Nowy rozkład pociągów, stare problemy
access_time 2006-12-16 11:47:39
Od 10 grudnia obowiązuje nowy rozkład jazdy pociągów. Co to oznacza dla Tarnowa i wszystkich pasażerów z Tarnowa i regionu? Na szczęście zmiany nie są rewolucyjne, na szczęście, bo zwykle rewolucyjne zmiany rozkładów jazdy PKP kojarzyły się z likwidacją kolejnych połączeń.
PKP 1Wszystko to zasługa umowy zawartej między PKP a Urzędem Marszałkowskim, dzięki której nie ma w małopolskich rozkładach złowrogich literek „G” oznaczających, że pociąg kursuje do odwołania.

W kursowaniu pociągów osobowych zmiany są kosmetyczne, do Krakowa w ciągu dnia odjedzie tyle samo pociągów co dotąd, natomiast w relacji z Krakowa do Tarnowa wypadło z rozkładu połączenie o godz. 16:00. Jest to decyzja bardzo zaskakująca, bo każdy stały pasażer wie jak wygląda podróż z Krakowa do Tarnowa w godzinach szczytu, nie mówiąc już o piątkach gdy z Krakowa do domów wracają studenci. Również rozkład jazdy w kierunku Rzeszowa nie uległ drastycznym zmianom, natomiast mniej od dziś jest połączeń z Tarnowa do Krynicy, ponieważ część kursów została skrócona do Nowego Sącza, a osobowy odjeżdżający do Krynicy przed godziną 8 został zastąpiony pociągiem przyspieszonym „Jaworzyna”, któremu wyznaczono dodatkowe przystanki.

W rozkładzie pociągów pospiesznych zmiany są bardziej widoczne, nowości to pociąg „Cegielski” z Przemyśla do Poznania nową trasą przez Częstochowę oraz sezonowe połączenie z Jelenią Górą. Wydłużona została do Szczecina relacja pociągu „Galicja”. Dzięki tym zmianom Tarnów ma aż 4 bezpośrednie połączenia z Poznaniem i 3 ze Szczecinem. Z rozkładu zniknęły jednak dwa pociągi: „Gorzowiak” i „Morcinek”, a to oznacza jedno połączenie mniej z Wrocławiem i aż dwa mniej z Katowicami.

Nowy rozkład nie rozwiązuje dobrze znanych wszystkim często podróżującym w kierunku Krakowa pasażerom problemów. Nadal możemy się spodziewać opóźnień na trasie Kraków – Tarnów w związku z remontami wiaduktów i przejazdów kolejowych. Opóźnienia pociągów sięgają zwykle do około 30 minut, jednak rekordzistom zdarzało się, że przejazd do lub z Krakowa trwał prawie 3 godziny. Pasażerowie nie kryją oburzenia i irytacji zPKP 2 powodu notorycznych opóźnień, zwłaszcza gdy ktoś to przeżywa codziennie dojeżdżając do pracy. Załogi pociągów od lipca powtarzają to samo, że jeździmy tylko po jednym torze i linia się po prostu „dusi”. To kiedy remonty się zakończą zależy teraz głównie od pogody, a ta jak dotąd sprzyja kolejarzom, mimo to jeszcze przez kilka miesięcy utrudnienia nie znikną.

Jedyne co pozostaje to uzbroić się w cierpliwość. Coraz częściej słychać coraz głośniejsze głosy irytacji pasażerów, którzy złość za codzienne opóźnienia, za tłok w pociągach wyładowują na załogach pociągów. Problem jest wyżej i są dwie strony medalu. Nie wiadomo czy którykolwiek z ustalających liczbę pociągów urzędników dojeżdżał codziennie np. na stojąco w wielkim ścisku z Tarnowa, decydenci zapewne nie zdają sobie sprawy w jakich warunkach czasami się podróżuje. Z drugiej strony 38 mln zł. dotacji to nie jest mała suma, a nie od teraz wiadomo, że PKP Przewozy Regionalne to struktura anachroniczna, która bardzo opornie się reformuje, więc zapewne spora część tej kwoty zamiast być przeznaczona na uruchomienie dodatkowych pociągów tonie w rozlazłej strukturze kolejowego molocha. Zastanawiające jest to, że PKP nie potrafi wykorzystać szansy, przecież dojazd do ścisłego centrum Krakowa samochodem nawet bez już sławetnej modernizacji krajowej czwórki, czy po jej zakończeniu będzie zajmował nadal około 2 godzin (do granicy Krakowa godzinę, a drugą w Krakowie). Czas przejazdu pociągu przyspieszonego czy pospiesznego do Krakowa to nieco ponad godzina. Wystarczy tylko pasażerów zachęcić do podróżowania elastycznym rozkładem jazdy, nowoczesnym taborem, dobrymi warunkami podróżowania. Szkoda tylko, że to jest dostępne tylko na zawsze optymistycznych plakatach promujących koleje regionalne, a jak jest w rzeczywistości, każdy widzi.


tekst: TW
fot. Michał Stańczyk kontakt: michalstanczyk(at)tarnow.net.pl %%br%%
Komentarze...