Wernisaż wystawy malarstwa Martyny Czech
access_time 2018-01-30 16:05:00
Biuro Wystaw Artystycznych w Tarnowie zaprasza na wernisaż wystawy malarstwa Martyny Czech „Jad 2”. Wernisaż odbędzie się w piątek 2 lutego o godz. 18:00 w BWA.

Martyna Czech urodziła się w 1990 roku w Tarnowie. Absolwentka Wydziału Artystycznego Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, dyplom główny z wyróżnieniem w Pracowni Malarstwa dr. hab. prof. ASP Andrzeja Tobisa; dyplom dodatkowy w Pracowni interpretacji literatury dr. hab. prof. ASP Grzegorza Hańderka (2017).

Laureatka Grand Prix 42. Biennale Malarstwa "Bielska Jesień 2015" w Galerii Bielskiej BWA w Bielsku-Białej (2015); finalistka Biennale Sztuki Młodych Rybie Oko 9 w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku (2017); laureatka głównej nagrody w kategorii sztuki wizualne w konkursie Programu 3 Polskiego Radia "Talenty Trójki"(2017).

Autorka wystawy indywidualnej "Pewne konflikty" w Galerii Potencja w Krakowie (2016) oraz indywidualnej prezentacji obrazu "Swoja" w Galerii Pojedynczej w Katowicach (2017). Uczestniczka wystaw zbiorowych, m.in. "Motion" w Galerii Gruning w Krakowie (2017), "Fantastyczna Chemia: dysfunkcja dysfunkcji" w Galerii Różnia w Warszawie (2017) „KREW-WERK” w Fundacji Galerii Foksal w Warszawie (2016) oraz "Pusty Tarnów?" w Art Squat w Tarnowie (2016).

Wystawie towarzyszyć będzie katalog pod redakcją Jakuba Banasiaka, z reprodukcjami prac artystki, zdjęciami bielskiej ekspozycji i tekstami krytycznymi prof. Anny Markowskiej, Karoliny Majewskiej i Karoliny Plinty.

"Martyna Czech, laureatka Bielskiej Jesieni w 2015 roku, przy okazji wystawy w Galerii Potencja mówiła: Od dziecka tworzyłam skomplikowany system, który pozwalał mi przetrwać, a systematyczne rujnowanie go przez elementy ludzkie doprowadzało na różnych etapach do granic wytrzymałości. Łatanie dziur było chwilowym rozwiązaniem, tak ulotnym, iż nieistotnym. Teraz funkcję „łatania dziur" przejęło malarstwo.

Tegoroczna absolwentka katowickiej ASP poddaje się wiwisekcji, jakiej nie mieliśmy w polskim malarstwie od dawna. Czech maluje szybko i łapczywie, jakby jej obrazy były fotografiami emocji w skali 1:1, bez filtra, jak szybkie notatki na serwetce w kawiarni, jak zapiski w telefonie. Podkreślają to dobitne tytuły, których dosłowność jednak w tym przypadku nie razi: Rozdarcie, Odrzucenie, Obsesja, Pokusa itp.

Malarstwo Czech jest gęste od farby, a konfiguracje poszczególnych elementów tak osobliwe, że niejednokrotnie musi upłynąć chwila, zanim uświadomimy sobie na co patrzymy. A patrzymy w zasadzie na trzy motywy: jeden dotyczy kaźni zwierząt, drugi toksycznych relacji z najbliższymi (najdalszymi?), trzeci, być może splatając pozostałe - cielesności, seksualności, choroby. Farba jest u Czech jeszcze jedną wydzieliną, a weryzm przedstawień pozwala mówić wręcz o abiektualnym charakterze tego malarstwa. To twórczość afektywna, malarski kardiogram emocjonalnych poruszeń. Powodem do namalowania obrazu nie jest u Czech intelektualna spekulacja czy inspiracja którąś z uniwersyteckich mód, lecz przeżycia, impulsy, odruchy. Zazwyczaj bolesne, traumatyczne, niedobre. To zatem malarski odruch na podłe zachowania najbliższych; na cierpienie - własne i cudze; na chorobę; na nieszczęście; na niezabliźnione krzywdy.

Martyna Czech maluje jadem".

Jakub Banasiak, kurator wystawy

„Od ogłoszenia wyników Bielskiej Jesieni okazało się, że dzięki „spokojnej głowie", wolnej od ciągłych zmartwień związanych ze zdobywaniem materiałów i pieniędzy, mogę jeszcze intensywniej malować, rozwijać się, doskonalić warsztat, próbować innych środków przekazu, skupić się na przygotowaniu do obrony tytułu magistra. Bez aspektu finansowego konkursu nie było by to możliwe.

Nagroda utwierdziła mnie w przekonaniu i w wierze w samą siebie; w to co robię. Zyskałam więcej pewności siebie i mimo, iż nadal nie rozumiem świata ludzi, jest łatwiej mi w nim funkcjonować bez podkulonego ogona”.           

Komentarze...