Byli prezesi żużla obciążają Ścigałę, ale jeden z nich kłamie
access_time 2015-04-09 08:57:23
Zaskakujący przebieg miało szóste posiedzenie sądu w Brzesku, przed którym toczy się postępowanie w sprawie tarnowskiej afery korupcyjnej. Wczoraj zeznawali byli prezesi żużlowej spółki. Bogdan G. i Paweł P. potwierdzili, że przekazywali pieniądze byłemu prezydentowi. Ich zeznania różnią się jednak od siebie znacząco.
Zarówno Bogdan G., jak i jego zastępca Paweł P. przyznali, że dwa razy przekazywali pieniądze od firmy Strabag dla byłego prezydenta Tarnowa. Pieniądze od drogowców miał odbierać Paweł P., a potem przekazywać Bogdanowi G. Ten miał je dostarczać Ścigale. Za pierwszym razem kwota wynosiła 50 tys. zł, a prezydent miał oddać z tej kwoty 1,7 tys. zł Bogdanowi G. "za pośrednictwo". Ścigała - według G. - miał dziwić się, że kwota, która miała pomóc w kampanii wyborczej jest tak duża. Za drugim razem, gdy Paweł P. odebrał kopertę od biznesmenów z Krakowa i spotkał się z Bogdanem G., ten miał wyjąć z niej 30 tys. zł i podzielić się nimi z Pawłem P. - tak zeznał ten ostatni, ale Bogdan G. stanowczo temu zaprzeczył. Wynika z tego, że jeden z nich kłamie. Obaj zostali już skazani na wyroki więzienia w zawieszeniu w tej sprawie i występują w roli świadków. To oznacza, że składanie fałszywych zeznań grozi im kara. Co ciekawe, w śledztwie - przynajmniej na początku, Bogdan G. nie obciążał Ścigały. Przed sądem tłumaczył, że robił tak, bo bał się o życie prezydenta. Ścigała miał w rozmowie z nim powiedzieć, że jeśli sprawa wyjdzie na jaw "skończy ze swoim życiem". Zmienił jednak zdanie, w obliczu dowodów, po pobycie w areszcie. Bogdan G.przekonywał także przed sądem, że pomysł wspierania Ścigały pieniędzmi wyszedł od pracowników Strabagu - Grzegorza M. i Piotra W. Drogowcy nie poniosą za to kary, bo o wszystkim zawczasu poinformowali śledczych i skorzystali z prawa, które chroni osoby informujące o przekazaniu komuś łapówki.
Komentarze...