86. rocznica zamachu bombowego na dworcu kolejowym w Tarnowie. Apel do władz miasta
access_time 2025-08-28 12:57:00
Detonacja ładunku wybuchowego spowodowała bardzo duże zniszczenia. Ściana za bufetem załamała się i runęła na ludzi, następnie spadł sufit. W ułamku sekundy w rumowisko zamieniła się też poczekalnia trzeciej klasy. Zniszczeniu uległa również przechowalnia bagażu, umywalnia, wartownia policji oraz część mieszkań kolejarskich. W całym budynku powypadały szyby. Dworzec utonął w ciemnościach; słychać było tylko krzyki rozpaczy i wołania o pomoc.
W zamachu przeprowadzonym przez przeszkolonego przez Niemców bezrobotnego mieszkańca Bielska, Antoniego Guzego, zginęło 20 osób, a 35 zostało dotkliwie rannych. Kilka godzin przed wybuchem, z Tarnowa wyjechały pociągi ze zmobilizowanymi oddziałami wojskowymi. Gdyby nie to, straty w ludziach byłyby z pewnością większe.
Zamach bombowy w Tarnowie wzmógł strach przed niemiecką „piątą kolumną” i w jasny sposób dał do zrozumienia, że wkrótce zacznie się wojna.
Apel do władz miasta i tarnowskich samorządowców
Tarnowska Fundacja Pro Patria Semper ma żal do władz miasta o "lekceważenie" rocznicy zamachu bombowego na dworcu i brak działań w celu przywrócenia na historyczne miejsce tablicy upamiętniającej ofiary tej tragedii. Przypomnijmy, że rok temu na jej miejscu umieszczono tablicę informacyjną z nazwiskiem Wincentego Witosa, jako patrona dworca. Pisaliśmy o tym tutaj. Zarząd fundacji wystosował otwarty apel do prezydenta miasta i tarnowskich samorządowców, w którym prosi o godne obchody wydarzenia.
"Od lat staramy się zainteresować tą sprawą lokalne władze, apelując do władz samorządowych Miasta o włączenie daty 28 sierpnia 1939 r. (a także kilku innych bardzo istotnych dla historycznego dziedzictwa naszej miejskiej i regionalnej wspólnoty) do kalendarza najważniejszych lokalnych rocznic obchodzonych SYSTEMATYCZNIE. Nie uważamy za wystarczające wspominanie tego wydarzenia okazjonalnie albo dopiero 1 września, gdy z całą Polską obchodzimy rocznicę niemieckiego najazdu. Zwracamy wtedy uwagę raczej na wiele ogólnopolskich i globalnych kontekstów strasznej wojny. Tym lokalnym trudno się wówczas skutecznie przebić" - piszą inicjatorzy listu (pisownia oryginalna).
"Nie apelujemy przy tym o jakieś koniecznie spektakularne obchody. Chodzi nam o prosty akt corocznej, ale KONSEKWENTNIE KULTYWOWANEJ pamięci, wyrażany w dniu rocznicy wydarzenia, bo tylko wtedy podkreślić można osobność tej daty i systematycznie utrwalać jej unikalne znaczenie w lokalnej świadomości. Naszym zdaniem, najlepszym sposobem na minimalne upamiętnienie tej ważnej rocznicy jest kameralna uroczystość, podczas której Prezydent Miasta corocznie zapala znicz pamięci 28 sierpnia punktualnie o godzinie 23:18 (moment wybuchu bomby) i pozostawia znicz pod tablicą ofiar zamachu na tarnowskim dworcu. Oczywiście, liczymy na dołączenie do Prezydenta także innych tarnowskich samorządowców, polityków i przedstawicieli organizacji społecznych. Sami chętnie będziemy towarzyszyć w tym akcie Prezydentowi. Organizowanie tego kameralnego zdarzenia wyłącznie oddolnie, jak dzieje się od kilku lat, obniża jednak jego rangę a na pewno nie czyni go w sposób oczywisty wspólnotowym. W istocie czyni z niego wydarzenie mało ważne" - czytamy dalej.
"W efekcie pamięć o tarnowskim zamachu z 28 sierpnia i jego ofiarach doznaje w ostatnim czasie sporego uszczerbku, także w samym miejscu tragedii sprzed 86 lat. Myślimy o arbitralnie dokonanej przez PKP zmianie miejsca usytuowania tablicy poświęconej ofiarom wybuchu niemieckiej bomby. Po wykonanym w roku ubiegłym remoncie elewacji dworca, w historycznym miejscu (nie przypadkowym zresztą, bo bliskim przecież epicentrum wybuchu bomby), znajdującym się po prawej stronie wejścia na dworzec, tablicę upamiętniającą tragedię, zastąpiła tablica informująca o nowym patronie dworca, Wincentym Witosie. Upamiętnienie pierwszych ofiar nadchodzącej wojny przeniesiono na lewą, mniej eksponowaną i oddaloną od miejsca wybuchu, stronę wejścia na dworzec. Dokonaną w ten sposób zmianę historycznej lokalizacji tego upamiętnienia uważamy za niedopuszczalną. Zwracaliśmy uwagę na tę sytuację publicznie już rok temu. Sprawa nie pozostała bez echa także, jeśli chodzi o głosy zdziwienia i oburzenia ze strony samorządowców i przedstawicieli środowisk patriotycznych. Żywiliśmy zatem nadzieję, że tablica wróci na swoje miejsce przed kolejną rocznicą wydarzenia. Niestety, tak się do tej pory nie stało" - napisano.
"Apelujemy zatem do tarnowskiego samorządu o nacisk na władze PKP, aby niezwłocznie przywróciły historycznej tablicy należne jej miejsce. O miejsce należne samemu tragicznemu wydarzeniu w corocznym kalendarzu ważnych lokalnie rocznic, możecie Państwo natomiast zadbać sami. W obu kwestiach liczymy na Wasze niezawodne już zaangażowanie" - zakończono list.
Pod apelem podpisali się: Piotr Dziża, Urszula Stolarczyk i Wojciech Sypek.
A. Cichy / fot. źródło IPN