"...ale zawsze możemy zbudować wiatraki".
access_time 2004-05-25 08:21:58

„Każdy ma dość siły, aby urzeczywistnić to,  o czym jest przekonany”   /J.W. Goethe/ Udało się!!! Tak jak zapowiedzieliśmy, w dniach 21, 22 maja w ander pasydż odbył się zorganizowany przez nas niezwykły wernisaż słowa pisanego. Gdy był on jeszcze w sferze planów mówiono nam, że idziemy pod wiatr, że pomysł  nasz jest niepodobny do niczego, że trudno o sponsora, o patronat, że to zły moment, nie ten czas, że my to jeszcze za młodzi, że dzisiejsi ludzie… 

[[fotka1]] Wciąż pytano nas czego właściwie chcemy i nieustannie dziwiono się naszym odpowiedziom.


Niewielu było nam życzliwych, niewielu nam pomogło… i może właśnie dlatego (nie bójmy się użyć tego stwierdzenia) odnieśliśmy prawdziwy sukces.


Przez dwa wieczory piwnice ander pasydż były pełne ludzi, gwaru, powagi i śmiechu … Przez dwie doby stare mury z dumą gościły niezależnych poetów, prozaików i mile zaskoczonych zwiedzających podziemia gości.


Impreza odbyła się pomimo rozlicznych atrakcji zaplanowanych na ten majowy weekend.


Nerwowa atmosfera przygotowań wyparowała wraz z pierwszą kroplą magicznego ponczenstunku o lirycznej nazwie Pomarańczowe Zapomnienie.


Klimat był świetny, sprzyjały mu korzystne warunki intelektualne,  wspomagane przez krążące smugi dymu, wirujące prądy wschodnich kadzidełek, winne mgły natchnienia.


Nie spodziewaliśmy się  tak dużego zainteresowania, oraz ciepłego przyjęcia. Wernisaż  odwiedziło bardzo wielu ludzi          małych (130 cm) i dużych (194 cm ),  puszystych (110 cm) i wątłych (50 cm), młodych ( 84 miesiące) i starszych (12xX).


Bowiem każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Jednych zachwycała wprowadzająca nutę porządku i harmonii Miotła, witająca gości w przejściu. Innych wabił wszechmogący ponczenstunek.


Na marginesie wypada wspomnieć o szalonych, natchnionych twórcach słowa, których albo nie było,  albo opowiadali, co mieli na myśli pisząc swoje teksty.


No i oczywiście pojawili się kochani (nie wszyscy kochani) goście. Słowa dotrzymali i dotarli: niezwykle sympatyczny Roman Misiewicz i kipiący dobrym humorem Tomasz Baran. Widać, że są to chłopaki do rzeczy!!! Wspólnie upajaliśmy się winnym nektarem słowa i nie tylko…


Z tego miejsca pragniemy również złożyć serdeczne podziękowania za żywe zainteresowanie wystawą oraz wsparcie emocjonalne opiekunowi artystycznemu Piotrowi Kukli, panu Zbigniewowi Mirosławskiemu, wiceprezesowi tarnowskiego oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich, plastykowi Michałowi Porębie oraz niezwykłej Elżbiecie Oćwieji.


Chcemy także wyrazić swoją wdzięczność sponsorom: kawiarni studenckiej Do Rzeczy, P.U.P. Olimp oraz patronom medialnym: Radiu Maks, ttk i Dziennikowi Polskiemu.


Oczywiście nie obyło się bez pewnych mankamentów. Niepewność, towarzysząca inicjacji udzieliła się nawet chochli, która stawiała dzielny opór zbiornikowi z nieznanym jej dotąd ponczem. Napięcie unoszące się w powietrzu było tak duże, że nastąpiło zwarcie energii elektrycznej i przez chwile byliśmy pozbawieni oświetlenia, co zresztą spotkało się z aprobatą co poniektórych osób.


… a to muzyka nie ta, a to brak krzeseł, czy miejsc siedzących, a można było zrobić odczyty, a gdzie program, a gdzie goście, no bo oczywiście jeden nie trafił…  bla bla bla…


Na szczęście niesamowity urok miejsca i dzielna Miotła wymiotły wszystkie niedoskonałości natury materialnej i duchowej (no może nie wszystkie). Przychodzili różni ludzie po różne rzeczy. To, że się nie znali wcale im nie przeszkadzało.


…coś ich połączyło… ale co? Czyżby słowo? A może świetny ponczenstunek? Uczestnicy krążyli jedni pełni zadumy, drudzy zaczytani, ale  i tak większość była zadowolona.


W trakcie licznych rozmów, które prowadziliśmy z nowymi wciąż przybywającymi degustatorami słowa pisanego


i wina lanego przekonaliśmy się, jak bardzo brak tego typu przedsięwzięć. Dlatego też postanowiliśmy powołać do życia stowarzyszenie młodych niezależnych  - zgrupowanie, którego celem będzie rozwijanie w ludziach pasji słowa.


Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy owiani nutą tajemnicy, ale to dobrze.


Nasze spotkania odbywać się będą w pierwsze soboty miesiąca, począwszy od 5 - ego czerwca b.r. w kawiarni studenckiej Do Rzeczy (Tarnów, ul. Wałowa 29, wejście od Placu Rybnego)


Zapraszamy wszystkich niezależnych zakręconych twórców słowa.


Wszelkie informacje znajdują się na stronie http:// wernisaz.koczing.net


Szczegóły na mejla lucka_itd@wp.pl , majki@bielsko.org.


Wiemy, że nie uchronimy się od wiatru, ale zawsze możemy zbudować wiatraki.

Komentarze...