Muzyczny manifest Maleńczuka. Tarnowski koncert pełen polityki
access_time 2018-11-30 13:47:00
W czwartek w Centrum Sztuki Mościce wystąpił Maciej Maleńczuk, który zaprezentował tarnowskiej publiczności utwory z płyty „Maleńczuk gra Młynarskiego”. Koncert był kolejną odsłoną Festiwalu Sztuki ArtFest im. Bogusława Wojtowicza.

Maleńczuk wziął na warsztat piosenki Wojciecha Młynarskiego, które jak sam podkreślał, wybrał według klucza politycznego. Dzięki temu otrzymujemy m.in. "Co by tu jeszcze", "Nową jElitę", "W co się bawić?", "Mam zaśpiewać coś o cyrku". Całość była przyjemna dla ucha, w czym największa zasługa znakomitej sekcji rytmicznej. Było dużo bluesa, jazzu, swingu, trochę country. Maleńczuk nie starał się naśladować Młynarskiego i udało mu się zachować swój knajacko-nonszalancki styl. Przez prawie dwie godziny grał, śpiewał, żartował i sypał anegdotami. Wspominał m.in., jak to niegdyś Piotr Skrzynecki zaprosił go do Piwnicy Pod Baranami: - Zrobiłem sobie makijaż, udałem się do Piwnicy pod Baranami, gdzie kłębił się tłum. Przeciskam się do bramki i mówię, że zaprosił mnie Piotr Skrzynecki, na co słyszę: panie, jakbyśmy chcieli wpuścić wszystkich, których zaprasza Piotr Skrzynecki... No i nie wszedłem do środka. Tak skończyła się moja kariera i wróciłem na street. Opowiadał też o swojej twórczości w kontekście zmian polityczno-gospodarczych, jakie miały miejsce w ostatnim trzydziestoleciu. Oczywiście nie mogło zabraknąć nawiązań do aktualnej sytuacji politycznej w Polsce, którą Maleńczuk komentował we właściwy sobie sposób. Niestety na dłuższą metę jego międzyutworowe didaskalia, w których o całe zło świata oskarżał "tyrana" Kaczyńskiego były ciężkostrawne i męczące. Naturalnie artysta ma prawo decydować, komu chce ze sceny przywalić, a kogo życzliwie oszczędzić. W końcu żyjemy w demokratycznym kraju. Osobiście jednak nie lubię, gdy nad warstwą muzyczną dominuje kabotyństwo i polityczna łopatologia, a tak niestety było na czwartkowym koncercie. Poza piosenkami Młynarskiego, Maleńczuk zaśpiewał kilka utworów z własnego repertuaru, m.in. "Ostatnią Nockę", "Tango Libido", "Synu", "Dawna Dziewczyno" czy "Fajnie". I właśnie ten ostatni utwór doskonale pokazuje gigantyczną różnicę pomiędzy Maleńczukiem a Młynarskim. Młynarski był mistrzem subtelnej aluzji, pisał z klasą, dystansem i polotem. Maleńczuk zaś jest przodownikiem w operowaniu banałem i tanią prowokacją.

Leonora Kruk

Fot. Mateusz Niemczura

Komentarze...