Stefania Łącka w gronie błogosławionych? Biskupi pozytywnie o procesie beatyfikacyjnym
access_time 2019-10-12 04:43:00
Konferencja Episkopatu Polski podczas środowego Zebrania Plenarnego w Warszawie, na prośbę biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża, wydała pozytywną opinię w sprawie prowadzenia w diecezji tarnowskiej procesu beatyfikacyjnego Stefanii Łąckiej.

- Daje to możliwość zwrócenia się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o otwarcie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym. Dotychczas, w wyniku przeprowadzonej kwerendy zgromadzono 4017 stron druku materiałów procesowych – informuje ks. prof. dr hab. Stanisław Sojka, mianowany przez biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża postulatorem w procesie beatyfikacyjnym Stefanii Łąckiej.

Stefania Łącka urodziła się w Woli Żelichowskiej, w gminie Gręboszów. Od dziecka angażowała się w życie religijne swojej parafii. Była członkinią Sodalicji Mariańskiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Karsach i Gręboszowie. Działała również w harcerstwie. Przed II wojną światową pracowała w redakcji tygodnika diecezji tarnowskiej „Nasza sprawa”. Po wybuchu wojny wydawanie czasopisma zostało wstrzymane i Stefania przeszła do pracy w drukarni. W 1941 roku została aresztowana przez gestapo za udział w konspiracji. Po rocznym pobycie w tarnowskim więzieniu, wywieziono ją do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie otrzymała numer 6886.

W obozowym szpitalu pracowała jako pielęgniarka. Narażając własne życie chrzciła noworodki, usługiwała ciężko chorym i czuwała przy konających. Zachęcała też więźniarki do wspólnej modlitwy. Ponieważ dobrze znała język niemiecki, została sekretarką bloku nr 23. Często pomagała współwięźniarkom pisać listy. Ratowała również chore kobiety podczas selekcji poprzez wykreślanie ich z listy lub zamieniając karty osób przeznaczonych na śmierć na karty zmarłych danej nocy więźniarek. Ocaliła w ten sposób wiele istnień ludzkich. Przez współwięźniarki nazywana była „Ziemskim Aniołem Stróżem”. W czasie dziesiątkowania zgłosiła gotowość pójścia na śmierć za współwięźniarkę Helenę Panek, mówiąc: „Nie martw się Helenko, gdyby wyczytali twój numer, to ja wystąpię z szeregu – tyś jest zdrowa i powinnaś przeżyć”.

Po ucieczce z ewakuowanego w styczniu 1945 roku obozu, Stefania Łącka powróciła do rodzinnego domu. Jesienią rozpoczęła studia na wydziale polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, spełniając tym samym swoje marzenia. Podczas studiów zachorowała, w dużej mierze na skutek wyczerpania organizmu, jakiego doznała w czasie pobytu w niewoli. Zmarła 7 listopada 1946 roku. Lekarze badający ciało Stefanii Łąckiej orzekli, że miała „niezmiernie powiększone serce, a płuca jak sito”.

Komentarze...