"Echo serca", czyli kryminalny Tarnów [RECENZJA]
access_time 2018-10-19 11:00:00
Jeśli myślicie, że mroczny kryminał z gęstą atmosferą i zawiłą intrygą może narodzić się tylko w klimacie chłodnej Skandynawii lub powściągliwej Wielkiej Brytanii, to jesteście w dużym błędzie.

Najnowsza powieść Piotra Liany "Echo serca" to dobry, mocny kryminał z Tarnowem w tle, który wciąga już od pierwszych stron. Akcja rozwija się błyskawicznie, trup ściele się gęsto, autor mistrzowsko myli tropy, a zakończenia nie domyśli się nawet najbardziej przenikliwy czytelnik.

Jak jednak rozegrać powieść kryminalną w mieście, w którym morderstwa nie zdarzają się zbyt często? Przede wszystkim zbrodnia musi być przedstawiona realistycznie. I jest. 16-letnia Nina Rota umiera w tajemniczych okolicznościach. Znaleziono ją powieszoną w położonej w Krzyżu daczy. Okoliczności śmierci wskazują na samobójstwo, ale ojcem dziewczyny, znanym tarnowskim kardiologiem, Krzysztofem Rotą, targają wątpliwości. Z pozoru perfekcyjne życie lekarza zaczęło się rozpadać, gdy przed dziesięcioma laty jego ukochana żona zginęła w wypadku samochodowym. Teraz stracił jedyną córkę, a po tym jak jedna z jego pacjentek nie przeżyła operacji, traci również pracę w szpitalu. Zdany tylko na siebie, podejmuje walkę o sprawiedliwość, co nie jest łatwe, bo ma przeciwko sobie policję, prasę, a nawet szpital. W międzyczasie dochodzi do serii brutalnych morderstw młodych ludzi. Rozpoczyna się więc śledztwo, które prowadzi komisarz Iwona Suda, samotna matka po przejściach, która je za dużo pączków, a kawę traktuje jako środek nasenny. Wspólnie z kolegami z policji usiłuje odkryć, co łączy wszystkie zabójstwa. Morderca jest jednak profesjonalny, bawi się ze stróżami prawa, inteligentnie zacierając wszelkie ślady. Wkrótce jednak zbrodnie podsuwają klucz, który prowadzi w przeszłość ofiar i odsłania ich szokującą tajemnicę.

"Echo serca" to dość nietypowy kryminał z wątkami medycznymi i humorystyczno-obyczajowymi, galerią barwnych, wyrazistych bohaterów i romansem w tle. Momentami wulgarny i brutalny. Liana snuje opowieść o ludziach i ich słabościach. Nie ma w niej superbohaterów. Postacie są pełnokrwiste, ludzkie, wyraziste. Często zmagają się z toksyczną przeszłością, frustracją, poczuciem winy i zadawnionymi kompleksami. Tu każdy coś ukrywa, mąci, kręci i kłamie, bo ma na sumieniu mniejsze lub większe grzechy. Autor wybornie bawi się konwencją kryminału i równie ważny, jak intryga, jest w jego książce satyryczny wizerunek zamglonego, drobnomieszczańskiego Tarnowa, w którym na straży moralności stoi Rada Miasta na czele z obskuranckim ksenofobem, Łoponiem. Z jednej strony mamy więc Krzysztofa Rotę - racjonalistę o otwartym umyśle i równie błyskotliwą, choć okrytą złą sławą, Danielę Stein, z drugiej surową społeczność, która stygmatyzuje córkę Roty tylko dlatego, że ta została poczęta pozaustrojowo. Nina symbolizuje w książce inność, której otaczające ją społeczeństwo nie potrafi zrozumieć, której się boi i próbuje ją odhumanizować - nieprzypadkowo koledzy mówią o niej "koleżanka-szklanka", dyrektor szkoły widzi w niej "małego robocika", "twora, który nie miał prawa istnieć", a radny Łopoń "potwora w spódnicy", który przyniósł zgubę miastu: Nikt nikomu nie zabrania mieć własnych, nawet najbardziej zwariowanych myśli. Problem w tym, że próbował pan przeszczepić je na tarnowski grunt, ziemię pobożną i nieskalaną – atakuje lekarza radny Łopoń - Słyszał pan o tym, że to tutaj największy odsetek mieszkańców uczęszcza na mszę świętą? Nic dziwnego. Staliśmy się w naszym pięknym kraju ostatnim przysiółkiem chrześcijańskiej wiary. I tak nadal mogło być, gdyby biografia pana córki nie położyła piętna na lokalną społeczność. Postać Niny jest więc swoistym narzędziem fabularnym, które uruchamia najgorsze instynkty mieszkańców. Pewnie znajdą się malkontenci, którzy zarzucą autorowi, że jego kontrowersyjny, satyryczny wizerunek Tarnowa powiela stereotypy i ociera się o uproszczenia. Jednak takie ujęcie miasta jest u Liany doskonałym pretekstem do zadania ważnych pytań o problem społecznego napiętnowania, jak również o to, gdzie leży granica między mordercą a ofiarą.

Piotr Liana zaserwował nam zręcznie skonstruowany kryminał, którym po raz kolejny potwierdza swój talent. Pisarz ma świetne wyczucie suspensu i puenty, dzięki czemu książkę czyta się lekko, szybko i z rosnącym zaciekawieniem. Zachwyca misternie budowaną intrygą, merytorycznym przygotowaniem i specyficznym, czarnym poczuciem humoru. Siłą kryminału jest również wiernie oddana topografia Tarnowa – Park Strzelecki, Wątok, okolice Azotów i Starego Cmentarza, przejazd kolejowy przy alei Tarnowskich. Jedynie szpital św. Jana, Zespół Szkół Prywatnych "Lumen", komenda policji i domy głównych bohaterów są wymysłem autora. Jeśli szukacie więc mrocznego, wciągającego thrillera, w którym nie wszystko jest takie, na jakie wygląda, koniecznie sięgnijcie po "Echo serca".

AC

Komentarze...