Jaka jest Kuba? Wystawa fotografii Rafała Stachowicza
access_time 2006-10-06 11:45:12
Po wakacyjnej przerwie Tarnowskie Centrum Kultury serdecznie zaprasza na kolejny cykl wystaw fotografii– pasjonujące, edukacyjne podróże po odległych zakątkach ziemi, który zainicjuje wystawa „CUBA” Rafała Stachowicza. Tam, gdzie rzadko dociera masowa turystyka i wciąż jest wiele dziewiczych, nieodkrytych miejsc – tam docierają z aparatem i kamerą autorzy wystaw prezentowanych w TCK.

W dniu 11 października, o godzinie 17.00 odbędzie się wernisaż z udziałem autora, otwierający pierwszą w nowym sezonie 2006/2004 wystawę, na której prezentować będziemy fotografie Rafała Stachowicza. Wystawa zatytułowana „CUBA” dostępna będzie w TCK
do 10 listopada 2006.


Prezentowane w wystawie zdjęcia to znakomity przykład dobrego rzemiosła. Wystawę stanowią 42 fotografie (70 x 80 cm) pełne kubańskiego nastroju, tworzące opowieść o podróży autora po Ameryce Łacińskiej. Stylistyce, tonacja, nasyconie nostalgią to łączy przedstwione prace Rafała Stachowicza.
 
Rafał Stachowicz, 28-letni fotograf zakochał się w Ameryce Łacińskiej 4 lata temu, podczas wakacyjnej podróży po Kostaryce, Hondurasie i Nikaragui. Wrócił do Polski, ale nie mógł zapomnieć tamtych kolorów, smaków i światła, a przede wszystkim ludzi. Bo właśnie ludzie
i ich historie zajmują go najbardziej. Dla nich pojechał na Kubę z zamiarem zrobienia albumu o wyspie, na której czas się zatrzymał parę dziesiątków lat temu. Spędził tam 7 miesięcy, znalazł swoje miejsce na ziemi i zrobił kilkanaście tysięcy zdjęć, z których najlepsze pokaże w Tarnowskim Centrum Kultury. Te czarno-białe fotografie przenoszą widza w świat moknącej w deszczu starej Hawany, której ulice okupują półnagie dzieci bawiące się z psami i starcy mający w oczach magię, którą emanują opowieści Marqueza. Stachowicz chwyta chwile, którzy inni przegapiają: widzi i utrwala chmurny grymas na twarzy małej Hawanki, melancholię w oczach panny młodej, godną zadumę żebrzącego psa. Każde z jego zdjęć opowiada o kraju, w którym nie ma billboardów i komórek, za to jest poezja.


Oto spostrzeżenia autora fotografii, Rafała Stachowicza z podróży na Kubę: „To kraj, gdzie lody śmietankowe smakują tak samo, jak na koloniach w Mrągowie. Kraj, gdzie do wejścia na targi książki ustawia się dwukilometrowa kolejka. Kraj, gdzie mieszkają biedni, lecz szczęśliwi ludzie. Słysząc hasło "Kuba", z miejsca przychodzą nam na myśl skojarzenia: Fidel Castro, republika socjalistyczna, amerykańskie embargo i główny produkt narodowy - cygara. Zachodnie media wątek kubański zwykle rozpoczynają od ubolewań nad brakiem swobód demokratycznych, zubożeniem społeczeństwa oraz cywilizacyjnym zacofaniem. Ale kiedy przeciętnego Kubańczyka zapyta się o politykę, większość z nich zwyczajnie odpowie, że nic ich ona nie obchodzi. Choć stale obecna w ich życiu -  poprzez system nieustannej kontroli obywateli, reglamentacje dóbr, propagandę w mediach i upaństwowienie niemal wszystkich sfer publicznych - wielka polityka najbardziej widoczna staje się podczas wieców, jak choćby ten z okazji 1 maja.

 

Po krachu kubańskiej gospodarki w latach 90. poprzedniego stulecia, spowodowanym upadkiem bloku sowieckiego - głównego odbiorcy eksportu z wyspy - amerykańskimi sankcjami oraz ogromnym bezrobociem, Castro zmuszony był wprowadzić reglamentację żywności. To w 1993 roku pojawiły się kartki na żywność. Kolejki ciągnące się kilometrami do sklepów, teatrów czy budek z prasą są niezwykle zorganizowane - zawsze wiadomo, kto jest przed nami, dlatego kiedy do sklepu "rzucą" słodycze czy parasole, chaotyczny tłum w mig formuje się w karny ogonek. Przybysz z Polski jeszcze nie raz poczuje się tutaj, jakby w niezwykłej maszynie czasu cofnął się do kraju swego dzieciństwa...

 

Błogosławieństwem stali się turyści -oni to w upaństwowionych hotelach, restauracjach, teatrach zostawiają pieniądze, za jakie później można importować żywność, leki, ropę. Państwo kształci malarzy, tancerzy czy aktorów, więc zmuszone jest zapewnić im pracę. Dlatego też każde najmniejsze miasteczko szczyci się własnym teatrem, kinem, czy muzeum. Jako przybytki państwowe, dostępne są dla wszystkich za symboliczne 1 peso. Dlatego też przeciętny Kubańczyk tak świetnie obeznany jest ze współczesną literaturą, sztuką, baletem. Koncerty szopenowskie, targi książek czy przeglądy kina latynoamerykańskiego zdarzają się regularnie, co kilka tygodni. Do teatru chodzi się nawet cztery razy w tygodniu.

 

Kubańczycy to ludzie bardzo serdeczni i przyjaźni, a przede wszystkim, spokojnie szczęśliwi. Oczywiście, rzeczywistość nie jest tak sielankowa: wielu z nich rażą drogie ubrania turystów; irytują absurdalne wymogi biurokratyczne, kiedy to o bilet na pociąg należy złożyć specjalne podanie na kilka tygodni przed podróżą; niemożność kupienia dzieciom słodyczy. Ale Kubańczycy to Latynosi z krwi i kości - zawsze skorzy do tańca, muzyki, wyprawy na plażę, wolno sączącej się rozmowy przy szklaneczce rumu i papierosie.

 

Tutaj dzieci nie muszą bać się obcych, bowiem każdy zajmie się nimi, podzieli się skromnym posiłkiem, zaprowadzi do domu. A nade wszystko należy pamiętać, że Kubańczycy zawsze i wszędzie są bardzo dumni ze swojej ojczyzny...”


Wystawa fotografii Rafała Stachowicza „CUBA” dostępna będzie dla zwiedzających w Tarnowskim Centrum Kultury od 11 października do 10 listopada (z wyjątkiem niedziel) w godzinach od 10.00 do 18.00. Bilety w cenie: 2 zł (normalne) oraz 1 zł (ulgowe) do nabycia w kasie - Biurze Obsługi TCK - Rynek 5.

 

Kolejnymi regionami świata, które przedstawimy będą Kambodża i Peru. Nasz rodzimy krajobraz przedstawi Grupa LANDSKAPISTÓW z Czechowic-Dziedzic specjalizująca się w fotografii pejzażowej (piktorialnej).

 

%%br%%

www.tck.pl

Komentarze...