Słynny boss narkotykowy "Smok" i jego ludzie staną przed sądem. Jest akt oskarżenia
access_time 2026-01-19 14:44:00
Tarnowska Prokuratura Okręgowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Michałowi J. ps. „Smok” - szefowi gangu narkotykowego, który kilka lat temu wpadł w pułapkę zastawioną przez amerykańskie FBI. Rok temu został zatrzymany w Hiszpanii i sprowadzony do Polski. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiądą też jego żona Ewelina J. oraz dwaj inni gangsterzy - Maciej K. i Marek Z.

Prokuratura Okręgowa w Tarnowie skierowała do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej przemycającej na dużą skalę narkotyki, głównie marihuanę, ale też kokainę, mefedron, amfetaminę, tabletki ecstasy, z Królestwa Hiszpanii do Polski. Narkotyki były przemycane w specjalnie skonstruowanych skrytkach montowanych w samochodach.

Gangiem kierował Michał J. ps. "Smok". Mężczyzna był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania przez Prokuraturę Okręgową w Tarnowie a także listami gończymi wydanymi przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz  przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie. Od 2017 roku wraz z żoną, która również była poszukiwana, ukrywał się w Hiszpanii. Pod koniec 2024 roku para została wytropiona przez "łowców cieni" CBŚP, a następnie wspólnie z policją hiszpańską zatrzymana w Alicante i przekazana stronie polskiej. W Prokuraturze Okręgowej w Tarnowie oboje usłyszeli zarzuty, po czym zostali tymczasowo aresztowani.  

- Michałowi J. zarzucono kierowanie grupą przestępczą w kraju i poza jego granicami oraz przemycenie do Polski i obrót w okresie od 2017 do 2022 roku znacznych ilości narkotyków, w tym:  668 kg marihuany i 8 gramów kokainy, a także mefedronem, MDMA, amfetaminą i tabletkami ecstasy, o czarnorynkowej wartości ponad 13 milionów złotych - informuje prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Wraz z Michałem J. przed sądem staną jego ludzie. Żona Ewelina J. odpowie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i uczestniczenie w obrocie znaczną ilością przemycanej do Polski marihuany. Śledczy ustalili, że kobieta przekazywała środki odurzające odbiorcom, odbierała od nich pieniądze, które następne przekazywała mężowi. 

Aktem oskarżenia objęto również Macieja K. i Marka Z., którym zarzucono udział w grupie przestępczej kierowanej przez "Smoka", przemyt narkotyków i dalszy ich obrót na terenie kraju. 

- Maciej K. na terenie Hiszpanii zajmował się wynajmowaniem hal, zakupem środków odurzających i ich pakowaniem w zafoliowane 1 - kilogramowe paczki, które oznaczał określonym kolorem, aby kurier w Polsce wiedział komu przekazać daną partię marihuany. Został zatrzymany na terenie Poznania w marcu 2025 roku i od tego czasu przebywa w zakładzie karnym, jako tymczasowo aresztowany - przekazał prok. Sienicki.

Marek Z. również zajmował się zakupem narkotyków w Hiszpanii oraz wynajmowaniem hal magazynowych, gdzie składowano i dokonywano załadunku marihuany, która następnie za pośrednictwem kuriera będącego członkiem grupy lub też zewnętrznej firmy kurierskiej była przewożona samochodami na terytorium Polski w specjalnych skrytkach. Marek Z. został zatrzymany na podstawie ENA 27 czerwca 2025 roku na terytorium Czech. Po usłyszeniu zarzutów i przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej w Tarnowie został tymczasowo aresztowany.

Michałowi J., Maciejowi K. i Markowi Z. grozi  kara od 3 lat do 20 lat pozbawienia wolności. Natomiast Ewelinie J. od 2 lat do 12 lat więzienia. Dodatkowo na mieniu Michała J. i jego żony prokurator dokonał zabezpieczenia majątkowego, poprzez obciążenie hipoteką przymusową należących do nich nieruchomości o wartości odpowiednio 1,5 mln zł oraz 150 tys. zł.

Jednocześnie Prokuratura Okręgowa w Tarnowie kontynuuje śledztwo śledztwo mające na celu identyfikację pozostałych członków zorganizowanej grupy przestępczej, którą kierował Michał J.

Jak gang "Smoka" wpadł w pułapkę zastawioną przez FBI

Kluczową rolę w rozbiciu gangu "Smoka" odegrały materiały przekazane przez FBI. Chodzi o dane z aplikacji komunikacyjnej ANOM, którą przed laty "federalni" stworzyli specjalnie dla przestępczego półświatka. Korzystający ze spersonalizowanych smartfonów gangsterzy czuli się bezpiecznie, bo mogli komunikować się między sobą zaszyfrowanymi wiadomościami. W rzeczywistości aplikacja posiadała system, dzięki któremu agenci FBI przechwytywali odszyfrowaną już zawartość. Dzięki ANOM w kilkunastu krajach na całym świecie zatrzymano kilkuset przestępców.

Przełomowy wyrok

Wyrok pierwszej instancji w procesie gangu narkotykowego "Smoka" zapadł przed Sądem Okręgowym w Tarnowie w październiku 2022 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło wówczas 14 osób, którym w sumie zarzucono popełnienie 33 przestępstw, w tym związanych z udziałem w grupie przestępczej i wewnątrzwspólnotowym obrotem znacznymi ilościami narkotyków. Wśród nich było dwóch mężczyzn z Tarnowa, pięciu z Krakowa, jeden z Nowego Sącza, a pozostali z województwa warmińsko-mazurskiego i pomorskiego. 12 z nich skazanych zostało za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Najsurowszy wyrok usłyszał szef grupy, Łukasz T., który został skazany na 9 lat więzienia i przepadek korzyści z przestępstwa w wysokości prawie 9 milionów złotych, ośmiu oskarżonych otrzymało wyroki od 3 do 7 lat bezwzględnego więzienia, pozostali poszli na współpracę z organami ścigania. W zamian za zeznania obciążające kolegów, dostali niższe wyroki, w tym w zawieszeniu. Oprócz tego sąd orzekł wobec nich kary grzywny oraz nawiązki na rzecz stowarzyszenia "Monar".

Proces odwoławczy toczył się w kwietniu 2024 roku przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie. Dotyczył on 9 z 14 skazanych mężczyzn. Obrona kwestionowała wówczas możliwość wykorzystywania na gruncie prawa polskiego materiałów uzyskanych przez służby amerykańskie za pomocą tej aplikacji. - Sąd Apelacyjny w Krakowie potwierdził, że wykorzystanie w procesie karnym przez polski wymiar sprawiedliwości materiałów przekazanych w tym zakresie przez stronę amerykańską jest prawnie dopuszczalne i stanowi pełnowartościowy dowód - powiedział nam wówczas prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Jednego z mężczyzn sąd uniewinnił, przyjmując że zgromadzone dowody nie są wystarczające do przypisania mu winy. Wobec pozostałych oskarżonych utrzymał w mocy surowe kary pozbawienia wolności, ale zmniejszył wartość przepadku korzyści osiągniętych z przestępstwa. 

Aga Cichy / fot. CBŚP

Komentarze...
testststs 10,2,9,1,A,821