"Dla firm oznacza to być, albo nie być"
access_time 2004-05-14 07:33:16

Rozmowa z Panem Wojciechem Popielą - Prezesem tarnowskiego oddziału UPR, kandydatem do Parlamentu Europejskiego z listy UPR. Rozmowa miała miejsce 12 maja, po konferencji prasowej w siedzibie partii na ul. Goldhammera.

[[fotka1]] Tarnow.net.pl: Chciałabym przybliżyć wyborcom Pana osobę. Czy może nam pan powiedzieć, czym zajmuje się na co dzień?


Wojciech Popiela: Pracuję w banku, z tego się utrzymuję. 


Tarnow.net.pl: A poza pracą?


Wojciech Popiela: Jedyną „miłością” jest Unia Polityki Realnej. Od wielu lat poświęcam jej swój czas. Mam chyba podobną cechę jak Pan Prezes Michalkiewicz, tzn. gdy się czymś zajmuję, to staram się poważnie i z uporem zajmować tym, do czego się zobowiązuję. To trwa już od wielu lat i pewno jest trochę cechą nabytą. Przez 10 lat śpiewałem w chórze katedralnym „Pueri Cantores Tarnovienses” i byłem ministrantem w Katedrze, co wiązało się z wstawaniem wcześnie rano. O 5.30 trzeba było wyjść z domu. Służyłem do Mszy św. Później szkoła, nauka i inne sprawy, a potem jeszcze próby - kilka razy w tygodniu, po kilka godzin. Taki tryb życia sprawia, że człowiek wyrabia w sobie konsekwencję i obowiązkowość. Myślę, że to bardzo dobra  i przydatna cecha.


Tarnow.net.pl: Skoro rozmawiamy o cechach, to może warto przyznać się do jakichś wad?


Wojciech Popiela: Ostatnio mam duży problem. Komórka i samochód powodują, że człowiek się robi coraz bardziej spóźnialski. Złudzenie szybkości samochodu powoduje, że człowiek myśli, że zdąży. A ulice są, jakie są. W efekcie przyjeżdżam spóźniony. I chyba w związku z natłokiem różnych obowiązków, czasami nie do końca udaje mi się zrobić coś tak, jakbym chciał. Nie dotyczy to może głównych spraw, ale drobniejszych z pewnością. Ten tryb życia sprawia, że wszyscy znajomi z pewnością stwierdziliby, że ich zaniedbuję.


Tarnow.net.pl: Jest pan tarnowianinem z dziada pradziada?


Wojciech Popiela: Z dziada, pradziada to może nie. Ale mieszkam w Tarnowie, tu chodziłem do Szkoły Podstawowej Nr 4, a później do Technikum Mechanicznego przy ul. Staszica. Studiowałem na Politechnice Krakowskiej. Po Politechnice i po rozpoczęciu pracy, poszedłem jeszcze do wojska, do Wyższej Szkoły Oficerskiej we Wrocławiu. Do Szkoły Podchorążych Rezerwy.


Tarnow.net.pl: Co się podoba Panu w naszym mieście a co się Panu nie podoba? 


Wojciech Popiela: Niewątpliwie mamy jedno z najładniejszych miast w Polsce. Wszyscy moi polscy i zagraniczni znajomi, którzy tu bywali z różnych powodów, wszyscy mówili, że bardzo im się tutaj podoba, zwłaszcza starówka, bo o blokach trudno mówić. Niewątpliwie Tarnów ma swój urok. Znajomi mówią, że taki włoski i pewno tak jest, zwłaszcza w ciepłe letnie popołudnie i wieczór. Na pewno jest pięknie.


Nie podobają mi się spraye. Bardzo trudno znaleźć kamienicę w Tarnowie, która by nie była pomalowana, jeżeli jest nie ogrodzona. Praktycznie wszystkie są zababrane. Uważam to za zaniedbanie służb odpowiedzialnych za miasto. Jeżeli są kamery i płacimy grube pieniądze na te służby, to nie wierzę, by nie można było przy odrobinie dobrej woli złapać tych ludzi, którzy to robią. A to są zniszczenia powodujące straty wartości milionów złotych. Bo to są dziesiątki tysięcy na każdy budynek. Obcy ludzie, którzy tu przyjeżdżają, zwłaszcza z zagranicy są zdegustowani. Wszędzie za granicą takie miejsca uważa się za dzielnice niebezpieczne, a u nas to jest powszechne. Po prostu nie ma świętości. Na każdym, nawet na odnowionym budynku, choćby Kurii są spraye. Jeżeli miasto uważa, że pieniądze podatników można wydawać na hulanki, a to służy niewielu osobom, a nie łapanie wandali i na łatanie dziur, to jest jak jest.  


Tarnow.net.pl: Wiemy już o zainteresowaniach pana polityką i muzyką, czy ma pan jeszcze jakieś prywatne pasje?


Wojciech Popiela:  Bardzo lubię czytać. Nie pamiętam, kiedy oglądałem telewizor. Komputer i Internet pochłania też dużo uwagi. Oprócz rzeczy ekonomiczno-politycznych, bardzo lubię czytać Waldemara Łysiaka. Mam prawie wszystkie jego książki. Troszkę interesuję się też malarstwem.


