Kuria Diecezjalna w Tarnowie zabrała głos po wyroku w sprawie biskupa Andrzeja Jeża. Będzie apelacja
access_time 2026-10-29 12:49:00
W czwartek, 29 października, po ogłoszeniu przez Sąd Rejonowy wyroku skazującego wobec biskupa Andrzeja Jeża, Kuria Diecezjalna w Tarnowie wydała oświadczenie. Poniżej publikujemy jego treść.
Kuria Diecezjalna przyjmuje do wiadomości ogłoszony dziś nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Tarnowie, w którym biskup Andrzej Jeż został uznany za winnego obu zarzucanych mu czynów.
Kuria nie zgadza się z rozstrzygnięciem Sądu. Wyrok jest nieprawomocny i nie przesądza ostatecznie o odpowiedzialności karnej biskupa Andrzeja Jeża. Obrońcy wystąpią o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, a po zapoznaniu się z jego treścią i szczegółowej analizie zostanie wywiedziona apelacja.
Kuria na tym etapie nie będzie szerzej komentować motywów dzisiejszego rozstrzygnięcia, aczkolwiek należy podkreślić fakt, że w obu przypadkach ze strony Kurii zostały dokonane formalne zgłoszenia do organów ścigania, a także fakt, że wiedzę o tych sprawach posiadały też inne osoby oraz instytucje państwowe.
Niezależnie od powyższego, Kuria ponownie wyraża głębokie ubolewanie z powodu krzywdy i cierpienia wszystkich osób pokrzywdzonych przestępstwami seksualnymi oraz zapewnia je o należnym szacunku i współczuciu."
Chronologia działań biskupa i jego delegata
Oświadczenie zawiera również chronologię działań podjętych przez biskupa Andrzeja Jeża i jego delegata ds. ochrony małoletnich w sprawach będących przedmiotem postępowania sądowego. Treść tego zestawienia także publikujemy w całości:
"Pierwsza sprawa dotyczy byłego już księdza Stanisława P. (który został ukarany najwyższą karą kościelną, jaką jest wydalenie ze stanu duchownego). Skonkretyzowaną wiedzę o przypadkach molestowania małoletnich przez ks. Stanisława P., biskup Jeż powziął dopiero w roku 2019, kiedy dotarła do kurii tarnowskiej dokumentacja sprawy związanej z pobytem ks. Stanisława P. na Ukrainie i podejrzeniem, że dokonał tam przestępstw dotyczących molestowania małoletnich. Otrzymana dokumentacja rodziła wiele pytań i wątpliwości w zakresie wiarygodności informacji. Z protokołów zeznań oraz dalszych informacji przekazanych stronie polskiej wynikało, że sprawa została już zgłoszona odpowiednim organom ukraińskim. Pomimo tego w ramach diecezji tarnowskiej bezzwłocznie zostały uruchomione odpowiednie procedury: została powiadomiona watykańska Dykasteria Nauki Wiary, która zleciła przeprowadzenie procesu karno-administracyjnego w tej sprawie, co też zostało uczynione. Po przeprowadzeniu odpowiedniej weryfikacji w ramach procedur kościelnych, w więc w chwili, gdy w sposób zarówno obiektywny jak i subiektywny można było uznać, że powzięta wiadomość spełnia znamiona wiarygodności, nastąpiło w sierpniu 2020 roku zgłoszenie sprawy przez Delegata do państwowych organów ścigania. Dodatkowo – z informacji posiadanych przez Biskupa Andrzeja Jeża, wynikało, że jeden z pokrzywdzonych przez Stanisława P., już w 2010 r. poinformował Prokuraturę Okręgową w Opolu o molestowaniu przez księdza Stanisława P., a zatem organy ścigania już w 2010 r. posiadały informację w tej kwestii.
Druga sprawa dotyczy ks. Tomasza K., gdzie wiedzę o możliwości popełnienia przestępstwa przez niego na szkodę osoby poniżej 15. roku życia biskup Jeż powziął dopiero pod koniec 2021 roku. Niezwłocznie po odkryciu tej informacji biskup Jeż polecił dokonać zgłoszenia organom ścigania, co też Delegat Biskupa uczynił w dniu 16 grudnia 2021 roku. W toku wcześniejszego kościelnego procesu karno-administracyjnego, zeznania świadków przeczyły temu, by pokrzywdzeni w chwili czynów byli w wieku poniżej 15 lat. Pomimo tego ks. Tomasz K. poniósł karę kościelną w związku z czynami na szkodę osób małoletnich poniżej 18 lat."
Przypomnijmy, że biskup tarnowski Andrzej Jeż został skazany na dwa lata ograniczenia wolności w formie potrącania 25 proc. miesięcznego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Sąd orzekł również nawiązkę na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie 20 tys. zł.
Aga Cichy / fot. archiwum