Jego ciało miało 29 stopni Celsjusza. Policjanci uratowali wychłodzonego 40-latka w kryzysie emocjonalnym
access_time 2026-01-05 13:34:00
W poniedziałek, 5 stycznia około godz. 2 do Komisariatu Policji Tarnów-Centrum zgłosiła się kobieta, którą zaniepokoiła nieobecność męża. Przekazała, że nie odbiera telefonu, a jego zachowanie w ostatnim czasie wyraźnie wskazywało, że może on znajdować się w kryzysie emocjonalnym. Komendant ogłosił alarm dla funkcjonariuszy z jednostek podległych Komendzie Miejskiej Policji w Tarnowie i rozpoczęto akcję poszukiwawczą. W międzyczasie policjanci ustalili osoby, z którymi zaginiony kontaktował się ostatnio, a także miejsce, w którym miał spotkać się ze znajomym - Bobrowniki Wielkie w gminie Żabno.
- Funkcjonariusze prowadzili intensywną penetrację rejonu miejscowości oraz sprawdzali okoliczne zbiorniki wodne. W trakcie działań policjanci z Komisariatu Policji Tarnów-Centrum odnaleźli poszukiwanego mężczyznę, który przebywał w zaroślach w rejonie jednego ze stawów. Mężczyzna nie posiadał obuwia ani okrycia wierzchniego i nie był w stanie poruszać kończynami. Policjanci niezwłocznie udzielili mu pierwszej pomocy oraz wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Po zmierzeniu temperatury ciała okazało się, że mężczyzna był w stanie głębokiej hipotermii - temperatura jego ciała wynosiła 29 stopni Celsjusza - relacjonuje asp. Kamil Wójcik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
40-latek został przetransportowany do Szpitala im. św. Łukasza w Tarnowie, gdzie w trybie pilnym trafił pod opiekę lekarzy.
- Ta sytuacja pokazuje, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja bliskich oraz natychmiastowe działania służb. W przypadku obaw o życie lub zdrowie drugiego człowieka nie należy zwlekać z powiadomieniem policji - podkreśla policjant.
Wsparcie dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym można uzyskać bezpłatnie pod numerem 116 123. Porad udzielają tam specjaliści Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Telefon czynny jest 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu.
A. Cichy / fot. Policja, zdj. ilustracyjne