Radny miał spalić dokumenty, ale... jednak nie spalił
access_time 2014-10-22 14:18:48
Takiej historii nie wymyśliłby nawet Stanisław Bareja. Radny Janusz Małochleb najpierw długo zwlekał z oddaniem kontrolnych dokumentów, potem stwierdził, że je spalił, a po kilku dniach zmienił zdanie i stwierdził, że jednak część dokumentów się odnalazła... O co chodzi?
Komisja rewizyjna tarnowskiej rady miasta szukała odpowiedzi na pytania związane m.in. z powstaniem miejskiego systemu informatycznego EduNet, realizacji inwestycji z udziałem mieszkańców oraz sposobu modernizacji budynku Bractwa Kurkowego. Kilka dni temu, radny Janusz Małochleb (Tarnowianie) stwierdził, że nie ma dokumentów kontrolnych, bo... spalił je. Radny argumentował, że stało się tak przez pomyłkę. Chciał bowiem pozbyć się innych dokumentów, a te kontrolne spalić miał przez pomyłkę. Gdy kuriozalną sprawą zainteresowali się dziennikarze, Małochleb przyznał w Radiu Kraków, że jednak dokumentów nie spalił, a część z nich udało mu się ocalić. Sprawa jest o tyle dziwna, że komisja rewizyjna sprawdzała m.in. sposób realizacji inwestycji, którą miasto wykonywało wraz z mieszkańcami. O jaką inwestycję chodzi? O remont ul. Ostrogskich, przy której mieszka m.in. zastępca prezydenta Tarnowa, Henryk Słomka-Narożański. Radni chcą także dowiedzieć się, co stało się podczas remontu Pałacyku Strzeleckiego, który zanim wrócił do miasta, został wydzierżawiony Bractwu Kurkowemu oraz sprawdzić sposób wdrażania w mieście systemu EduNet. Bez dokumentów będących w posiadaniu Małochleba, kontroli nie udałoby się zakończyć przed końcem tej kadencji.
Komentarze...