Radosne muuu…
access_time 2004-07-02 10:09:01

Krowa to jest sympatyczne stworzenie, poje trawy, da mleka i jeszcze radośnie powie muuuu… Jedna taka - kolorowa i z filuternym spojrzeniem dostojnie spacerowała wczoraj po Rynku, zaglądając pod ogródkowe parasole.

[[fotka1]] To artyści szczudlarze, ojciec i syn, którzy występowali w ramach BuskerBus w tym sympatycznym przebraniu. Krowa nie tylko efektownie się prezentuje, ale również stanowi protest, przesłanie dotyczące traktowania kultury w naszym kraju. Kiedyś dawno temu zlikwidowano w małym miasteczku Dom Kultury, wtedy właśnie kolorowa krowa stała się symbolem protestu i tak już od 10 lat pasie się po ulicach i uliczkach miast. W ostatnich latach zlikwidowano wiele placówek kulturalnych. Ekonomiczny świat uznał, że nie są one potrzebne. Coraz częściej okazuje się jednak, jak bardzo były ważne, jakie negatywne konsekwencje ma fakt skupienia się wyłącznie na finansach.


Bo człowiek nie tylko jeść, pić i odziać się musi, i nie jest istotą stworzoną tylko do wegetacji, ale ma liczne potrzeby ducha.


Wczoraj w ogródku kawiarni Leliwa spędziłam trochę czasu z ulicznymi artystami z całego świata. Znalazłam się wśród spontanicznych, wartościowych, twórczych ludzi, dla których sztuka, muzyka to sposób na życie. Ten wspólny koncert, jaki miałam okazję wysłuchać, a słowo wysłuchać nie jest tu najbardziej adekwatnym określeniem, raczej, w którym duchem mogłam wziąć udział, był niezapomnianym przeżyciem. Romuald Poplomyk dobry duch i organizator Buskerbus powiedział „Tu nigdy nie będzie sceny”. Nie będzie sceny, bo na ulicy artysta może być bliżej swego odbiorcy, bo bycie artystą nie znaczy być wykreowanym i rozreklamowanym przez media, bycie artystą to stan ducha i to, co ma się do powiedzenia innym.


Wszelako ludzie w dużej części zatracili umiejętność rozpoznawania, umiejętność rozumienia samych siebie. Nie wierzą często w to, co widzą i czują, zdając się na to, co powie ktoś inny, lub co wykreują media, wpasowując się w zmanierowany modny świat, w którym często wartości tyle, co za przysłowiowym paznokciem.


Dlatego coraz bardziej odczuwalny przez samych artystów i dotkliwy dla sztuki stał się proces pewnego zmanierowania i wyalienowania środowisk twórczych.


BuskerBus wyszedł naprzeciw - nie wywyższa się ponad odbiorcę, jest partnerem artystycznej rozmowy o świecie. To było coś więcej niż występy i prezentacje. BaskerBus przypomina zapomniana prawdę, że sztuka obejmuje wszystko, co jest w człowieku, także i radość.


Znamienne, że zawdzięczamy dwa dni z Buskerbusem Panu Zbigniewowi Guzikowi, Dyrektorowi Tarnowskiego Centrum Kultury, który zaprosił ulicznych artystów do Tarnowa i należy z całą pewnością pogratulować TCK, tego znakomitego pomysłu.  


Mało nas było na Rynku, ale mam nadzieję, że następny raz nie przegapicie Buskerbus, a artyści odwiedzą jeszcze nie raz nasz miasto.


(ejja)


zdjęcia ejja i Century Child

Komentarze...