Rock na spacerniku
access_time 2004-11-07 21:12:12

Niecodzienny koncert w niecodziennym miejscu dał warszawski zespół rockowy „Zdobywcy Pewnych Oscarów”. Zespół przyjął zaproszenie do tarnowskiego Zakładu Karnego przy ul. Konarskiego. „Gwiazdą” koncertu miała być popularna Frytka. Ta jednak nie dotrzymała słowa i nie przyjechała do Tarnowa.

Koncerty  w murach tarnowskiego więzienia nie są rzadkością. Skazani przywykli już do tej formy resocjalizacji.



- Staramy się pokazać skazanym różne możliwości spędzania czasu w sposób kulturalnym, zorganizowany- wyjaśnia z-ca dyr. Zakładu karnego w Tarnowie mjr Jacek Matrejek.- Przyjeżdżają do nas różne zespoły i rockowe, tak jak ten „Zdobywcy pewnych oscarów” i orkiestry dęte i szereg innych. Skazani są zainteresowani, ponieważ to jest jakaś przerwa w tej ich więziennej nudzie. Jest możliwość wyjścia z celi, a nawet zabawienia się przy muzyce takiego zespołu. Czasami oni nawet tańczą.



Zespół przyjechał na koncert z Warszawy. Lider Wojciech Jan Pytkowski zdradził, że jest to koncert głównie dedykowany jego ciotecznemu bratu Tadkowi, który odsiaduje tutaj wyrok. Ale nie tylko z tego powodu przyjął zaproszenie do tego więzienia.- Nie pierwszy raz gramy w zakładzie karnym ponieważ w naszym zespole, oprócz kierowcy wszyscy siedzieli...żartuję- mówi Wojciech Jan Pytkowski.-  Gdy gramy taki koncert w ZK to są prawdziwe, szczere emocje, niż takie, jak publiczność jest sfrustrowana czy złośliwa i mają inne oczekiwania. Gramy to charytatywnie. Przyjechaliśmy również za własne pieniążki,. Możemy coś dać co nic nie kosztuje a waży...



-Ja już dwa razy siedziałem więc dla mnie to jest wszystko resocjalizacja- wyznaje gitarzysta Piotr Kuźbik.-  Siedziałem za grzywny, jak większość w tym kraju...Gramy dużo koncertów charytatywnych niż płatnych, może czasami nie mam na grzywnę...Ale robię to co lubię, a resocjalizacja poprzez sztukę- bardzo dobre. Na pewno nie zaszkodzi. ani mordercom, ani złodziejom, rozbójnikom innym czy alimenciarzom czy jakimś tam innym. To nie przeszkadza. Będzie niedziela, przed obiadem zagramy im koncert i cały dzień będą mieli o czym mówić, co wspominać, ze było fajnie albo źle, albo ze ten się pomylił, czy nie...To jest dobre. Nikomu to nie zaszkodzi na pewno, a wręcz przeciwnie myślę, że pomaga. To nie jest mój pierwszy koncert w więzieniu. Ja gram w więzieniach od piętnastu lat gdzieś. W różnych zespołach grałem. I jeździłem z kolędami. Nawet nagrałem kiedyś płytę Live w więzieniu we Wrocławiu na Fiołkowej. ja jestem gitarzysta w tym zespole. A z Oskarami również jeździłem po więzieniach. To jest trzecie.



Z zespołem miała przyjechać popularna Frytka. „Gwiazda” jednak, jak twierdzi lider zespołu, nie wróciła na noc i nie przyjechała. Niektórzy z osadzonych, którzy specjalnie dla niej zapisali się na koncert, byli trochę zawiedzeni. Inni uważali, że to dobrze, że jej nie ma.- Ona jest dość kontrowersyjną osobą- twierdzą Marcin i Tadek.- Może to lepiej, ze jej nie ma. Mogłyby posypać się dość ostre słowa pod jej adresem. A po co? A sam koncert? To jest super sprawa. Wszyscy zawsze się cieszą. Można wyjść z celi, miło spędzić czas.



Zespołowi towarzyszyła szesnastoletnia Ola. Wprawdzie nie śpiewała, ale zawsze to miło skazanym popatrzeć na ładną, kobiecą twarz. -Nie pierwszy raz jestem w więzieniu- twierdzi Aleksandra Bodziak. - Zdarzyło się już. W tarnowskim pierwszy raz. Czuję się tu jak w domu... To jest wspaniały pomysł, bo każdy musi mieć chwilę relaksu nawet w czasie dożywotniego wyroku .



W koncercie na spacerniku wzięło udział siedemdziesięciu skazanych. Była to dla osadzonych forma nagrody za dobre sprawowanie. Pozostali słuchali występu w oknach.



EK

Komentarze...