Tarnow.net.pl: Co odpowiedziałby Pan na Pytanie, którego nie zadałam, a chciałby Pan bym zadała?


Wojciech Popiela: Tutaj padło takie ciekawe pytanie, na które właściwie nie padła satysfakcjonująca odpowiedź. Padło pytanie o korzyści z Unii Europejskiej. Pan Prezes powiedział, że jakichś specjalnych nie dostrzega, a ja myślę , że jednak są. One są w sferze wolności gospodarczej. Tzn. to może nie jest taka pełna wolność, to jest powiększenie obszaru. Ponieważ rzeczywiście Unia Europejska w sferze wolności gospodarczej daje pewne szanse. Powiększa obszar, wolnej wymiany handlowej, bez cła  itd. na obszar kilkuset milionów ludzi. I to jest bardzo dobre. Wolny handel zawsze powoduje wzrost dobrobytu. Natomiast tak jak w życiu, nie ma nic za darmo, a tu jest to okupione bardzo wysoką ceną. Po pierwsze odgradzamy się od innych państw, bo Unia dookoła siebie robi dość duży mur, po drugie, równolegle z tym wzrostem wolności gospodarczej, Unia Europejska, narzuca ogromną biurokrację. Każdy przedsiębiorca to powie. Myśmy wczoraj rozmawiali z tymi ludźmi, którzy byli poważnie zmartwieni. Ja ich jeszcze nie widziałem takich zmartwionych. Bo to są bardzo poważne sprawy. Dla firm oznacza to być, albo nie być z powodu narzucenia biurokratycznych reguł, tego wtrącania się urzędników itd.


Wolna Europa to znakomita sprawa i wolny handel między ludźmi to znakomita sprawa. W ogóle my w UPR jesteśmy za tym, aby nie było wiz, aby był wolny handel, aby nikt się nie wtrącał do tego kto, gdzie inwestuje, aby każdy inwestował gdzie chce i wymieniał towary jakie chce. I w obszarze wspólnot europejskich jest to rzeczywiście Polsce narzucane. Ale niestety równolegle z tym idzie zaraz tyle przepisów i tyle biurokracji, że zyski z pozorów wolności topnieją, zaś domaganie się podnoszenia przez nas podatków, jest dla biednej gospodarki polskiej po prostu zabójcze…


Ja czytam takie opracowania amerykańskie. Oni analizowali kwestie rynku unijnego. Po pierwsze w Unii Europejskiej w stosunku do Ameryki są dwukrotnie większe obciążenia podatkowe. Przekłada to się równolegle niemalże na dwukrotnie większe bezrobocie. Wśród młodzieży w Unii, o czym się u nas w ogóle nie mówi, jest bezrobocie rzędu 20-25%. Według amerykańskich danych w Unii Europejskiej od roku 1998 globalnie patrząc, nie powstało ani jedno dodatkowe miejsce pracy w sektorze prywatnym. Te, które powstały, powstały w sektorze biurokracji.


Polacy mają szczęście, bo myśmy to wszystko już przerabiali, zwłaszcza ci, którzy pamiętają PRL. Widzieliśmy już tę polityczną poprawność, tylko, że wtedy ona nie dotyczyła kobiet i tam nie wiadomo kogo, tylko dotyczyła chłopów, robotników i punktów za pochodzenie. Myśmy już widzieli jak wygląda dotowanie sektorów i wyciąganie jednych kosztem całości. Myśmy to już widzieli, że narzuca się tysiące przepisów biurokratycznych na firmy, które ich w ogólne później nie respektują. Ale co to oznacza? Że zawsze jest hak na tę firmę, że można wejść do niej i... przyszedł „inspektor robotniczo-chłopski” i zawsze znalazł coś, na co miał paragraf. Znając polskie realia, skończy się to łapownictwem. Dlatego Polacy mają szczęście, gdyż nie ulegną złudzeniu, że to coś pozytywnego przyniesie.


My uważaliśmy, że byłoby znakomicie, gdyby Polska chciała przystąpić do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, bo to dawałoby nam korzyści, bez poddawania wprost unijnej biurokracji. Ale niestety kasta biurokratyczna nie miałaby z tego nic. Podawany jest przykład NAFTA, chodzi o wolny handel. Chociaż nie jest to do końca idealny układ, ale nie ma tam po prostu całej armii urzędników. Dzięki temu Meksyk rośnie w siłę nieustająco. Jest bardzo dobre porównanie i komentarz do tego, co Unia mówi w strategii Lizbońskiej, aby „dogonić i przegonić Amerykę”. W roku 94 PKB krajów Unii i Stanów było mniej więcej na tym samym poziomie. 8 lat później, PKB Unijne wzrosło o około 8%, PKB obszaru NAFTA wzrosło o około 50%. To jest najlepszy komentarz, którędy należałoby iść i jak rzeczywiście się rozwinąć. Natomiast gdy biedne państwo, wchodzi w strefę wysokich podatków i większej biurokracji, to na pewno mu się nie polepszy. A wiara, że Niemcy nam dadzą, bo nas lubią…w coś trzeba wierzyć, ale ja myślę, że ta wiara okaże się rozczarowaniem.  


Tarnow.net.pl: Dziękuję za rozmowę.


 

Komentarze...