Skarby czarnej skrzyni
access_time 2004-05-12 08:31:38

W archiwum sądowym w Tarnowie znaleziono w trakcie porządkowania wiele unikatowych dokumentów o dużej wartości historycznej, w tym kilkanaście tysięcy testamentów. -Trudno przecenić ich wagę, to naprawdę cenne archiwalia - twierdzi Maciej Dudek, kierownik Archiwum Państwowego w Tarnowie.

- Przede mną, doktorem praw Eugeniuszem Geislerem, notariuszem w Tarnowie stawił się znany mi osobiście Jaśnie Oświecony Roman Wadysław Stanisław Antoni czworga imion książę Lubartowicz Sanguszko w Gumniskach zamieszkały i oświadczył mi, że przybył do mego biura w celu zeznania przede mną Swojej ostatniej woli rozporządzenia... - tak rozpoczyna się testament sporządzony w styczniu 1938 roku w obecności świadków.

Mariusz Wajda i Dariusz Sroka (pracownicy archiwum sądowego przy ul. Dąbrowskiego) w trakcie porządkowania pomieszczeń z archiwaliami otworzyli tajemniczą czarną, okutą skrzynię, zamykaną na klucz. -Zawartość XIX-wiecznej skrzyni zaskoczyła nas ogromnie... - mówi Dariusz Sroka. Wśród wielu dokumentów natrafili na zalakowaną kopertę opatrzoną herbowymi pieczęciami książąt Sanguszków. W środku znajdowały się dwa oryginały testamentów, wyrażające ostatnią wolę księcia Romana Sanguszki, spisane w styczniu 1938 i sierpniu 1939 roku.

- To fascynująca lektura nie tylko dla historyka. Zaświadcza o minionych epokach, obyczajach, losach książęcej rodziny, a także dziejach Tarnowa. Sama czytałam te testamenty z wielkim zainteresowaniem - przyznaje sędzia Barbara Grodkowska, wiceprezes Sądu Rejonowego w Tarnowie.

W pierwszym swoim testamencie ks. Sanguszko "dziedzicem uniwersalnym" czyni syna, którego miał z piękną Wandą Krynicką: Piotra Antoniego Samuela Maksymiliana Lubartowicza Sanguszkę, urodzonego w Londynie, w październiku 1937 roku. Na spisanie ostatniej woli zdecydował się w trzy miesiące po śmierci jego matki W. Krynickiej. Na opiekuna małoletniego syna i pełnomocnika dóbr (ich wartość oszacowano na 1 mln ówczesnych złotych) wyznaczył Arczyła Bek Jedigaroffa - dyplomowanego majora rezerwy Wojska Polskiego. Drugi testament został sporządzony w przededniu II wojny światowej, stanowił w pewnym sensie uzupełnienie pierwszej woli.

Książę Roman potwierdził w nim poprzednie zapisy, dodatkowo wyposażając Barbarę Krynicką - córkę żony z pierwszego jej małżeństwa z inżynierem Tadeuszem Krynickim. Barbarze podarował na własność dom w Wiedniu i ustanowił roczną rentę w kwocie 12 tysięcy złotych. Co znamienne, dał dowód lokalnego patriotyzmu i w wypadku bezpotomnego zejścia syna mojego i dziedzica spadkobiercą całego majątku uczynił Gminę Miasta Tarnowa. O tym fakcie rzadko się dzisiaj wspomina, podobnie jak o warunkach stawianych gminie w razie przejęcia książęcych dóbr. -Założyć i utrzymać w porozumieniu z Ministerstwem Rolnictwa i R.R. możliwie jak największych rozmiarów Szkołę Rolniczą w typie hodowlanym. Utrzymać nadal w Gumniskach stadninę arabską, a w Klikowej stadninę koni półkrwi lub też źrebięciarnię... - nakazują niektóre z nich. W niewielkiej mierze te warunki wypełniane są przez dzisiejsze władze samorządowe.

Oba testamenty księcia Sanguszki przekazane zostaną niebawem do Archiwum Państwowego w Tarnowie-Mościcach. Niewykluczone, że w dalszej kolejności trafią do oddziału AP na Wawelu w Krakowie, gdzie znajduje się wyodrębnione archiwum książąt Sanguszków. -Jest taka koncepcja, ale jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji - mówi Maciej Dudek.

Pozostałe zaś dokumenty o historycznej wartości, odnalezione na półkach sądowego archiwum i w kufrach, pozostaną w Tarnowie.

-Archiwum sądowe skrywało sporo wartościowych materiałów. Przejmujemy kilkanaście tysięcy innych testamentów (najstarszy pochodzi z 1797 roku), stanowią cenne świadectwa minionych dziejów. Ponadto dokumenty z kancelarii notarialnych, papiery wartościowe, znaczki, stemple sprzed II wojny - kierownik tarnowskiego AP zwraca uwagę, że będzie mnóstwo pracy nad opracowaniem tego unikatowego zbioru.

W remontowanym właśnie sądowym archiwum ujawniono też liczne depozyty powierzone w przeszłości sądowi, w postaci m.in. małych paczuszek. W większości nie są opisane, ich zawartość pozostaje nieznana. Prezes Barbara Grodkowska rozważa możliwość powołania specjalnej komisji z uprawnieniami do otwarcia i zinwentaryzowania owych depozytów z odległej przeszłości.

-Gotów jestem pomóc jako konsultant - deklaruje M. Dudek. - Archiwum tarnowskiej Temidy kryje pewno jeszcze kilka tajemnic i trudno oprzeć się ciekawości.

TEKST. Marek Baran

Komentarze...