Hodowla beagle'ów w Zbylitowskiej Górze pod ścisłą kontrolą (FOTO)
access_time 2015-08-04 07:42:30
Chore psy z hodowli są pod opieką lekarza weterynarii. Właściciele mają jeszcze poprawić warunki – to wyniki drugiej kontroli w hodowli psów na ul. Kasztanowej w Zbylitowskiej Górze. O złym stanie zwierząt alarmowali sąsiedzi właścicieli, którzy na swojej posesji mają 19 rasowych czworonogów.
Sąsiedzi mówią, że zwierzęta są wychudzone, schorowane i agresywne. O problemie poinformowano służby. W piątek, 31 lipca w hodowli odbyła się druga kontrola. O problemie zaalarmowali sąsiedzi, którzy uskarżali się na fetor i hałas dochodzące z hodowli. Twierdzili, że psy są bardzo schorowane, agresywne, a w przeszłości dochodziło między nimi nawet do aktów kanibalizmu. Na miejsce przyjechało Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, straż gminna i policja. Na pierwszy rzut oka było widać, że zwierzęta się bardzo drapią, są zaniedbane, brudne i wychudzone. To już nasza druga interwencja w tym miejscu i niestety niewiele się zmieniło – mówi Beata Porębska z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Na posesji mieszka w sumie 19 psów - 15 rasy Beagle, dwa Cavaliery i dwa Shih tzu. Właścicielka psów twierdzi, że czworonogi są dobrze traktowane, a cała sprawa wzięła się z sąsiedzkich konfliktów. Może nie wszystko było idealnie, bo psy się drapały, mają problemy z oczami, ale nie było aż tak tragicznie, jak to przedstawiono. Psy są nakarmione i nie dzieje im się krzywda. Nie są też agresywne. Wiem, że jest ich za dużo i bardzo chętnie wydamy część z nich, kiedy już będą zdrowe – mówi Elżbieta Ptak, właścicielka psów. Opinia lekarza weterynarii Podczas pierwszej kontroli gminni urzędnicy wezwali na miejsce lekarza weterynarii, by ten ocenił stan zwierząt. Zauważyłem, że psy mają bardzo duży świąd, co świadczyło o tym, ze mają bardzo dużo pcheł. Niektóre miały uszkodzenia ciała na wskutek podrapania. U trzech stwierdziliśmy ostre, atopowe pchle zapalenie skóry. Jeden z cavalierów był mocno wyłysiały – też z powodu mocnego zapalenia. Jeden beagle był w gorszym stanie ze względu na swój wiek – miał około 13-14 lat. Na konsultację skierowałem też dwa beagle, które miały zapalenie trzeciej powieki. Wszystkie psy miały być w tym samym dniu odpchlone i odrobaczone. Nie stwierdziłem jednak, by psy były wychudzone czy głodne. Wszystkie były też zaszczepione przeciwko wściekliźnie – mówi Łukasz Kuta, lekarz weterynarii, który został wezwany na miejsce. Właściciele hodowli mieli tego samego dnia zabrać zwierzęta do lecznicy. Nakazano im też spryskać teren preparatem pchłobójczym. Druga kontrola W piątek, 31 lipca, lekarz weterynarii i gminni urzędnicy sprawdzali, w jakim stanie są zwierzęta. Właściciele przedstawili dokumentację medyczną psów. Zgodnie z naszymi zaleceniami psy zostały zbadane i rozpoczęto już leczenie. Doprowadzenie ich do dobrego stanu jeszcze trochę potrwa. Pokazałem też właścicielowi, co powinien zmienić na posesji, bo trzeba polepszyć warunki bytowania tych piesków. Powinien usunąć maszyny rolnicze z wybiegu i go powiększyć, odmalować i powiększyć pomieszczenie, w którym nocują zwierzęta. Trzeba też oddzielić suczki od piesków. Przydałoby się też zmienić podłoże i zasłonić siatkę od strony ulicy. W ten sposób psy będą cichsze i mniej uciążliwe dla sąsiadów, bo nie będą reagować na przechodniów i samochody – mówi Łukasz Kuta, lekarz weterynarii. Co dalej? Na poprawę warunków na terenie, gdzie znajdują się zwierzęta, właściciele mają cztery tygodnie. Ale już za dwa wrócą tam gminni urzędnicy i lekarz, by sprawdzić postępy prac. Niezależnie od tego, Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami planuje złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez właścicieli psów. Kompletujemy już wszystkie dokumenty. To nie pierwszy raz, kiedy musimy interweniować w tej sprawie. A właściciele nie wyciągnęli wniosków - mówi Beata Porębska, inspektor Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. INFO: www.rdn.pl
Komentarze...