Spór o nazwę placu u zbiegu ulic Szkotnik i Klikowskiej w Tarnowie. Padła zaskakująca propozycja
access_time 2026-09-18 09:53:00
W kwietniu tarnowski oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich zwrócił się do magistratu z wnioskiem o upamiętnienie w przestrzeni miasta ofiar ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA w latach 1939 - 1947. Jako miejsce upamiętnienia wskazano niezagospodarowany plac przy rondzie u zbiegu ulic Szkotnik i Klikowskiej. Do pomysłu przychylnie odniósł się prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny, a w czerwcu miasto rozpoczęło procedurę konsultacyjną. Do 20 września każdy mieszkaniec Tarnowa może wyrazić swoją opinię na temat proponowanej nazwy.
Wśród osób negatywnie odnoszących się do inicjatywy Kresowiaków znalazł się Adam Bartosz z Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie. Jak sam przyznał, zwrócił się do komisji z prośbą o rozważenie nadania placowi nazwy „Solidarności Polsko-Ukraińskiej”.
- Są wśród nas potomkowie Ofiar UPA i potomkowie innych prześladowań. Uważamy, że dla przyszłości Tarnowian ważna jest harmonia, współpraca, mądrość a nie jątrzenie przez podkreślanie, jak wiele uczyniliśmy sobie wzajemnie zła. Słowo, a w tym wypadku nazwa buduje całą narrację, przekaz, tworzy historię. Budujmy ją zatem z szacunkiem i pamięcią dla Ofiar, ale i z odpowiedzialnością za to, jaką rzeczywistość będą tworzyć dzisiejsi i przyszli mieszkańcy naszego miasta - twierdzi Bartosz.
Propozycja ta wywołała jednak oburzenie wśród części mieszkańców.
- Nawet sobie nie wyobrażam ile zła mogłaby wyrządzić ta kontrpropozycja, gdyby została zaakceptowana przez radnych. Jeśli ta nowa nazwa miałaby bowiem zastąpić proponowaną (czyli plac Ofiar OUN UPA) to nie dostrzegam w takim akcie nawet krztyny szacunku dla rodaków bestialsko pomordowanych przez ukraińskich szowinistów. Wręcz przeciwnie - to byłby kolejny policzek dla tej spychanej w niebyt przez dekady pamięci. W pewnym sensie pomoc w tuszowaniu zbrodni. Prawda historyczna wymaga jasnych określeń. Także po to właśnie, aby nie zostawiać niedomówień, które w przyszłości mogłyby stać się zarzewiem konfliktów - podkreśla Piotr Dziża z Fundacji Pro Patria Semper.
Osoby krytycznie odnoszące się do postulatu Adama Bartosza zwracają uwagę, że obie propozycje nazwy odnoszą się do zupełnie różnych kwestii i mogą funkcjonować niezależnie od siebie, w różnych miejscach Tarnowa. Słusznie zauważają, że zastąpienie upamiętnienia ofiar OUN-UPA nazwą „Solidarności Polsko-Ukraińskiej” odbywałoby się kosztem pamięci o ofiarach. - To tak jakby przykładowy Plac Ofiar Holokaustu zamienić na Plac Solidarności Polsko-Niemieckiej. Chyba rozumie Pan różnicę w kontekście nazw tych placów. Jeden i drugi mogą być, ale nigdy jeden zamiast drugiego - celnie zauważa Aleksander Szczepanik, który również włączył się w internetową dyskusję wokół propozycji nazwy placu.
Warto zwrócić również uwagę na niejasny charakter proponowanej nazwy „Solidarności Polsko-Ukraińskiej”, której brzmienie sugeruje wzajemność tego aktu. Jak zauważa Piotr Dziża, znacznie łatwiejsze do uzasadnienia byłoby określenie „Solidarności Polaków wobec Ukrainy”, odnoszące się do szerokiego wsparcia, jakiego Polacy udzielili Ukrainie po rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Jednocześnie zaznacza on, że trudno wskazać analogiczny akt solidarności państwa ukraińskiego wobec Polski i Polaków. W tym kontekście wskazuje na oficjalne fałszowanie historii ludobójstwa na Polakach, rosnący groźny kult OUN i UPA, a także wieloletnie ograniczanie możliwości przeprowadzania ekshumacji ofiar i zapewnienia im godnego pochówku.
Komisja czeka na kolejne opinie mieszkańców, rad osiedli, stowarzyszeń oraz środowisk kombatanckich. Następnie podejmie decyzję i będzie mogła wystąpić do Rady Miejskiej z wnioskiem o nadanie nazwy tej przestrzeni.
Aga Cichy / fot. archiwum