Słomka-Narożański kontra kolejarze
access_time 2014-07-18 09:59:08
Zastępca prezydenta, Henryk Słomka-Narożański, interweniuje w PKP w sprawie zastoju w pracach na wiaduktach kolejowych przy ul. Tuchowskiej. W połowie czerwca ekipy budowlane przystąpiły do robót związanych z ich przebudową, ale okres intensywnych prac trwał jedynie tydzień.
- Wobec licznych interwencji mieszkańców Tarnowa, a zwłaszcza tych, którzy bezpośrednio doświadczają uciążliwości związanych z realizowaną inwestycją kolejową, nie można traktować takiego stanu rzeczy w sposób obojętny – mówi wiceprezydent Słomka-Narożański. - Konieczność prowadzenia objazdów skłoniła nas do udostępnienia do ruchu ulic, które dotychczas pozostawały chronione od ciężkich pojazdów samochodowych oraz znacząco wydłużył czas przejazdu od strony Tuchowa do centrum. Potęgowanie się hałasu, emisji spalin, drgań wywołanych licznymi przejazdami oraz pyłem, stanowią dla spokojnych osiedli mieszkaniowych uciążliwości na poziomie trudnym do zaakceptowania. Nieuzasadnione przedłużanie tego stanu  spotyka się z pełną dezaprobatą mieszkańców i władz  miasta – dodaje. Prezydent napisał do kolejarzy w tej sprawie list, ale odpowiedzi jeszcze nie otrzymał. Prace na Tuchowskiej mają potrwać ponad rok. KOMENTARZ REDAKCJI Dobrze, że magistrat w końcu "przejrzał na oczy" i zgłasza zastrzeżenia co do tempa prac. Źle, że robi to dopiero po medialnej burzy (publikacjach m.in. na portalu tarnow.net.pl), jaka przetoczyła się przez Tarnów po rozpoczęciu remontu wiaduktu na Tuchowskiej. To, że kolejarze nie będą się spieszyć było pewne. Ta firma, relikt PRL, tak ma. "Sorry, takie mamy koleje" - trawestując słynne powiedzenie minister Elżbiety Bieńkowskiej. Dlatego, od miasta wymagalibyśmy zdecydowanie więcej. Twardych warunków i ochrony interesu mieszkańców, a nie socjotechnicznych zagrywek w stylu informowania tarnowian o tym, że prezydent napisał list. Napisał i co z tego? Nie zapominajmy bowiem, że to miasto zgodziło się, by kolejarze remontowali Tuchowską półtora roku. Dla porównania - jak słusznie zauważył jeden ze stałych Czytelników portalu, niemal 80 lat temu w San Francisco rozpoczęła się budowa jednego z najsłynniejszych mostów świata - dwukilometrowej (!!!) długości mostu Golden Gate. Przeprawa była gotowa po trzech latach z kawałkiem... Kilkadziesiąt metrów na Tuchowskiej, sto lat później, kolejarze będą - nawet nie budować, a remontować - 1,5 roku. Nie jesteśmy inżynierami, ale nie wydaje się wam to dziwne? Podobnie jak i to, dlaczego miasto się na to zgodziło?
Komentarze...