Przejście za miliony, a pasy i tak muszą być... (FOTO)
access_time 2014-12-17 12:19:30
Już pomysł budowy przejścia podziemnego na Mickiewicza wydawał się kiepski (szczególnie pamiętając ile przejście kosztowało), ale i tak jest niczym w porównaniu z perypetiami, jakie od momentu oddania towarzyszą tej inwestycji. Windy znów nie działają, więc magistrat skapitulował i odmalował pasy obok skrzyżowania Mickiewicza-Goldhammera.
Kolejne problemy z jedną z najbardziej kontrowersyjnych inwestycji w Tarnowie ostatnich lat. Wydawało się, że źle wykonanego remontu Krakowskiej, trawiastego boiska do koszykówki na Westerplatte, czy notorycznie zepsutej fontanny obok kościoła Misjonarzy nic nie przebije, ale przejście podziemne pod Mickiewicza ciągle nie daje o sobie zapomnieć. Tym razem awaria wind jest na tyle poważna, że urzędnicy - na czas jej usunięcia - wymalowali pasy - przejście dla pieszych na wysokości skrzyżowania z ul. Goldhammera. Gdzieś ludzie muszą przecież przejść przez jezdnię... Zarzut 1 - zbyt drogie Pierwotnie przejście miało kosztować ok. 1,5 mln zł. W trakcie inwestycji cena rosła, rosła, aż zatrzymała się na ok. 5 mln zł. To naprawdę dużo, zważywszy, że wiele osób nadal zamiast z niego korzystać - przebiega przez jezdnię. Zarzut 2 - windy to bubel Osoby starsze, mamy z dziećmi w wózkach, czy niepełnosprawni od czterech lat (przejście otwarto dokładnie 13 grudnia 2010 roku) mają wielki problem, by je pokonać. Nie ma miesiąca, by nie popsuły się windy, a bez nich zostają tylko schody - nie wszyscy mogą je pokonać... Ostatnio awaria stała się już tak poważna, że urząd postanowił... wymalować pasy tuż obok niego. Zarzut 3 - nie do końca spełnia swoją rolę Przejście miało zapobiec tworzeniu się korków na Mickiewicza. Ruch trochę upłynniło - fakt, ale cóż z tego, skoro skutecznie korkuje go przejście dla pieszych na wysokości urzędu miasta. W godzinach szczytu i tak na Mickiewicza się stoi. Pasy mają zostać tylko do czasu, aż naprawione zostanę windy. Wtedy zostaną usunięte.
Komentarze...