwsza łopata.

Krzysztofa Bik-Jurkow

Komentarze...